Ksiądz Irek był ojcem, mimo celibatu. Sąd to potwierdził

Ksiądz profesor Waldemar Irek, nieżyjący już były rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, był ojcem czteroletniego dziś Kuby – zdecydował sąd, uznając, że niepotrzebne są dodatkowe badania DNA, których chciała rodzina księdza.

Ksiądz profesor Waldemar Irek

Ksiądz profesor Waldemar Irek. Celibat nie przeszkodził mu wejść w związek z kobietą i zostać ojcem
 

Po śmierci księdza Waldemara Irka w 2012 roku wrocławską kurię odwiedziła Wiesława Dargiewicz z Oławy z prośbą o zabezpieczenie jego majątku. Oficjalnie poinformowała w mediach, że żyła z duchownym w wieloletnim związku, a od trzech lat wychowuje jego syna. Kuria nie chciała jej pomóc i wysłała ją do sądu. Dargiewicz zwróciła się do detektywa Krzysztofa Rutkowskiego, który pomógł jej zainicjować w sądzie postępowanie spadkowe, nagłośnił sprawę i publicznie wzywał kurię do płacenia alimentów na rzecz chłopca.

Sąd w październiku 2013 roku nakazał ekshumację zwłok księdza i przeprowadzenie badań DNA. W styczniu 2014 roku, po uzyskaniu opinii biegłych, sąd w Oławie potwierdził ojcostwo księdza. Jednak od tej decyzji odwołała się rodzina nieżyjącego duchownego, kwestionując sposób przeprowadzenia badania.

Sprawę rozstrzygnął 22.07.2014 r. wrocławski sąd okręgowy, który oddalił apelację rodziny księdza, uznając ją za całkowicie bezzasadną. Trwa jednak inny proces, który wytoczyła rodzina – domaga się ona odebrania dziecka Wiesławie Dargiewicz. Zdaniem rodziny księdza, matka chłopca nie radzi sobie z opieką nad Kubą.

Profesor Józef Baniak

Profesor Józef Baniak: ”Biskupi wiedzą, że księża mają partnerki i dzieci. Nic z tym nie robią”
 

Ponad połowa polskich księży utrzymuje kontakty z kobietami

Prawie 60 procent polskich księży utrzymuje kontakty z kobietami, a 10-15 procent ma dzieci ze swoimi partnerkami – wynika z badań profesora Józefa Baniaka, socjologa religii z poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Jednak informacje na ten temat rzadko przedostają się do mediów.

Zwłaszcza młoda generacja księży to zupełnie nowe pokolenie, z inną hierarchią wartości. Oni wcale nie zamierzają rezygnować z erotyki, seksu i kontaktów z kobietami, mówi profesor Józef Baniak. Dodaje, że biskupi doskonale zdają sobie sprawę z tego, że księża mają partnerki i dzieci. Ale na ogół nic z tym nie robią. Zazwyczaj przenoszą ich do innej parafii, daleko od poprzedniej. Nawet nie dlatego, żeby im utrudniać życie, tylko żeby obraz Kościoła był jasny, tłumaczy profesor.

Źródła: www.gazetawroclawska.pl, wroclaw.gazeta.pl, wiadomosci.gazeta.pl

Ksiądz Wojciech S. pracował w szkole mimo wyroku za pornografię dziecięcą

Ksiądz wikary Wojciech S. mimo wyroku za posiadanie pornografii dziecięcej kontynuował pracę katechety w szkole podstawowej i gimnazjum w Michałowie.

Ksiądz Wojciech S., skazany za pornografię dziecięcą

Ksiądz Wojciech S. po wydanym przez sąd pierwszej instancji wyroku za pornografię dziecięcą powiedział, że czuje się ”niesprawiedliwie posądzony”. Biskup nie odsunął go wówczas od pracy w szkole.

Wyrok w sprawie księdza Wojciecha S. – wikarego z parafii w Wożuczynie w województwie lubelskim – zapadł we wrześniu 2013 roku. Duchowny został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę za sprowadzanie, posiadanie i rozprowadzanie zdjęć pornograficznych z udziałem małoletnich.

