Dwoje katolików zabiło matkę podczas egzorcyzmów

75-letnia kobieta z Ostrowca Świętokrzyskiego zmarła na skutek obrażeń poniesionych podczas egzorcyzmów, które odprawiał nad nią syn. Bił ją, gdy nie chciała pić wody święconej i krzyczeć, że wyrzeka się szatana.

Egzorcyzmy

Egzorcyzm w katolicyzmie jest obrzędem mającym na celu usunięcie wpływu szatana lub demona na osobę lub przedmiot.

39-letniemu mężczyźnie prokuratura postawiła zarzuty znęcania się nad matką i jej pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Rok młodsza córka ofiary jest podejrzana o nieudzielenie matce pomocy i znęcanie się nad nią w porozumieniu z bratem. Prokuratura zapowiada, że wobec obojga podejrzanych wystąpi do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie

Wierzyli, że dom jest nawiedzony przez ducha

Córka i syn mieszkali razem z 75-letnią matką na ostrowieckim osiedlu Rosochy. Starsza kobieta była bardzo schorowana, cierpiała m.in. na alzheimera, od roku nie wychodziła w ogóle z domu. Córka pracowała w szwalni, syn był bezrobotny, według relacji sąsiadów codziennie na godz. 18 chodził do kościoła. Rodzina była bowiem bardzo religijna, w każdym pomieszczeniu był ołtarzyk, wiele krucyfiksów, woda święcona.

Wszyscy troje uważali, że ich dom jest nawiedzony przez ducha. Jakiś czas temu zmarł mąż ofiary i stąd mieli takie przekonanie. 75-letnia kobieta rozmawiała nawet na ten temat z księdzem z Ostrowca, który zajmuje się egzorcyzmami, ale ostatecznie nie doszło do wizyty duchownego w ich domu, mówi prokurator Mirosław Cebula.

Bił matkę, gdy nie chciała powtarzać: wyrzekam się szatana

Egzorcyzmy

Syn widział w telewizji, jak egzorcyzmy odprawiają księża – wzorował się na nich, gdy przystawiał krzyż do twarzy chorej matki i kazał jej powtarzać, że wyrzeka się szatana.

Syn kobiety postanowił, że sam uwolni matkę od wpływu „złego ducha”. W telewizji oglądał programy pokazujące, jak takie obrzędy odprawiają księża i wzorując się na nich, przystawiał krzyż do twarzy chorej matki i kazał jej powtarzać, że wyrzeka się szatana. Gdy nie chciała za nim powtarzać tych słów, bił ją. Bił matkę także, kiedy nie chciała pić wody święconej, mówi o ustaleniach śledztwa prokurator Cebula. Według śledczych, egzorcyzmy nad matką odprawiano co najmniej od 1 maja, aż do śmierci kobiety w ostatni czwartek 8 maja. Córki nie było wtedy w domu – była w pracy, jej brat przebywał sam z matką. Był pijany, od dawna nadużywał alkoholu. Przed południem podczas kolejnych egzorcyzmów pobił matkę na śmierć.

Złamana żuchwa, żebra, śmierć od urazu w głowę

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci kobiety był uraz czaszkowo-mózgowy, oprócz tego stwierdzono również złamania żuchwy i żeber, opisuje prokurator.

Pogotowie wezwano do nieżyjącej już matki dopiero w nocy z 8 na 9 maja, około godziny 1. Lekarz widząc obrażenia na jej ciele, powiadomił policję, syn i córka zostali zatrzymani.

Źródło ->

Za zdemaskowanie „cudu” katolicy grozili śmiercią

Rok 2012. Sławny i znany z mediów racjonalista musi opuścić swój kraj. Ściga go policja i czeka go więzienie za sam fakt zdemaskowania cudu w jednym z kościołów. W więzieniu grozi mu śmierć, zapowiadana przez katolickich internautów – pisze Jacek Tabisz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów.

'Cud' - woda kapiąca ze stóp krucyfiksu

‚Cud’ – woda kapiąca ze stóp krucyfiksu

Opisana powyżej sytuacja wcale nie jest fikcją. To działo się naprawdę. Biskup miasta, w którym doszło do zdemaskowania cudu, ma rozległe wpływy. Z uwagi na nie, wygrzebano prawo z 1860 roku, pozwalające na aresztowanie domniemanego bluźniercy bez wyroku sądu i bez możliwości wyjścia za kaucją.

