Były kapelan Jana Pawła II zostanie oskarżony o korupcję

Ksiądz pułkownik Robert M., były kapelan Jana Pawła II, a później proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego zostanie oskarżony o korupcję. Prokuratura kończy śledztwo przeciwko księdzu, które jest jednym z wątków „afery podkarpackiej”.

Ksiądz pułkownik Robert M. jest podejrzany między innymi o to, że powołując się na wpływy w instytucjach państwowych obiecywał załatwienie różnych spraw, na których zależało biznesmenowi z Podkarpacia, Marianowi D. Biznesmen odwdzięczył się księdzu sztabką złota wartości 130 tysięcy złotych. Marian D. to właściciel spółki paliwowej Maante. W innym wątku „afery podkarpackiej” prokuratura podejrzewa go o wręczanie korzyści majątkowych, w tym sztabki złota, posłowi Janowi Buremu z PSL.

Ksiądz pułkownik Robert M., którego prokuratura chce oskarżyć o korupcję, w 2004 roku został kapelanem Jana Pawła II.

Ksiądz pułkownik Robert M., którego prokuratura chce oskarżyć o korupcję, w 2004 roku został kapelanem Jana Pawła II

Złoto w sejfie księdza

Prokuratura nie chce obecnie informować o szczegółach śledztwa przeciwko księdzu. Nie zaprzecza dziennikarskim ustaleniom o zarzutach dla duchownego, ale stwierdza, że szersze przedstawienie ich treści będzie możliwe przy zakończeniu śledztwa.

Zarzuty w tej sprawie ksiądz usłyszał latem 2014 roku. I wtedy również przeszedł na wojskową emeryturę, w stopniu pułkownika. Zanim to się stało, w lipcu ubiegłego roku, agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali Ordynariat Polowy Wojska Polskiego. W trakcie przeszukań, w sejfie, do którego dostęp miał ksiądz Robert M., znaleźli sztabkę złota.

W ostatnim etapie śledztwa z aktami postępowania będą mogły zapoznać się jego strony, czyli także podejrzany ksiądz Robert M. oraz Marian D.  Na razie nie wiadomo, kiedy akt oskarżenia trafi do sądu. Zależy to od tego, czy podejrzani po zapoznaniu się z dokumentami złożą wnioski dowodowe oraz w jakim terminie prokuratorzy je rozpatrzą.

Szybko awansujący kapelan służb

Z oficjalnego biogramu księdza Roberta M. wynika, że ma 48 lat i pochodzi z województwa podkarpackiego, gdzie w 1993 roku przyjął święcenia kapłańskie. Po krótkiej posłudze w dwóch parafiach związał się z duszpasterstwem wojskowym. W 1997 roku otrzymał pierwszy stopień oficerski. Bardzo szybko awansował, od 1999 roku w ciągu zaledwie 6 lat przebył drogę od porucznika do pułkownika. W 2004 roku został kapelanem Jana Pawła II. Od 2006 roku był równocześnie kapelanem Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego.

Źródło:www.tvn24.pl

Ksiądz oskarżony o gwałty na nastolatce przyznał się do pedofilii

Ksiądz Adam W. przyznał się do pedofilii. Dziennikarze dotarli do dalszych szczegółów sprawy katolickiego księdza z diecezji kieleckiej, któremu prokuratura postawiła  zarzuty wielokrotnego gwałtu na nieletniej dziewczynce oraz przetrzymywanie jej siłą. Sprawą zajęli się reporterzy programu „Uwaga TVN”.

Pokrzywdzona dziewczyna ma dzisiaj 16 lat. Księdza Adama W. poznała dwa lata temu, gdy uczył religii w jej gimnazjum. Przeszła załamanie nerwowe po stracie bliskiej osoby i wtedy jej relacja z katechetą stała się bliższa.