Ksiądz  odwołał się jednak od decyzji sądu. Wyrok niedawno się uprawomocnił, gdy podtrzymał go sąd apelacyjny, i dopiero teraz biskup zamojski odsunął księdza od nauczania dzieci w szkole – a więc przez dziewięć miesięcy po wyroku pierwszej instancji ksiądz Wojciech S. pracował jako katecheta. W tej chwili nie wiadomo, czy kuria zamierza nałożyć na wikarego jakiekolwiek sankcje oprócz odsunięcia od zajęć z młodzieżą.

Policja zainteresowała się księdzem S., gdy tropiła siatkę amatorów pornografii dziecięcej w całym kraju. Ksiądz miał na swoim koncie poczty internetowej dziewięć zdjęć. Otrzymał je od kogoś, a potem przesłał dalej.

„Biskup  zawsze stara się dostrzec dobro w człowieku”

Po wyroku pierwszej instancji proboszcz z Wożuczyna ks. Bogdan Jaworowski bronił swojego wikarego. To wy to wszystko kreujecie, a przecież wyrok nie jest prawomocny – powiedział dziennikarzom.

Ksiądz Michał Maciołek, rzecznik kurii zamojsko-lubaczowskiej

Ks. Michał Maciołek, rzecznik kurii: ”Ksiądz biskup zawsze stara się dostrzec dobro w człowieku, ma też prawo ufać księdzu, który jest w jego diecezji”

Kuria nie wyciągnęła wówczas żadnych konsekwencji wobec wikarego. Rzecznik kurii ksiądz Michał Maciołek powiedział, że biskup Marian Rojek spotkał się już ze skazanym księdzem i poprosił go o pisemne wyjaśnienia. Ksiądz biskup zawsze stara się dostrzec dobro w człowieku, ma też prawo ufać księdzu, który jest w jego diecezji i rozumie też, że ma on prawo do tego, by się bronić – wyjaśnił rzecznik. Nie ukrywał, że on sam również rozmawiał z księdzem S., który uważa, że został „niesprawiedliwie posądzony”. W końcu ks. Maciołek stwierdził: Dzisiaj, jeżeli chodzi o sprawy komputerowe, można zrobić wszystko. Wprowadzić zdjęcia do czyjeś skrzynki i przesłać je dalej.

Szkoła mogła zawiesić księdza, ale tego nie zrobiła

Teresa Gawlik, dyrektor Zespołu Szkół w Michałowie, gdzie pracował ksiądz S., powiedziała po wyroku sądu pierwszej instancji, że aby mogła podjąć jakieś decyzje, wyrok w sprawie nauczyciela religii musi być prawomocny.

Jednak zaprzeczyła temu lubelska wicekurator oświaty Anna Szczepińska. Powiedziała, że dyrektor szkoły nie musi czekać do uprawomocnienia się wyroku, żeby zawiesić nauczyciela, co wynika zapisów Karty Nauczyciela: „Dyrektor szkoły może zawiesić w pełnieniu obowiązków nauczyciela (…) przeciwko któremu wszczęto postępowanie karne lub złożono wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, jeżeli ze względu na powagę i wiarygodność wysuniętych zarzutów celowe jest odsunięcie nauczyciela od wykonywania obowiązków w szkole. W sprawach nie cierpiących zwłoki nauczyciel i dyrektor szkoły może być zawieszony przed złożeniem wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego”.

Inne niedawne sprawy księży z zarzutami o posiadanie pornografii dziecięcej:

Ksiądz Maciej B. z Piecek pod Mrągowem

Ksiądz Grzegorz G. z Marwałdu

Źródła: www.dziennikwschodni.pl, wyborcza.pl

Kościół zawiesza księdza pedofila w Szkocji, ale nie chce płacić odszkodowania

Prawnicy Kościoła katolickiego usiłują blokować powództwo sądowe ofiary szkockiego księdza Thomasa Mullena, zawieszonego niedawno przez Watykan za przestępstwa pedofilskie – informuje dziennik „The Herald”

Ksiądz pedofil Thomas Mullen

Ksiądz pedofil Thomas Mullen. Choć został suspendowany, Kościół wciąż dba o jego ”praktyczne i życiowe potrzeby”.

