Skazanie za pedofilię to prześladowanie chrześcijan – uważa abp Marek Jędraszewski

Zdaniem abp Marka Jędraszewskiego, skazanie kardynała Georga Pella za przestępstwa pedofilskie jest przykładem łamania praw człowieka i prześladowania chrześcijan.

Abp Marek Jędraszewski
Abp Marek Jędraszewski: w Australii dzieją się straszne rzeczy

Wystarczy spojrzeć na to, co wiemy o sytuacji kardynała Pella w Australii. Straszne rzeczy, które mają tam miejsce, gdzie w imię pewnych reguł prawnych łamie się najbardziej podstawowe prawa człowieka, powiedział hierarcha podczas Europejskiego Kongresu Samorządów w Krakowie. Dodał, że chrześcijaństwo zawsze było prześladowane.

Kardynał George Pell, do niedawna wpływowy watykański dostojnik i były prefekt Sekretariatu ds. Ekonomii (odpowiednik ministra finansów w Stolicy Apostolskiej) został skazany w marcu na 6 lat więzienia za czyny pedofilne wobec dwóch chłopców (m.in. gwałt). Duchowny nie przyznaje się do winy. Apelacja ma być rozpatrzona w czerwcu.

Abp Jędraszewski już wcześniej okazywał troskę o księży skazanych za wykorzystywanie seksualne dzieci. Podczas konferencji prasowej w związku z ogłoszeniem raportu na temat pedofilii w polskim Kościele domagał się miłosierdzia dla sprawców i skrytykował zasadę „zero tolerancji”, uznając ją za totalitarną. Duchownych ściganych za przestępstwa wobec dzieci porównał do Żydów prześladowanych przez nazistów.

Prof. Stanisław Obirek: alternatywna rzeczywistość

prof. Stanisław Obirek
Prof. Stanisław Obirek: biskupi uciekają w przepaść

To słowa skandaliczne, nieprawdziwe i niedopuszczalne, mówi prof. Stanisław Obirek, komentując wypowiedź arcybiskupa Jędraszewskiego.

Zdaniem profesora, te słowa nie padły przypadkowo i są częścią przemyślanej retoryki. Moja hipoteza jest taka, że [arcybiskup] buduje alternatywną rzeczywistość, ocenia profesor. W tej alternatywnej rzeczywistości ofiarami prześladowań są księża ścigani za przestępczość seksualną.

Zdaniem profesora Obirka, podobną taktykę stosuje wielu duchownych katolickich w Polsce – np. Tadeusz Rydzyk, a także szeregowi księża, których wypowiedzi nie trafiają do mediów.

W mojej ocenie hierarchowie budują tę bańkę informacyjną na swoją zgubę. Nadal nie rozumieją, że przyspieszają schyłek swojej instytucji, mówi Stanisław Obirek. Jego zdaniem, abp Jędraszewski ucieka od spojrzenia prawdzie w oczy. Profesor domyśla się, że jednym z powodów takiej postawy jest udział abp. Jędraszewskiego w uciszaniu tych, którzy informowali o molestowaniu kleryków przez abp. Juliusza Paetza.

Podobnie robi znaczna część episkopatu, mówi prof. Obirek. To wygodne, ale to błąd. Nie chcą widzieć, że uciekają w przepaść.

Źródła: polsatnews.pl, natemat.pl

– aktualizacja z 10.04.2019 –

Dominik Jaśkowiec: przyzwoitość nie ma ceny

Na słowa metropolity krakowskiego zareagował Dominik Jaśkowiec, przewodniczący Rady Miasta Krakowa. Zapowiedział, że nie będzie uczestniczyć w spotkaniach publicznych z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim.

Przyzwoitość nie ma ceny, napisał Jaśkowiec na Facebooku. Przypomniał, że kardynał George Pell był już dwukrotnie skazany przez australijskie sądy za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Przewodniczący zaznaczył, że nigdy nie zgodzi się na relatywizowanie pedofilii.