Nigdy bym nie przypuszczała, że może dojść do takiej sytuacji jak teraz, mówi matka dziewczyny. Nadszedł chyba taki moment, że ona się przed księdzem bardziej otworzyła. Mówiła mi, że on jej pomaga, że w pewnym momencie się załamała, a rozmowa z księdzem pomaga jej wyjść z tego. I właśnie to był ten okres, którego dotyczą pierwsze zarzuty.

Matka dziewczynki gwałconej przez księdza Adama W.

Matka nastolatki gwałconej przez księdza mówi o swojej córce: ‚Bardzo się zmieniła, jest nerwowa, nieufna, zamknięta w sobie. Nie rozmawia tak z nami, jak do tej pory rozmawiała’

O popełnieniu przestępstwa przez księdza poinformował organy ścigania aktualny chłopak dziewczyny, któremu nastolatka zwierzyła się ze swoich wstrząsających przeżyć. Ksiądz Adam W. na wniosek prokuratury został aresztowany na trzy miesiące.

Ksiądz przyznaje się do pedofilii

Jak dowiedzieli się dziennikarze w prokuraturze, ksiądz Adam W. złożył oświadczenie, w którym stwierdza, że odbywał stosunki seksualne z małoletnią poniżej lat 15. Do pozostałych zarzutów się nie przyznaje. Prokuratura stawia księdzu trzy zarzuty:

1) Zarzut obcowania płciowego z małoletnią poniżej lat 15 oraz doprowadzenia jej do poddania się innej czynności seksualnej. Dotyczy okresu od września 2013 roku do września 2014 roku.

2) Zarzut pięciu przestępstw zgwałcenia małoletniej. Do gwałtów dochodziło poprzez zastosowanie przemocy wobec poszkodowanej. Dotyczy okresu od listopada 2014 roku do lutego 2015 roku.

3) Zarzut pozbawienia wolności małoletniej pokrzywdzonej, a następnie dwukrotnego jej zgwałcenia. Dotyczy kwietnia bieżącego roku.

Skrzywdzona przez księdza nastolatka zgodziła się na spotkanie z reporterką UWAGI, ale nie chciała rozmawiać przed kamerą. Potwierdziła, że zarzuty odpowiadają prawdzie i są zgodne z jej zeznaniami. Odmówiła podania jakichkolwiek szczegółów.

Parafianie bronią księdza. Obwiniają dziewczynę i jej rodziców

Mieszkańcy Żarczyc Dużych, ostatniej parafii księdza Adama W., zostali poinformowani przez rzecznika prokuratury, że ich kapłan przyznał się do pedofilii. Mimo to bronią księdza, a winy dopatrują się w jego ofierze.

Co taka dziewczynka 14-letnia robi sama poza domem, mówi jedna z kobiet. Gdzie są rodzice pytam się, gdzie jest jakakolwiek logika, gdzie jest szkoła, nauczyciele? Dzieci chodzą samopas, nie interesują się nimi.

Inna parafianka podkreśla zalety księdza Adama W.: To skromny i cichy człowiek. Wprawdzie jest u nas niedługo, ale darzyliśmy go ogromnym zaufaniem. Był wobec nas lojalny. Od kiedy został u nas proboszczem, w kościele w końcu zaczęło się coś dziać. Czytania, granie na gitarze, chórki… Same pozytywne rzeczy.

Ksiądz pedofil pracował z młodzieżą i dziećmi

Ksiądz Adam W. ma dzisiaj 45 lat. Pełnił posługę jako wikariusz między innymi w Kielcach, Skalbmierzu, Jędrzejowie, Busku. W 2011 roku został duszpasterzem młodzieży i wówczas organizował liczne wyjazdy dla młodych, oazy, rekolekcje z dziećmi. Jego ostatnią parafią były Żarczyce Duże, gdzie pracował od marca jako administrator, czyli osoba pełniąca funkcję proboszcza. Jak wykazało śledztwo, między innymi w tej wsi w kwietniu 2015 zgwałcił nastolatkę, następnie przetrzymywał ją siłą, a potem znów zgwałcił.