Obrońcy księdza, działający z ramienia archidiecezji w Edynburgu, chcą zwrócić się do sądu o umorzenie sprawy o odszkodowanie za wykorzystywanie seksualne, ponieważ – jak twierdzą – nie mają możliwości oceny zarzutów wobec księdza, gdyż odnoszą się one do wydarzeń sprzed wielu lat.

Jednak prawnicy ofiary zwracają uwagę, że Watykan dokładnie zbadał tę sprawę i zawiesił księdza, a więc wydaje się dziwne, że podobnego dochodzenia nie może przeprowadzić jego obrona w sprawie cywilnej w Szkocji. Przypominają, że ksiądz Mullen popełniał przestępstwa pedofilskie do początku lat 90., a więc nie jest to przeszłość bardzo odległa. 

Kościół dba o swojego pedofila i lekceważy ofiarę

Kilka tygodni temu Watykan suspendował Thomasa Mullena, ale choć nie pełni on już posługi duchownej, to jednak Kościół, zgodnie z prawem kanonicznym, przyjmuje na siebie obowiązek „dbania o jego praktyczne i bytowe potrzeby”.

Starający się o odszkodowanie mężczyzna, który jako dziewięcioletnie dziecko był ofiarą księdza Mullena powiedział: Jestem bardzo zaskoczony. Thomas Mullen dobrze sobie żyje, ma dach nad głową i emeryturę, ale Kościół nie chce się zająć moją sprawą. Kościół powinien się ze mną spotkać i dowiedzieć się, jak molestowanie wpłynęło na mnie emocjonalnie, psychicznie i finansowo. W wyniku tych wszystkich następstw stałem się bezdomny i mogę powiedzieć, że gdyby nie molestowanie, moje całe życie potoczyłoby się inaczej.

Rzecznik archidiecezji w Edynburgu odmówił komentarza.

Źródła: www.heraldscotland.com, www.bbc.com

Areszt dla księdza podejrzanego o molestowanie dziewczynki

Kolejny pedofilski skandal w polskim Kościele. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i aresztował na trzy miesiące księdza ze Skawy, oskarżonego o wykorzystanie seksualne dziewięcioletniej dziewczynki.

Ksiądz salezjanin Mieczysław W., aresztowany pod zarzutem pedofilii

Ksiądz salezjanin Mieczysław W., aresztowany pod zarzutem pedofilii

Dramat rozegrał się w ubiegły weekend. 47-letni ksiądz salezjanin Mieczysław W.  zabrał dzieci na wycieczkę do Kościeliska. Miał się nimi opiekować, ale – według śledczych – skrzywdził jedno z dzieci. W nocy ksiądz zakradł się do pokoju, w którym nocowało pięć dziewczynek. Przynajmniej jedną z nich miał zmusić do czynności seksualnych.

Gdy w niedzielę wieczorem dzieci wróciły do Skawy, wykorzystana przez księdza dziewięciolatka wszystko opowiedziała swojej matce. W poniedziałek rano matka dziewczynki powiadomiła policję. Jak podaje RMF FM, gdy tylko funkcjonariusze zaczęli interesować się tą sprawą, władze zakonu salezjanów zadecydowały o przeniesieniu duchownego. Ksiądz trafił do Krakowa. Tam zatrzymała go policja.

Duchowny został przewieziony do prokuratury w Zakopanem. Prokuratura postawiła mu zarzut obcowania płciowego z osobą poniżej lat 15. Sąd zdecydował o aresztowaniu Mieczysława W. na trzy miesiące. Księdzu grozi do dwóch do dwunastu lat pozbawienia wolności.

