Prof. Płatek: Kościół powinien brać odpowiedzialność za przestępstwa seksualne duchownych

Brak jest jasnych kryteriów i standardów postępowania, które przeciwdziałałyby wykorzystywaniu dzieci przez księży, i które by pozwalały na szybką reakcję i stosowne odszkodowania. Ksiądz jest częścią Kościoła i dlatego Kościół ponosi odpowiedzialność za ich czyny – mówi prof. Monika Płatek

Profesor Monika Płatek

Prof. Monika Płatek: Kościół nie radzi sobie z problemem pedofilii księży, choć się do tego nie przyznaje.
 

Problem dotyczy przyzwolenia na wykorzystywanie seksualne dzieci. Jeżeli mamy [instrukcję] „Crimen Sollicitationis”, która zobowiązuje, aby informacje dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci przekazywać bezpośrednio, w tajemnicy do Rzymu i jeżeli tego typu dokumenty istnieją, to znaczy, że zdajemy sobie sprawę, że tego typu praktyka istnieje.

Finansowa odpowiedzialność Kościoła

Jeżeli ksiądz reprezentuje Kościół, to każdy skazywany ksiądz – a to się naprawdę często dzieje w sądach karnych – jest najlepszym dowodem na to, że ta instytucja sobie z tym problemem nie radzi.

Dlaczego się tak upieramy, że to ma być również odszkodowanie finansowe? Bo wymusza to przyjęcie procedur, które są skuteczne i przeciwdziałają wykorzystywaniu dzieci. A poza tym tak żeśmy w naszej kulturze przyjęli, że się wynagradza szkody. Szkód moralnych nie da się wynagrodzić tylko i wyłącznie pieniędzmi, stąd też dobrze pamiętać, że trzeba również za to przeprosić.

Cała wypowiedź – wideo

video

Źródło: uwaga.tvn.pl

Nietykalny ksiądz

Ksiądz Andrzej D., oskarżany przez nieletnich wychowanków o wykorzystywanie seksualne, robi błyskotliwą karierę w szczecińsko-kamieńskiej kurii.

Ksiądz Andrzej D., oskarżany o pedofilię

Ksiądz Andrzej D., oskarżany przez wychowanków o wykorzystywanie seksualne, został szefem kościelnego Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II. Instytut jest hojnie finansowany przez instytucje publiczne. Szczecińscy radni przekazali mu ogromny, wyceniony na ok. 19 milionów złotych budynek po byłym szpitalu w centrum miasta za symboliczną kwotę 19 tysięcy złotych.

Kilka lat temu został on szefem kościelnego Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie. Ta podległa kurii placówka prowadzi obecnie flagowe przedsięwzięcie szczecińskiego kościoła – budowę Domu Pomocy Społecznej w centrum miasta. Przez swoje zaangażowanie w ten ważny projekt ksiądz Andrzej D. stał się jedną z najbardziej wpływowych osób w szczecińskiej kurii.

Kilka lat temu, po publikacji Gazety Wyborczej, prokuratura wszczęła postępowanie, które miało wyjaśnić zarzuty molestowania seksualnego, jakie stawiali księdzu byli wychowankowie m.in. z ośrodka dla trudnej młodzieży, którego D. był szefem w latach 90-tych. Dziennikarze ujawnili, że kolejni biskupi wiedzieli o zarzutach molestowania przynajmniej od kilku lat, jednak żaden z nich nie zawiadomił o sprawie prokuratury. W czasie śledztwa okazało się, że większość zarzutów się przedawniła.

W przypadku jednego z chłopców, który zeznał, że padł ofiarą molestowania, decyzja prokuratury jest co najmniej kontrowersyjna. Chłopiec opowiadał, że odbył stosunek oralny z księdzem bo był  „sparaliżowany strachem”. Ale prokurator uznał, że skoro nie doszło do przemocy fizycznej, to przestępstwa nie było.

Źródło: uwaga.tvn.pl

Kościół we Włoszech może zatajać przypadki pedofilii

Episkopat Włoch uważa, że duchowni nie mają obowiązku informować organów ścigania o przestępstwach pedofilskich wśród księży.

Włoscy biskupi katoliccy uznali, że nie muszą informować władz o przypadkach pedofilii wśród księży

Włoscy biskupi katoliccy uznali, że nie muszą informować władz o przypadkach pedofilii wśród księży

W ogłoszonym pod koniec marca dokumencie włoski Episkopat podkreślił: Biskup nie będąc urzędnikiem państwowym nie ma obowiązku prawnego – z wyjątkiem wymogu moralnego, by przyczynić się do dobra wspólnego – zawiadomienia władz sądowych o przypadkach seksualnego wykorzystywania nieletnich przez księży.