Źródło: uwaga.tvn.pl

Katolicki ksiądz z zarzutem wielokrotnego zgwałcenia 14-latki

Czyny pedofilskie, gwałty na nieletniej dziewczynie i przetrzymywanie jej siłą – to zarzuty, jakie usłyszał 45-letni ksiądz katolicki Adam W. z diecezji kieleckiej.

Ksiądz Adam W., zatrzymany pod zarzutem wielokrotnych gwałtów na nastolatce.

Ksiądz Adam W., zatrzymany pod zarzutem wielokrotnych gwałtów na nastolatce.

Według prokuratury, od września 2013 roku ksiądz Adam W. obcował płciowo z małoletnią parafianką. Gehenna dziewczynki trwała do kwietnia tego roku. W 2013 roku dziewczynka miała zaledwie 14 lat i od tego czasu ksiądz miał wielokrotnie ją gwałcić i więzić. Wydarzenia rozegrały się w powiecie jędrzejowskim w woj. świętokrzyskim.

Sądy tymczasowo aresztował księdza na trzy miesiące. Grozi mu kara do 12 lat więzienia.

Ostatnie miesiące swojej posługi ksiądz Adam W. spędził w Żarczycach Dużych w powiecie jędrzejowskim, gdzie trafił w kwietniu, czyli półtora roku po tym, gdy zaczął popełniać czyny, o które podejrzewa go prokuratura.

 

Żarczyce Duże

Żarczyce Duże w powiecie jędrzejowskim – to w tej parafii ostatnio pełnił posługę ksiądz Adam W., tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Były duszpasterz młodzieży

Chronologicznie pierwszy z tych zarzutów dotyczy doprowadzenia małoletniej poniżej lat piętnastu do obcowania płciowego oraz poddania jej innym czynnościom seksualnym. Kolejny zarzut dotyczy kilku zgwałceń. Natomiast ostatni z zarzutów dotyczy pozbawienia jej wolności i zgwałcenia, poinformował prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Zanim ksiądz Adam W. rozpoczął posługę w parafii w Żarczycach, był kapłanem w Jędrzejowie. Jak wynika z informacji na stronie internetowej diecezji kieleckiej, ksiądz sprawował funkcję dekanalnego duszpasterza młodzieży, a więc pracował z najmłodszymi parafianami.

Kuria nie komentuje

Kielecka kuria nie chce komentować sprawy. Wiadomo tylko tyle, że przed paroma dniami  ksiądz Adam W. dobrowolnie zrezygnował z posługi w Żarczycach Dużych. Wiemy o zatrzymaniu, powiedział rzecznik diecezji, ksiądz Mirosław Cisowski, i tyle na ten temat, bo sprawa jest wyjaśniana.

Prokuratura w Jędrzejowie od połowy sierpnia prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Nie wiadomo, czy ksiądz przyznał się do winy, prokuratura odmówiła udzielenia takich informacji. Nie chce również mówić o szczegółach postępowania z uwagi na dobro pokrzywdzonej. Dziewczyna, która ma 16 lat, złożyła już zeznania w tej sprawie.

Źródła: kielce.tvp.pl, www.tvn24.pl

Jak Watykan „ściga” arcybiskupa oskarżonego o pedofilię

Co się dzieje się ze śledztwem w sprawie oskarżonego o pedofilię arcybiskupa Józefa Wesołowskiego? Nie wiadomo. Watykan bardzo oszczędnie dozuje informacje na temat byłego nuncjusza apostolskiego na Dominikanie. Watykański rzecznik nie chciał rozmawiać o tej sprawie z dziennikarzami.

Oskarżony o pedofilię abp Józef Wesołowski swobodnie porusza się po Watykanie. Jego proces miał ruszyć na przełomie grudnia i stycznia, ale nie ruszył i nie wiadomo kiedy się rozpocznie.