Źródło: www.rmf24.pl

Molestowany przez księdza domaga się odszkodowania od kurii

200 tysięcy złotych i przeprosin żąda od kurii koszalińsko-kołobrzeskiej oraz byłego proboszcza Marcin K. – mężczyzna molestowany przez księdza. Kościół nie zamierza płacić. Były już ksiądz oferuje 2 tys. zł. Pierwsza rozprawa w bezprecedensowym procesie odbyła się w piątek (13.06.2014) przed sądem w Koszalinie.

Ksiądz Zbigniew R. z Kołobrzegu, skazany za przestępstwa pedofilskie

Ksiądz Zbigniew R. z Kołobrzegu. Kościół nie zamierza płacić odszkodwania za jego przestępstwa pedofilskie.

Zbigniew R., były proboszcz parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu, w 2012 r. został skazany na dwa lata więzienia (odbywa karę) za 10 czynów pedofilskich wobec Marcina K. i jeden taki czyn popełniony na innym małoletnim. Do przestępstw doszło w latach 1999-2001.

Obecny proces toczy się z powództwa cywilnego. Marcin K., były ministrant a dziś student, domaga się zadośćuczynienia za doznane krzywdy od księdza i kurii koszalińsko-kołobrzeskiej.

Kościół nie chce płacić

Prawnicy diecezji i parafii przekonywali, że te instytucje nie ponoszą odpowiedzialności za czyny, których dopuścił się Zbigniew R.

Zapewne nie był w sutannie w trakcie tych czynów, powiedział jeszcze przed wejściem do sądu mec. Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik parafii.

Reprezentujący stronę kościelną dowodzili, że zwierzchnicy proboszcza nie mieli informacji o tym, że może on molestować dzieci. O zarzutach podobno dowiedzieli się w 2009 roku, kiedy Marcin K. zwrócił się do kurii o finansowe zadośćuczynienie.

Marcin K. mężczyzna molestowany przez księdza

Marcin K. mężczyzna molestowany przez księdza, domaga się od Kościoła 200 tysięcy złotych odszkodowania.

Kościół wiedział o molestowaniu – mówi świadek

Obronę strony kościelnej podważył wezwany na świadka dziennikarz z Kołobrzegu, który twierdzi, że w lutym 2006 lub 2007 roku (nie potrafił tego doprecyzować) informował o zarzutach wobec księdza R. pracownika kurii. O tym, że proboszcz wykorzystuje seksualnie małoletnich, poinformowali go rodzice jednego z ministrantów.

Sąd i pełnomocnicy stron próbowali ustalić, jakie działania dziennikarz podjął w tej sprawie.

Telefonicznie skontaktowałem się ze swoim informatorem w kurii. Miałem zaufanie do tej osoby. Wiedziałem, że sprawa zostanie przekazana w odpowiedni sposób, opowiadał mężczyzna.

Kim był informator? Świadek odmówił odpowiedzi, powołując się na tajemnicę dziennikarską. Tłumaczył, że „ta osoba miałaby nieprzyjemności”.

Według Marcina K., chodzi prawdopodobnie o byłego rzecznika kurii koszalińsko-kołobrzeskiej. Poprosił o wezwanie go w charakterze świadka.

Przesłuchać hierarchów

Marcin K. wnioskował też, aby hierarchowie kościelni – kardynał Kazimierz Nycz i biskup Marian Gołębiewski (kierowali diecezją koszalińsko-kołobrzeską, kiedy ksiądz R. popełniał przestępstwa seksualnych) – zostali przesłuchani w Koszalinie, a nie w sądach rejonowych właściwych do ich obecnego miejsca pobytu.

Pan Nycz jest kardynałem, ale to nie znaczy, że nie może tu przyjechać. Wszyscy obywatele są równi wobec prawa. mówił K. Ja studiuję, dziś miałem egzamin, musiałem go opuścić. Moja babcia jest chora, mama się nią opiekuje, ale przyjechała.

Sąd zdecydował, że kardynał Nycz i biskup Gołębiewski zostaną przesłuchani „w drodze wideokonferencji”. Powołał też nowych świadków. Kolejna rozprawa – 12 września.

Źródła: wyborcza.pl, radioszczecin.pl, nasygnale.pl