Włoski Episkopat powołując się między innymi na postanowienia konkordatu zdecydował, że biskupi są zwolnieni z obowiązku złożenia zeznań lub przedstawienia dokumentów dotyczących posiadanej przez siebie wiedzy lub materiałów w związku ze swoją posługą.

Ponadto Kościół katolicki we Włoszech chce wyłączyć szkolnych katechetów z obowiązku dostarczania zaświadczeń o tym, że nie byli karani za pedofilię.

We Włoszech przyjęto niedawno przepisy, której mają chronić dzieci przed osobami skazanymi w przeszłości za pedofilię. Wszyscy zatrudnieni w szkołach, przedszkolach i żłobkach, ale też w innych miejscach związanych z opieką nad dziećmi – klubach sportowych, instytucjach kultury, stowarzyszeniach i organizacjach zrzeszających nieletnich itd. – będą mieli obowiązek okazać zaświadczenie o niekaralności za pedofilię.

Kościelni prawnicy twierdzą jednak, że nowa ustawa nie powinna obejmować szkolnych katechetów.

Źródła: swiat.newsweek.pl, www.polskieradio.pl

Czy Kościół naprawdę walczy z pedofilią?

Kardynał Edward M. Egan, były arcybiskup rzymskokatolicki Nowego Jorku, z pewnością nie należy do głównych bohaterów skandali seksualnych, które przez trzy dziesięciolecia niemal bez przerwy miotały Kościołem i duchowieństwem. Ale ucieleśnia on pewien sposób myślenia w kręgu najwyższych rangą duchownych – pisze dziennik „The New York Times”.

Kardynał Edward M. Egan

Kardynał Edward M. Egan wycofał swoje przeprosiny za przestępstwa pedofilskie księży: ‚Nie sądzę, że zrobiliśmy coś złego’.

W 2002 roku kardynał Egan zareagował z wyraźną ambiwalencją na doniesienia o seksualnym wykorzystywaniu dzieci przez księży w jego diecezji. Jeśli z perspektywy czasu odkryjemy również, że być może popełniono błędy w kwestii szybkiego przenoszenia księży i pomocy ofiarom, jestem tym głęboko zmartwiony, napisał w liście do parafian.

Warunkowy charakter przeprosin oraz ich styl nie umknęły uwadze wielu obserwatorów. Ani to, że kardynał mówił o „błędach”, aby opisać sposób zachowania regularnie określany przez prokuratorów jako tuszowanie faktów. Co więcej, po latach kardynał wycofał swoje przeprosiny. Nigdy nie powinienem był tego mówić, oświadczył w 2012 roku. Powiedziałem, że jeśli zrobiliśmy coś złego, to przepraszam, ale nie sądzę, że zrobiliśmy coś złego.

Nowy papież Franciszek dostrzega problem. Wypowiedział się o koszmarze pedofilii. W marcu powołał cztery kobiety i czterech mężczyzn do specjalnej komisji, który ma mu doradzać, jak uporać się z tą dotkliwą skazą.

Choć papież Franciszek cieszy się popularnością, to jednak niektórzy sceptycy zastanawiają się, jakie naprawdę ma poglądy. Nie zjednał sobie grup wspierających ofiary nadużyć seksualnych, kiedy w wywiadzie dla dwóch gazet na początku marca powiedział: Kościół katolicki jest chyba jedyną instytucją publiczną, która działa przejrzyście i odpowiedzialnie. Nikt nie zrobił więcej [w sprawie pedofilii]. Jednak tylko Kościół jest atakowany.

Dla niektórych osób uwagi te zabrzmiały niemal jak obrona w stylu kardynała Egana.

Cały artykuł w „The New York Times” ->
Polskie tłumaczenie całego artykułu ->

Jan Paweł II i pedofilia

Polskie media niechętnie piszą o ignorowaniu przez Jana Pawła II pedofilii księży, przemilczają też praktykę promowania przez polskiego papieża niektórych wyższych dostojników kościelnych obciążonych zarzutami przestępstw pedofilskich. Jednak dziennik „Polska” odważył się poruszyć ten temat, powołując się na brytyjską gazetę „Sunady Times”.

Gazeta pisze, że podczas swojego 26-letniego pontyfikatu Jan Paweł II ukrywał niezliczone przypadki przestępstw pedofilskich. Wszystkie te doniesienia kładą się cieniem na jego drodze do świętości. Jeden z najpoważniejszych zarzutów dotyczy postawy polskiego papieża wobec jego przyjaciela, kardynała Hansa Hermanna Groëra. Miał on podczas kilkudziesięciu lat sprawowania posługi duszpasterskiej wykorzystać seksualnie nawet 2 tysiące chłopców.

Jan Paweł II i kardynał Hans Hermann Groër

Kardynał Hans Hermann Groër był przyjacielem Jana Pawła II. Wykorzystał seksualnie setki dzieci. Nigdy nie został za to ukarany – został przeorem klasztoru, a później Kościół zapewnił mu opiekę na emeryturze.
 

