Przestańcie się modlić, powiedzcie nam prawdę. Patologie w katolickich ośrodkach w Irlandii

Powiedzcie nam prawdę o dzieciach wrzuconych do masowych grobów w Galway. Przestańcie się modlić. Tylko pełna jawność ze strony Kościoła katolickiego w Irlandii może być początkiem pokuty za dzieci, które zginęły pod kościelną opieką – pisze Emer O’Toole w brytyjskim dzienniku „The Guardian”.

Zwłoki 796 dzieci, w wieku od dwóch dni do dziewięciu lat, zostały znalezione w nieużywanym szambie w Tuam w irlandzkim hrabstwie Galway. Dzieci zmarły w latach 1925-1961 w domu matki i dziecka pod opieką zakonnic Bon Secours.

Mieszkańcy wiedzieli o grobie od 1975 roku, kiedy dwaj chłopcy podczas zabawy rozbili betonową płytę przykrywającą zbiornik i odkryli grobowiec pełen małych szkieletów. Proboszcz odprawił tam modły, po czym grobowiec ponownie zamknięto. Liczba ciał pozostała nieznana, nazwiska dzieci – zapomniane.

Masowy grób dzieci w katolickim sierocińcu w Tuam

Katolicki sierociniec w Tuam w Irlandii. Pod trawnikiem znajduje się nieużywane szambo, do którego w latach 1925-1961 siostry zakonne wrzuciły ciała prawie 800 dzieci.

Miejscowa historyk Catherine Corless odkryła zakres tego masowego pochówku, gdy poprosiła o ewidencje zgonów dzieci w zakonnym ośrodku. Archiwista w Galway poinformował ją o prawie 800. Wstrząśnięta, zaczęła sprawdzać, ile spośród tych dzieci pochowano na cmentarzach – wśród 100 znalazła tylko jedno. Zdecydowana większość dzieci pozostaje w szambie.

Przypomnijmy, w jaki sposób – aż do lat 90. – traktowano w Irlandii niezamężne matki i ich dzieci: kobiety były osadzane w finansowanych przez państwo i prowadzonych przez Kościół instytucjach zwanych domami matki i dziecka lub azylami Magdalenek, gdzie pracowały, żeby odpokutować za swoje „grzechy”. Obierano im ich dzieci. 

Według Catherine Corless, śmiertelność dzieci w domu matki i dziecka w Tuam i podobnych ośrodkach była cztery do pięciu razy większa niż w ogólnej populacji w kraju. Sprawozdanie komisji zdrowia z 1944 w sierocińcu Tuam zawiera opisy wychudzonych dzieci ze wzdętymi brzuchami, psychicznie niezdrowych matek i przerażającego przeludnienia ośrodka. Ale Corless zwraca uwagę, że podobnie było w innych ośrodkach w Irlandii. Wszędzie panowała ta sama mentalność: te kobiety i dzieci powinny być karane.

Irlandia wie o tym wszystkim. Wiemy o wykorzystywaniu kobiet i dzieci przez duchownych, o nadużyciach finansowanych przez teokratyczne państwo irlandzkie. Nie wiedzieliśmy natomiast, że wrzucali oni martwe dzieci do nieoznaczonych masowych grobów. Ale do takich rewelacji już się przyzwyczailiśmy.

Corless dziwi się, że media niewiele mówią o tej historii, że ludzi najwyraźniej to nie obchodzi. Gdyby znaleziono dwoje dzieci w nieoznaczonym grobie, to byłaby ważna wiadomość, a jak 800 – to co? Ale jaka jest różnica między murem kłamstwa, zaprzeczenia i tajemnicy, jaki Kościół zbudował dla ochrony swoich księży pedofilów, a betonową płytą nad ciałami 796 dzieci zaniedbanych na śmierć przez zakonnice? Dobrzy ludzie odkrywają te nikczemne prawdy, ale Kościół zawsze sobie poradzi.

Ksiądz Fintan Monaghan, sekretarz archidiecezji Tuam

Ksiądz Fintan Monaghan, sekretarz archidiecezji Tuam: ”Nie możemy oceniać przeszłości z naszego punktu widzenia”.