Źródło: facebook.com

Polski Kościół światowym wyjątkiem?

Episkopat Polski

0,8 proc. polskich księży to przestępcy pedofilscy – wynika z danych Episkopatu. Oznaczałoby to, że polski Kościół jest wyjątkowy, ponieważ w innych krajach odsetek krzywdzicieli dzieci wśród duchownych katolickich jest wielokrotnie wyższy.

W opublikowanym niedawno raporcie o pedofilii w polskim Kościele nie podano, jaki procent polskich duchownych popełnił przestępstwa seksualne wobec dzieci. Jednak można to łatwo obliczyć – według raportu, w latach 1990-2018 roku sprawcami tych przestępstw było 382 księży i zakonników. Jak powiedział ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, od 1990 roku w Polsce było/jest ok 50 tys. osób duchownych. A więc podana w raporcie liczba przestępców pedofilskich to niespełna 0,8 procent (0,764) polskiego kleru

Wynik jest zaskakująco niski w porównaniu z publikowanymi na Zachodzie danymi na temat pedofilii duchownych katolickich – w USA ten odsetek wynosi 4 proc., w Niemczech 4,4 proc., w Australii 7 proc. Być może rozwiązaniem tej zagadki jest fakt, że w przeciwieństwie do episkopatów państw zachodnich polscy biskupi nie dopuścili do prac nad raportem ekspertów niezależnych od Kościoła.

0,8 proc. - zaskakująco niski odsetek przestępców pedofilskich wśród polskich duchownych w porównaniu do państw zachodnich.

Polski raport powstał na podstawie informacji przesłanych przez diecezjalnych biskupów – tylko od ich dobrej woli i sumienia zależało, jakie to będą informacje. Konferencja Episkopatu Polski nie może tych danych w żaden sposób sprawdzić, nie może też zmusić biskupów do wyjawienia wszystkich informacji, jakie posiadają. W niedawnym raporcie Fundacji „Nie lękajcie się” wymieniono nazwiska aż 24 biskupów, którzy tuszowali kościelną pedofilię. Czy możemy wierzyć, że ci biskupi z własnej woli wyjawią obciążające ich fakty?

Kościół, sporządzając własny raport, stał się sędzią we własnej sprawie. A trudno mieć pełne zaufanie do treści dokumentu przygotowanego przez instytucję, w którą ten dokument uderza.

Źródła: oko.press, nielekajciesie.org.pl

Rozczarowanie po konferencji biskupów w sprawie pedofilii

Konferencji prasowa, na której biskupi przedstawili raport o pedofilii w polskim Kościele

Farsa, pokaz arogancji i manipulacji, demagogiczne tyrady – takie określania padają w komentarzach po konferencji prasowej, na której biskupi przedstawili raport o pedofilii w polskim Kościele. 

Jeśli ktoś oczekiwał po polskim Kościele skruchy i wstydu, musiał przeżyć spory zawód, pisze Michał Danielewski. Jego zdaniem, konferencja biskupów była farsą wywołującą zażenowanie i zdumienie. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” zauważa, że biskupi Stanisław Gądecki i Marek Jędraszewski starali się usprawiedliwiać księży pedofilów, sięgając po argumenty  urągające elementarnej logice i poczuciu przyzwoitości.

Biskup Gądecki mówił, że pedofilia w Kościele jest „ideologicznym konstruktem” wymyślonym w celu osłabienia Kościoła.  Obwieścił również z bezwstydną beztroską, że przestępstwa pedofilskie popełniane są na całym świecie, we wszystkich środowiskach, a więc nieuprawnione jest wyróżnianie kościelnych sprawców.

Według biskupa winni są wszyscy inni, tylko nie Kościół: internet, pornografia, turystyka seksualna oraz – cokolwiek miałoby to znaczyć w kontekście pedofilii – handel organami.