Skandal z udziałem kardynała Groëra wybuchł w 1995 roku, kiedy byli uczniowie szkoły katolickiej oskarżyli go o molestowanie seksualne. Pod naciskiem oburzonej opinii publicznej Groër został pozbawiony swojej funkcji, ale władze Kościoła nigdy nie ukarały go za popełnione przestępstwa. Kardynał został przeorem klasztoru. W 1998 roku opublikował niewiele mówiące przeprosiny. Później żył spokojnie na emeryturze, pod stałą opieką sióstr zakonnych, aż do śmierci w 2003 r. Niektórym z jego ofiar Kościół wypłacił pieniądze.

Kościół od dawna był informowany o pedofilii kardynała Groëra

Jedną z ofiar austriackiego hierarchy był Michael Tfirst. Już w latach 70. alarmował on w tej sprawie wyższe władze Kościoła. W 2004 roku Kościół katolicki miał mu wypłacić równowartość 3,3 tysięcy funtów za to, by milczał na temat wykorzystywania seksualnego. Nie ma wątpliwości, iż Ratzinger znał szczegóły raportów o przypadkach molestowania. Nie ma też wątpliwości, iż jego bezpośredni przełożony Jan Paweł II brał udział w systematycznym i zakrojonym na szeroką skalę procesie ich ukrywania, mówi Tfirst.

Następca Groëra, kardynał Christoph Schönborn skrytykował sposób postępowania władz kościelnych wobec tego skandalu i innych przestępstw popełnionych na dzieciach przez katolickich duchownych. Hierarcha potępił „grzeszne struktury” w Kościele katolickim (a więc dał do zrozumienia, że ukrywanie klerykalnej pedofilii ma charakter zorganizowany)  oraz skrytykował  „wyciszanie” ofiar i „odwracanie wzroku” od przestępstw seksualnych na nieletnich

Według kardynała Schönborna, Joseph Ratzinger, który był wówczas prefektem watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, próbował wszczynać dochodzenia w sprawie przestępstw pedofilskich księży. Jego starania blokował jednak Watykan, co odnosi się do osoby Jana Pawła II.

Polski papież był również krytykowany w związku z chronieniem kardynała Bernarda Lawa z Bostonu oraz arcybiskupa Juliusza Paetza z Poznania. Ten pierwszy przez wiele lat ukrywał przestępstwa pedofilskie amerykańskich księży, ale nie stanął przed sądem – Jan Paweł II udzielił mu schronienia w Watykanie i powierzył prestiżową funkcję zwierzchnika papieskiej bazyliki Santa Maria Maggiore.

Z kolei poznańskiemu arcybiskupowi zarzucono molestowanie seminarzystów. Listy opisujące tę sprawę wysłano w 2000 roku do sekretariatu papieża oraz do kardynała Josepha Ratzingera. Nie spotkały się z żadną reakcją. Juliusz Paetz ustąpił ze swojej funkcji w 2002 roku, gdy do publicznej wiadomości przedostały się informacje o stawianych mu zarzutach molestowania.

Jan Paweł II pobłogosławił księdza pedofila

Jan Paweł II błogosławi Marciala Maciela Degollado

Na audiencji w Watykanie w 2004 roku Jan Paweł II błogosławi Marciala Maciela Degollado, choć znane już były zarzuty pod adresem księdza o wykorzystywanie seksualne dzieci.
 

Inną osobą, która skorzystała na „dyskretnym i stonowanym podejściu” polskiego papieża do pedofilii księży był meksykański zakonnik Marcial Maciel Degollado, założyciel zgromadzenia religijnego Legion Chrystusa. W 1998 roku byli członkowie zakonu skierowali do Watykanu skargę na Maciela, zarzucając mu wykorzystywanie seksualne. Stolica Apostolska nie zareagowała. Dopiero po kilku latach z polecenia kardynała Ratzingera wszczęto kościelne dochodzenia, ale mimo to pod koniec 2004 roku Jan Paweł II pobłogosławił księdza Maciela. Rok po tym, gdy Ratzinger został papieżem, Watykan wyciągnął niezbyt surowe konsekwencje wobec Maciela, odsuwając go od władzy w zgromadzeniu i polecając prowadzenie „wycofanego życia w modlitwie i pokucie”.

„Sunday Times” cytuje słowa polskiego teologa i byłego księdza jezuity Stanisława Obirka:

Uważam, iż Jan Paweł II jest kluczową osobą, gdy chodzi o ukrywanie przypadków molestowania. A to dlatego, iż większość z nich miała miejsce podczas jego pontyfikatu. Jak można beatyfikować kogoś, kto za to odpowiada? Udostępnij

Źródło:www.polskatimes.pl