USA: Arcybiskup zbudował sobie rezydencję, zamiast wesprzeć ubogich

Arcybiskup Atlanty wybudował sobie kosztowną rezydencję z kościelnych pieniędzy. Gdy skrytykowali go miejscowi katolicy, postanowił ją sprzedać. 

Abp Wilton Gregory

Abp Wilton Gregory wydał ponad 2 miliony dolarów na dom dla siebie. Zapłacił pieniędzmi, które miały być przeznaczone na cele religijne i charytatywne.

Abp Wilton Gregory zapowiedział, że wyprowadzi się z rezydencji na początku maja. Hierarcha przeprosił za wydanie ponad 2 mln dolarów na budowę domu dla siebie. Tę kwotę wziął z kościelnych pieniędzy, przeznaczonych na cele religijne i pomoc ubogim.

Jego zdaniem, budowa przestronnej rezydencji z salami spotkań miała uzasadnienie praktyczne, logistyczne i finansowe. Arcybiskup przyznał jednak, że popełnił błąd, nie biorąc pod uwagę  oddźwięku, jaki ten projekt wywoła wśród rodzin, które choć same z trudem płacą swe rachunki, to rok po roku odpowiadały na jego apele o finansowanie działalności duszpasterskiej.

Nowa rezydencja katolickiego hierarchy liczy sobie niemal 600 metrów kwadratowych. Jej budowa była możliwa dzięki spadkowi, jaki archidiecezja otrzymała po śmierci Josepha Mitchella, bratanka Margaret Mitchell, autorki bestsellerowej powieści „Przeminęło z wiatrem”. Zapisał on Kościołowi 17 mln dolarów pod warunkiem, że te pieniądze zostaną wykorzystane na cele religijne i charytatywne. Jednak część z tej kwoty arcybiskup wykorzystał na swój prywatny cel, budując sobie okazały dom.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Proboszcz żąda fortuny za utrzymanie grobów

Ksiądz proboszcz Wojciech Gnidziński z warszawskiego Służewa żąda fortuny za prawo do utrzymania rodzinnego grobowca przez kolejnych 20 lat. Parafianom, którzy proszą o obniżenie opłaty, grozi, że szczątki ich bliskich zostaną przeniesione do zbiorowej mogiły

Ksiądz Wojciech Gnidziński

4,8 tys. złotych żąda ksiądz Wojciech Gnidziński za prawo do utrzymania rodzinnego grobowca

Dziennikarzy poinformowała o tym mieszkanka Mokotowa, która przy ul. Fosa ma pochowaną krewną. W tym roku mija 20 lat od pogrzebu. Poszłam więc do kancelarii, żeby zapłacić za kolejny okres. Byłam przekonana, że to będzie kilkaset złotych, najwyżej 1 tys. zł, bo o takich kwotach czytałam w prasie. Kiedy usłyszałam, że opłata wynosi 4,8 tys. zł, nogi się pode mną ugięły – opowiada czytelniczka, która w obawie przed konsekwencjami prosiła o nieujawnianie danych. Mówi, że chciała porozmawiać z proboszczem, ale pracownica kancelarii powiedziała jej, że chodzenie do księdza nic nie da, ponieważ opłata jest taka sama dla wszystkich.

Na koniec kobieta usłyszała najgorszą wiadomość: jeśli nie zapłaci, to jej krewną przeniosą do zbiorowej mogiły. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to przeniosą? A co z nagrobkiem? – pyta zszokowana.

Najdrożej w Warszawie

Podobną groźbę z ust pracowników zarządu cmentarza usłyszała jej znajoma. Udało jej się potem dostać do proboszcza. Bojąc się, że grób bliskiej osoby może zostać zlikwidowany, wpłaciła wcześniej ponad tysiąc złotych. Poprosiła jednak księdza o obniżenie stawki, ale proboszcz nie chciał rozmawiać – powiedział, że zadzwoni, ale tego nie zrobił. Jej sąsiadce udało się podobno uzgodnić z zarządem cmentarza, że 4,8 tys. złotych może wpłacać przez dwa lata. Połowę już wpłaciła, ale poinformowano ją, że teraz koniecznie musi uiścić pełną kwotę. Wiem, że się zapożyczyła.

Emerytki podkreślają, że 4,8 tys. złotych to dla nich olbrzymia kwota, bo mają po 1,2-1,5 tys. zł miesięcznie na życie. Wiedzą, że na innych cmentarzach w Warszawie opłaty są o wiele niższe. 