Ksiądz Fintan Monaghan, sekretarz archidiecezji Tuam mówi: Myślę, że tak naprawdę nie możemy oceniać przeszłości z naszego punktu widzenia, z naszej perspektywy. Wszystko, co możemy zrobić, to odpowiednio oznaczyć to miejsce i zapewnić, że jest ono stosowne, by  ludzie mogli tu przyjść i wspominać zmarłe dzieci.

Nie oceniajmy więc przeszłości według naszej moralności, lecz według moralności tamtego czasu. A więc czy normalną rzeczą w Irlandii w połowie XX wieku było wrzucanie ciał martwych dzieci do zbiorników ściekowych? Monaghan tak naprawdę mówi: „w ogóle nie oceniajmy przeszłości”. Ale musimy oceniać przeszłość, bo w ten sposób uczymy się na niej.

Monaghan ma rację, że powinniśmy odpowiednio zaznaczać historię. Dlatego proponuję, aby Kościół zareagował w sposób następujący: 

Nie odmawiajcie katolickich modlitw nad tymi martwymi dziećmi. Nie obrażajcie tych, którymi za życia gardziliście i których wykorzystywaliście. Zamiast tego powiedzcie nam, gdzie są pozostałe ciała. W całej Irlandii działały takie ośrodki, a w każdym z nich umieralność dzieci była skandalicznie wysoka. Czy siostry Bon Secours w Tuam stanowiły nietypową, buntowniczą sektę? Czy też praktyki kościelne w całym kraju były takie same? Jeżeli tak, to jak wiele dzieci zmarło w każdym z tych domów? Jakie są ich nazwiska? Gdzie są ich groby? Nie potrzebujemy już więcej banalnych ubolewań, potrzebujemy prawdy o naszej historii.

Źródło: www.theguardian.com

Zakonnice pochowały kilkaset dzieci w szambie przy sierocińcu w Tuam

796 nieślubnych dzieci pochowano w nieoznaczonym zbiorniku przy katolickim domu opieki w irlandzkim Tuam. Kościół twierdzi, że nic o tym nie wiedział. Lokalna społeczność domaga się śledztwa. 

Katolicki sierociniec w Tuam w Irlandii

Katolicki sierociniec w Tuam w Irlandii

Makabrycznego odkrycia do­ko­na­­ła Cat­he­ri­ne­ Cor­less, miej­sco­wa his­to­ryk. Wpad­ła na trop tej spra­wy, gdy stu­dio­wa­ła do­ku­men­ty sie­ro­ciń­ca i­ domu sa­mot­nej mat­ki w ­Tuam w­ ir­landz­kim hrab­stwie Gal­way. Oś­ro­dek był­ pro­wa­dzo­ny w ­la­tach 1926-61 przez sios­try Mat­ki Bo­żej Wspo­mo­że­nia Wier­nych (Bon Se­cours). Jes­tem wstrzą­śnię­ta licz­bą po­cho­wa­nych tam dzie­ci, to dla mnie szok, po­wie­dzia­ła Cor­less w­ roz­mo­wie z BBC.

Śmierć z głodu i chorób

Szczątki prawie ośmiuset dzieci, w większości niemowląt i noworodków, spoczywają w nieużywanym od kilkudziesięciu lat betonowym szambie, mieszczącym się przy nieistniejącym już budynku katolickiego domu opieki. Corless twierdzi, że liczbę zwłok ustaliła dzięki odnalezionym dokumentom, zawierającym sporządzone przez zakonnice dokładne statystyki zgonów nieślubnych dzieci.

Większość dzieci zmarła z powodu niedożywienia oraz chorób (gruźlica, odra, zapalenie płuc), a także z powodu przedwczesnego urodzenia. Inspekcja rządowa w 1944 roku ujawniła wyraźne objawy niedożywienia u sporej grupy dzieci mieszkających wówczas w Tuam. W tamtych czasach Irlandia miała jeden z najwyższych wskaźników śmiertelności niemowląt w Europie.

Dzieci w katolickim sierocińcu w Tuam

Dzieci w katolickim sierocińcu w Tuam

Kościół „nie wiedział”

Corless mówi, że dla miejscowych jej odkrycie nie jest żadną nowością. Już wiele lat temu przypadkowo trafili na zbiorowy grób dzieci z domu opieki. Od tego czasu dbali o schludny wygląd tego miejsca; regularnie strzygli trawę, zbudowali też w pobliżu niewielką grotę z pomnikiem Maryi.