Oskarżony o pedofilię abp Józef Wesołowski swobodnie porusza się po Watykanie. Jego proces miał ruszyć na przełomie grudnia i stycznia, ale nie ruszył i nie wiadomo kiedy się rozpocznie.

Jedyne, czego udało się dziennikarzom dowiedzieć o sprawie abpa Wesołowskiego, to że „postępowanie trwa”. Rzecznik Watykanu, ksiądz Federico Lombardi, pytany na konferencji prasowej o sprawę polskiego hierarchy oskarżonego o pedofilię na Dominikanie, odmówił podania jakichkolwiek szczegółów. Twierdził tylko, że „sprawa idzie naprzód” i że „wcześniej czy później będzie proces”. Dziennikarzom udało się jeszcze uzyskać informację, że prokurator cały czas bada materiały zebrane w śledztwie watykańskim.

Tymczasem abp Wesołowski swobodnie porusza się po Watykanie od czasu, gdy pod koniec listopada został zwolniony z aresztu domowego.  Niedawno znów był widziany na ulicy. Jego proces przed sądem watykańskim miał rozpocząć się na przełomie grudnia i stycznia, co zapowiadał wcześniej rzecznik Watykanu. Jednak rozprawa do dziś nie ruszyła.

Watykan ściga powoli

Sprawa abpa Józefa Wesołowskiego toczy się od sierpnia 2013 roku, kiedy  dominikański kanał informacyjny NCDN.1 opublikował materiał, w którym ujawniono pedofilskie skłonności wieloletniego nuncjusza. W materiale zamieszczone też wypowiedzi ministrantów, którzy oskarżali duchownego, że zmuszał ich do częstych kontaktów cielesnych.

21 sierpnia 2013 roku polski hierarcha został odwołany przez papieża z funkcji nuncjusza i opuścił Dominikanę. Od tamtego czasu nie było znane jego oficjalne miejsce pobytu, gdyż  Watykan otaczał to aurą tajemnicy. Nieoficjalnie było wiadomo, że przebywa w Rzymie

Na początku 2014 roku Watykan odmówił współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości. Stolica Apostolska oświadczyła polskim prokuratorom, że niemożliwe jest przekazanie Polsce podejrzewanego o pedofilię arcybiskupa, bo jest on obywatelem Watykanu, a Watykan nie dokonuje ekstradycji swoich obywateli.

Przez wiele miesięcy nic się w tej sprawie nie działo. W maju 2014 roku Komitet ONZ przeciwko Torturom wezwał Watykan do niezwłocznego wyjaśnienia sprawy arcybiskupa Wesołowskiego. Watykan przyznał wówczas, że są w tej sprawie opóźnienia.

W czerwcu 2014 Watykan podjął decyzję o wydaleniu abpa Józefa Wesołowskiego ze stanu duchownego. Były nuncjusz został aresztowany dopiero we wrześniu 2014 roku pod zarzutem pedofilii, posiadania pornografii dziecięcej oraz „dopuszczenia się ciężkiego naruszenia swych obowiązków instytucjonalnych”.

Włoski dziennik „Corriere della Sera” dotarł do źródeł, z których wynika, że polski hierarcha mógł działać w ramach międzynarodowej sieci pedofilów. Śledczy zbadali jego komputer i natrafili na ślady przesyłania plików i korespondencji. Istnieją więc podejrzenia, że arcybiskup Wesołowski prowadził wymianę materiałów z dziecięcą pornografią z innymi pedofilami.

Nie wiadomo, czy watykańskie postępowanie uwzględni powiązania abpa Wesołowskiego z oskarżonym o przestępstwa pedofilskie księdzem Wojciechem G., który również pełnił posługę na Dominikanie, a obecnie czeka na proces w Warszawie. Powiązania te ujawniły media w kilku krajach, między innymi włoski dziennik „La Repubblica”, który napisał, że obaj polscy duchowni razem jeździli w towarzystwie nieletnich do letniej rezydencji nuncjatury apostolskiej na Dominikanie.