Kościół unika wyjaśnień

Do zarządu tutejszych cmentarzy dzwoniliśmy trzykrotnie, piszą dziennikarze „Gazety Wyborczej”. Najpierw kazano nam próbować za 10 minut, za drugim razem – po kwadransie. Przy trzecim podejściu szefowa zarządu cmentarza poinformowała, że bez zgody proboszcza niczego nie powie. Poradziła, by kontaktować się bezpośrednio z nim, od razu jednak dała do zrozumienia, że niewiele ustalimy. W kancelarii usłyszeliśmy, że ksiądz Wojciech Gnidziński wyjechał.

Ksiądz Przemysław Śliwiński, rzecznik archidiecezji warszawskiej, skierował dziennikarzy do diecezjalnego księdza ekonoma Mariana Racińskiego. Ale ksiądz ekonom odesłał ich z powrotem do rzecznika. W końcu usłyszeli od księdza Śliwińskiego: „Kuria nie ma wpływu na opłaty nakładane przez administratorów cmentarzy. Z pytaniem trzeba się zwracać bezpośrednio do proboszcza”.

Ale proboszcz ze Służewa unika rozmów z ludźmi. Co robić w tej sytuacji? Rzecznik kurii nie wyjaśnił. Powiedział tylko, że parafie są autonomiczne i każdy proboszcz samodzielnie podejmuje decyzje. 

Źródło: wyborcza.pl

Abp Gądecki – przedstawiciel Kościoła dbającego o materialny interes

Wybory na przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski wygrał abp Stanisław Gądecki.

Abp Stanisław Gądecki

Abp Stanisław Gądecki ”uczestniczył
w kryciu księdza odpowiedzialnego
za śmierć dziecka swojej partnerki”,
mówi Roman Kurkiewicz

Nie wiążę żadnych nadziei z wyborem arcybiskupa Gądeckiego, powiedział w radiu TOK FM Roman Kurkiewicz, publicysta i wykładowca w Collegium Civitas. 

Zdaniem Kurkiewicza, abp Gądecki to przedstawiciel tego Kościoła, który dba głównie o własny interes materialny. Publicysta przypomina, że nowy przewodniczący Episkopatu wsławił się m.in, tym, że w Poznaniu odbierał budynki szkołom, żądając milionowych odszkodowań.

Ma też kłopot z nieokiełznanym rozerotyzowaniem kleru. Uczestniczył w kryciu księdza odpowiedzialnego za śmierć dziecka swojej partnerki. Tego, który słuchał muzyki, kiedy na plebanii w pokoju obok kobieta rodziła martwe dziecko. To abp Gądecki wysłał tego księdza na Ukrainę, by odpoczął i popracował z dala od mediów, powiedział Roman Kurkiewicz.

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl

Kosztowna świątynia, czyli jak Kościół korzysta z publicznych pieniędzy

Budowa Świątyni Opatrzności Bożej ślimaczy się już od wielu lat. Ponieważ wierni Kościoła katolickiego nie byli skłonni, mimo nawoływań hierarchów kościelnych, jej sfinansować z dobrowolnych datków, zaangażowano do jej budowy polityków, którzy wspierają budowę świątyni z naszych podatków,  mówi w wywiadzie dla „Onetu” Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny „Liberte”.

Nie udało się przekazać 20 mln zł z rezerwy celowej (zakwestionowałby to zapewne Trybunał Konstytucyjny), więc środki publiczne idą z budżetu Ministerstwa Kultury. Zapisana w konstytucji neutralność światopoglądowa państwa to bajeczka dla naiwnych, mówi Jażdżewski.

Zawiadomił on prokuraturę o przekroczeniu uprawnień przez ministra kultury, który przyznał 6 mln zł dotacji na budowę muzeum w Świątyni Opatrzności. Prokuratura wszęła śledztwo w tej sprawie.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Prokuratura wszczęła śledztwo ws. Świątyni Opatrzności Bożej

Stołeczna prokuratura zajęła się kontrowersyjną dotacją dla Świątyni Opatrzności Bożej. Dotację w wysokości 6 mln złotych przyznał minister kultury Bogdan Zdrojewski z przeznaczeniem na budowę muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, mieszącego się w Świątyni.

Ale śledztwo ma szerszy zakres, jego przedmiotem jest domniemane przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych z ministerstwa kultury poprzez przyznanie archidiecezji warszawskiej łącznej kwoty 44 mln zł dotacji: 30 mln zł w 2008 r.; 4 mln zł – w 2012; 4 mln zł – w 2013 i 6 mln zł w tym roku.

Prokuratura wszczęła śledztwo po kilku doniesieniach, których autorzy powoływali się m.in. na ustalenia NIK. Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że rozporządzenie ministra kultury z 2005 r. o zasadach udzielania dotacji „nie przewiduje dofinansowywania zadań realizowanych przez kościelne osoby prawne”.

Źródło: polska.newsweek.pl