Tymczasem władze kościelne w Galway są zaskoczone odkryciem w Tuam. Twierdzą, że nie wiedziały, iż w szambie pochowano setki dzieci zmarłych w katolickim ośrodku. Kościół obiecuje wsparcie w badaniu tej sprawy. Chce też postawić pomnik w miejscu pochówku oraz zamieścić tablice z imionami wszystkich zmarłych dzieci – o ile uda się zebrać fundusze.

Miejscowi działacze chcą śledztwa

Dla Cat­he­ri­ne­ Corless i innych lokalnych aktywistów to za mało. Wskazują, że Kościół dopuścił się poważnych zaniedbań i dlatego konieczne jest państwowe śledztwo w sprawie śmierci dzieci; należy też rozpocząć prace wykopaliskowe w zbiorniku.

O wszczęcie śledztwa apeluje również minister stanu i parlamentarzysta Ciaran Cannon. Powoli wyłania się przerażająca historia maltretowania i zaniedbywania małych, wrażliwych dzieci. Z każdym dniem pojawia się coraz więcej pytań, których nie można zignorować, powiedział Cannon.

To kolejna niewygodna i kłopotliwa sprawa dla irlandzkiego Kościoła katolickiego. W ostatnich latach w Irlandii opublikowano cztery obszerne raporty ze śledztw w sprawie przestępstw pedofilskich w katolickich szkołach, internatach i ośrodkach poprawczych.

Zyskowne adopcje i „Tajemnica Filomeny”

Irlandzki Kościół katolicki uznawał niezamężne matki za „upadłe kobiety” – były one wykluczane ze społeczeństwa, nawet przez własne rodziny. Trafiały do cieszących się ponurą sławą katolickich „domów opieki” prowadzonych przez zakonnice. Jednak rzeczywistym celem tych placówek nie była opieka, lecz pozyskiwanie nieślubnych dzieci do adopcji, wbrew woli ich matek.

W praktyce był to handel dziećmi, bo zakonnice pobierały pieniądze od rodziców adopcyjnych, często pochodzących z USA. Oszukiwały ich przy tym, twierdząc, że dzieci to sieroty. Jedną z takich historii opowiada nakręcony w 2013 roku film „Tajemnica Filomeny”, oparty na rzeczywistych wydarzeniach.

Źródła: www.irishtimes.com, www.belfasttelegraph.co.uk

Prof. Tadeusz Bartoś: duchowni kąsają na oślep

Profesor Tadeusz Bartoś, był dominikanin, omawia raport Komitetu ONZ ds. Praw Dziecka i pokazuje, w jaki sposób raport ten został zniekształcony w kręgach kościelnych i polskich mediach.

Histerię dokoła tego dokumentu najpierw wywołali włoscy kurialiści. W Polsce tę histeryczną reakcję podjęto. Oczywiście bez lektury tekstu ze zrozumieniem. Najpierw włoscy hierarchowie podali kierunki zniekształcenia wymowy tekstu, ponieważ chcą go zbojkotować. Nie chcą wypełniać tych wskazań, mówi Tadeusz Bartoś w rozmowie z „Krytyką Polityczną”

Zdaniem profesora, histeria środowisk kościelnych jest bardzo silna. Biskup Pieronek mówi, że ONZ powinien najpierw wytępić pedofilię w swoich szeregach. Wygląda na to, że katolicy zajmą się problemem pod warunkiem, że zajmie się tym ONZ. To po prostu wybuch emocji, bez znajomości sprawy, mówi Tadeusz Bartoś i dodaje: Poczucie osaczenia jest wielkie, bo duchowni kąsają na oślep.

Profesor zwraca uwagę, iż biskup Pieronek nie wie, że wykorzystywanie seksualne dzieci przez duchownych to tylko jeden z punktów oenzetowskiego dokumentu, który dotyczy ochrony praw dziecka. Czy Komitet ONZ nie powinien zajmować się tym problemem? Jeśli mamy tysiące ofiar księży na całym świecie, to kuria rzymska powinna być raczej wdzięczna, że dostaje taką poręczną, darmową, sensowną instrukcję, jak działać skutecznie, podsumowuje Tadeusz Bartoś

Źródło: www.krytykapolityczna.pl