Przyczyną furii biskupa był program telewizyjny, w którym występował racjonalista, poświęcony demaskowaniu cudów i zabobonów. Akcja racjonalisty, śledzona przez kamery telewizji, polegała na zbadaniu, czy sącząca się cudownie ze stóp wielkiego krucyfiksu woda rzeczywiście ma nadprzyrodzone źródło. Proboszcz kościoła nie czekał oczywiście na weryfikację cudu i zaczął polecać cudowną substancję swoim wiernym. Do cudownie nawiedzonego krucyfiksu ustawiały się kolejki rozmodlonych ludzi, zaś proboszcz zacierał ręce ciesząc się ze wzrostu frekwencji.

Na nieszczęście proboszcza, racjonalista odkrył rzeczywiste źródło wody, cudownie płynącej ze stóp krucyfiksu – przeciek z toalety nieopodal muru, do którego umocowana była cudowna statua. Następnego dnia proboszcz nie zobaczył już tłumu wiernych przed krucyfiksem. Sprawa zawędrowała do samego biskupa. Goniące za sensacją media pospiesznie zorganizowały debatę racjonalisty i biskupa. Biskup czuł się urażony tym, że racjonalista zarzuca Kościołowi wstecznictwo i utrzymywanie ludzi w zabobonie. Niestety, w trakcie debaty, racjonalista nie mógł się zgodzić z tezą biskupa głoszącą, iż to Kościół był głównym źródłem naukowego postępu. Pojawiły się nazwiska Giordana Bruno i Galileusza. Tego już było za wiele dla biskupa i za jego sprawą wniesiono kilka spraw o bluźnierstwo do prokuratury. Usłużni prawnicy wygrzebali jednocześnie prawo sprzed ponad stu lat, mówiące, iż w przypadku bluźnierstwa samo podejrzenie starcza, aby zastosować areszt. W kraju racjonalisty działa niestety prawo wyrastające z sądownictwa brytyjskiego i oparte na precedensach.

Racjonalista, który dostał liczne pogróżki dotyczące tego, co stanie się z nim po aresztowaniu (strażników można przekupić), udał się na emigrację, na której przebywa od dwóch lat. W międzyczasie nieznani zabójcy zabili jednego z jego przyjaciół, który wstawiał się za nim w kraju. Zastraszone media odcięły się od swojego współpracownika. Politycy nabrali wody w usta, nie chcąc podpadać wpływowym, choć mniejszościowym, katolikom. W trakcie pobytu na emigracji zmarła matka racjonalisty, który nie mógł przybyć do kraju i się z nią pożegnać. Mimo wygnania racjonalista nie daje się jednak złamać i nadal zarządza krajową organizacją racjonalistów, której przewodzi. Żal mu tylko, że nie mógł przytulić matki przed jej śmiercią.

Sanal Edamaruku i Agnelo Gracias

Przewodniczący Stowarzyszenia Indyjskich Racjonalistów, Sanal Edamaruku i biskup pomocniczy Mumbaju, Agnelo Gracias, który zabiegał o aresztowanie Edamaruku za zdemaskowanie ‚cudu’.

Tym racjonalistą jest Sanal Edamaruku, przewodniczący Stowarzyszenia Indyjskich Racjonalistów (Indian Rationalist Association). Sprawcą jego problemów jest biskup pomocniczy Mumbaju (dawniej zwanego Bombajem), Agnelo Gracias. Tożsamości głównych postaci tej opowieści wymieniłem dopiero teraz, gdyż wiem, że prześladowania na tle religijnym dotyczące osób z tak egzotycznego kraju jak Indie traktowane są przez część czytelników jako ciekawostki, a nie prawdziwe nieszczęścia. Tymczasem te nieszczęścia są jak najbardziej prawdziwe. Nie trzeba być Polakiem, czy mieszkać w Europie, aby czuć ból wygnania.

Co ciekawe Sanal, zanim wszedł w drogę Kościołowi i biskupowi Mumbaju , demaskował liczne „cuda” muzułmańskie i hinduistyczne. Jeździł nawet po całych Indiach, aby uczyć prostych ludzi odporności na sztuczki religijnych szarlatanów. Programy z tym związane były znane nie tylko w Indiach, ale we wszystkich krajach anglosaskich. Sanal nie zostawiał suchej nitki na uznawanym za boga Satya Sai Babie, a jednak nikt nie zagrażał jego życiu, ani wolności. I to pomimo tego, że wielu wpływowych polityków indyjskich czciło Satya Sai Babę. Wejście w drogę katolickiemu biskupowi okazało się znacznie groźniejsze niż podważanie sentymentów religijnych prezydenta kraju!

Sanal dwukrotnie gościł w Polsce, ostatnio w marcu tego roku. O swojej sytuacji wygnańca opowiedział w wywiadzie dla racjonalista.tv.