Źródła: www.tvp.info, telewizjarepublika.pl, www.se.pl, natemat.pl, wyborcza.pl

Ksiądz uczył dzieci seksu oralnego z butelką – dalsze szczegóły

Na lekcji religii z udziałem 11-letnich dzieci  ksiądz Jan K. używał wulgarnego języka i zachowywał się obscenicznie. Jednemu z uczniów siłą wepchnął do ust plastikową butelkę.

Ksiądz Jan K. z dziećmi. Na lekcji religii katolicki duchowny demonstrował uczniom seks oralny, wpychając jednemu z nich do ust plastikową butelkę.

Ksiądz Jan K. z dziećmi. Na lekcji religii katolicki duchowny demonstrował uczniom seks oralny, wpychając jednemu z nich do ust plastikową butelkę.

Wyszły na jaw kolejne szczegóły sprawy katolickiego księdza Jana K. z Wiciny, który według relacji uczniów zmuszał jedno z dzieci  do symulacji seksu oralnego na butelce. Policja i prokuratura prowadzą śledztwo w tej sprawie. Duchowny, który został doprowadzony na przesłuchanie, tłumaczył, że po prostu chciał rozbawić dzieci. Prokuratora jednak nie uwierzyła w jego wersję wydarzeń i zarzuciła księdzu popełnienie czynu o charakterze pedofilskim.

Oto, co mówią rodzice dzieci:

Dzieciaki się naprawdę przestraszyły. To była butelka po napoju, taka z dużym gwintem. Zabrał jednemu dziecku i wciskał do ust drugiemu. Ten chłopczyk się bronił. Dzieci twierdzą, że mówił: „Ciągnij, ssij”.

Moje dziecko powiedziało, że przykładał mu butelkę, chciał mu wpychać. Fakt faktem, skaleczył go w usta. Dopiero później mi powiedział. On w ogóle nie chciał mi nic powiedzieć. Dla niego to był szok. Jeszcze mówiłam do niego: „Dlaczego, gdy ksiądz to robił, nie wybiegłeś na korytarz i po prostu nie krzyczałeś nawet „ratunku, pomocy”? A on mówi, że ksiądz stał, a on siedział. Wiadomo przecież, ksiądz jest większy, silniejszy.

Jeszcze później ksiądz zabrał butelkę z napojem innej dziewczynce i sobie tu przyłożył z przodu. I machał tą butelką, i to picie rozlewał. Sikał na dzieci tym piciem. Trochę inaczej to chłopcy przedstawili, bo są może gdzieś bardziej zorientowani, trochę inaczej dziewczynki. Dziewczynki odebrały to jako obsikiwanie, a chłopcy już tutaj inaczej. Robił jeszcze parę innych rzeczy. Wymachiwał termometrem. Robił takie ruchy, jakby przedłużał sobie jedną część ciała.

Uczniowie piątej klasy zostali przesłuchani w obecności psychologa, który ocenił, że ich zeznania są wiarygodne.

Mieszkańcy wsi bronią księdza, rodzice dzieci się boją

Większość mieszkańców Wiciny wspiera księdza Jana K. i nie wierzy w to, co mówią dzieci. Wina jest na dwoje podzielona, dlatego że dzieci są rozwydrzone, uważa jedna z mieszkanek wsi. Księdza broni również Jadwiga Chorab, sołtys Wiciny: Mi się wydaje, że pedofil to lubi dzieci, a nasz ksiądz nie przepada za nimi. Nie uwierzę w życiu, że ksiądz mógł coś takiego zrobić.

Rodzice dzieci bali się zawiadomić policję o sprawie księdza. Nie zgodzili się również na rozmowę bezpośrednio przed kamerą telewizji. Również dyrekcja szkoły nie zawiadomiła policji, zrobiła to anonimowa osoba.

Źródło: www.polskatimes.pl