Źródło: jacektabisz.natemat.pl

Ks. Lipka: Jak pan przechodzi mostem przez Wisłę, trzeba wyrzucić kiełbasę, a wyciągnąć ser

Dlaczego katolik z ulicy Targowej ma pościć, podczas gdy katolik z Marszałkowskiej może jeść mięso już drugi piątek z rzędu? Bo po obu stronach Wisły są w Warszawie inne diecezje i tylko w jednej zwolniono z postu.

Diecezje mają swoje granice, które przebiegają czasem przez środek miasta. A każdy biskup podejmuje decyzje suwerennie z rozeznaniem sytuacji. Na lewym brzegu Wisły dyspensa obowiązuje, a na prawym nie, wyjaśnia Mateusz Dzieduszycki, rzecznik prasowy kurii warszawsko-praskiej.

Dyspensa tak, ale pomódl się

Warszawa

Warszawa: strefy jedzenia i niejedzenia mięsa w piątki 25 kwietnia i 2 maja 2014

W kościołach archidiecezji warszawskiej na lewym brzegu Wisły wierni mogli usłyszeć w dwie ostatnie niedziele komunikaty o zwolnieniu ze zwyczajowego postu. Najpierw w piątek, 25 kwietnia, a teraz w najbliższy – 2 maja. Metropolita warszawski Kazimierz Nycz  zobowiązuje tylko korzystających z dyspensy, by w piątek ofiarowali dowolną modlitwę według intencji, którą poleca papież Franciszek. Np. za pokój między narodami.

To już nie pierwszy raz, gdy kardynał Nycz patrzy łaskawszym okiem na wiernych ze swojej diecezji. Np. w piątek, 31 grudnia 2010 r., pozwolił nie tylko jeść mięso, ale też brać udział „hucznych zabawach”. Z kolei w piątek, 11 listopada 2011 r., przyznał, że „Święto Niepodległości sprzyja rodzinnemu i radosnemu przeżywaniu”.

Dwie kanapki na moście

Inaczej postąpił wtedy ordynariusz warszawsko-praski Henryk Hoser (prawy brzeg Wisły), który nie zwolnił wiernych z postu. Jego ówczesny kanclerz ks. Wojciech Lipka przekonywał wtedy że „świętować można też przy rybie”. Udzielił też praktycznej rady: Jak pan przechodzi mostem przez Wisłę, trzeba wyrzucić kiełbasę, a wyciągnąć ser.

Rzecznik kurii warszawsko-praskiej Mateusz Dzieduszycki przyznaje, że teoretycznie możliwa jest sytuacja, w której ktoś będzie pościł w domu na prawym brzegu Wisły, a w pracy po drugiej stronie rzeki wyciągnie sobie kanapkę z szynką.

Źródło->

Ksiądz przestrzega przed szatanem w zabawkach

Przyjazne do niedawna ludziki zostały zastąpione przez mroczne ludziki-potwory – alarmuje ksiądz Sławomir Kostrzewa, opisując serie klocków Lego o nazwach „Monster Fighters” oraz „Zombie”

Klocki Lego

Klocki Lego jako narzędzie szatana

Zdaniem księdza, klocki Lego były niegdyś pożądaną zabawką dla dzieci ze względu na swoje walory edukacyjne.  Od niedawna jednak niepokój budzi ich nekroestetyka, ciemność, odwołania do świata śmierci, a także pojawiające się postaci rodem z horrorów

Po przejrzeniu prezentacji duchownego zaniepokojony może poczuć się niemal każdy rodzic – ksiądz jako szkodliwe dla dzieci, związane z satanizmem, okultyzmem wymienia serie wielu popularnych wśród dzieci zabawek, tak wśród dziewczynek, jak i chłopców. Są więc i kucyki Pony, gdzie duchowny dostrzega symbole Antychrysta, jest i upiorna seria Monster High. Tu ks. Kostrzewa zwraca uwagę na piosenkę, która promuje tę serię zabawek – duchowny odczytuje ją jako manifest ogłaszający, że oto nadszedł czas królowania szatana i duchów upadłych.

Jest wreszcie seria Hello Kitty, której centralna postać – białego kotka – miała zostać stworzona, wedle niektórych wersji, jako dziękczynienie demonom za pomoc w rzekomym uzdrowieniu z raka jamy ustnej 14-letniej dziewczyny.

Duchowny pisze również o kulisach przemysłu zabawkarskiego. W prezentacji czytamy m.in., że wielu producentów zabawek współpracuje z sektami, masonerią, satanistami, bądź stanowią ich część.

Źródło: wiadomosci.dziennik.pl