W Kościele ani drgnęło

Kościół Katolicki w dalszym ciągu niewiele robi, aby zbudować przyjazną dla pokrzywdzonych atmosferę, która by mogła dodać im otuchy, pisze w portalu Oko.press Artur Nowak, prawnik i autor książek o nieprawidłowościach w polskim Kościele.

Głos hierarchów, których usłyszeliśmy w trakcie konferencji 14 marca, przypomniał najgorsze przemówienia Władysława Gomułki. Usłyszeliśmy oskarżenia i demagogiczne tyrady odrealnionych pasterzy.

Abp Marek Jędraszewski odrzucił zasadę »zero tolerancji« dla sprawców, ponieważ jego zdaniem ma ona charakter totalitarny – stosowali ją naziści wobec Żydów i bolszewicy wobec wrogów politycznych.  Zdaniem Artura Nowaka, wypowiedź biskupa doskonale pokazuje, że kiedy Kościół czuje się atakowany, hierarchowie nie panują nad emocjami i zamiast mówić o problemach – atakują na oślep. 

Brak empatii 

Polski Kościół stracił okazję, by wykazać się szczerą chęcią rozliczenia pedofilii. To opinia publicysty „Newsweeka” Jakuba Halcewicza-Pleskaczewskiego.

Abp Jędraszewski, który mówił, z czym kojarzy mu się zasada „zero tolerancji”, błądził w didaskaliach. Nie tego mogliśmy oczekiwać podczas prezentacji danych o przestępstwach seksualnych polskich duchownych.

Publicysta zarzuca biskupowi brak empatii i wyczucia oraz niepotrzebne generalizowanie poprzez podkreślanie faktu, że pedofilia to nie tylko problem Kościoła.

Episkopat broni siebie 

Ta konferencja jest jak naplucie w twarz ofiarom,  które od wielu lat domagają się zadośćuczynienia, odzyskania swojej godności, powiedziała dziennikarzom posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, znana z działalności na rzecz ofiar kościelnej pedofilii.  Podkreśliła, że Episkopat nie stanął po stronie ofiar, lecz bronił siebie jako instytucji, bronił też sprawców.

Agata Diduszko-Zyglewska z fundacji „Nie lękajcie się” zwróciła uwagę, że na konferencji prasowej biskupi nie poinformowali, jaką odpowiedzialność poniosą hierarchowie, którzy tuszowali kościelną pedofilię. Nie powiedzieli też, czy Kościół udostępni policji dane sprawców oraz czy zamierza wypłacać odszkodowania ich ofiarom.

Źródła: wyborcza.pl, oko.pressnewsweek.pl, tvn24.pl

Episkopat: 625 ofiar seksualnego wykorzystania małoletnich od 1990 roku

Episkopat przedstawił raport dotyczący pedofilii w Kościele

Episkopat przedstawił raport dotyczący skali pedofilii w polskim Kościele. Od początku 1990 roku do 30 czerwca 2018 odnotowano 382 zgłoszone przypadki, których ofiarami padło w sumie 625 osób. Tylko 44% przypadków zgłoszono świeckim organom ścigania.

Według biskupów, raport obejmuje wszystkie przypadki pedofilii zarejestrowane w polskim Kościele od 1990 roku, gromadzone przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.

Zgłoszone przypadki według roku zgłoszenia
Zgłoszone przypadki według roku zgłoszenia

Liczba ofiar poniżej 15 roku życia wynosiła 345. Natomiast powyżej 15 roku życia – 280. Małoletni płci męskiej stanowili 58,4 proc. wszystkich ofiar, natomiast małoletni płci żeńskiej – 41,6 proc.

Tylko 25,2 proc. postępowań zakończyło się wydaleniem sprawcy ze stanu duchownego. Inne kary, takie jak suspensa, upomnienie kanoniczne czy zakaz pracy z małoletnimi, stanowiły 40,3 proc. Umorzonych zostało 12,6 proc. spraw.

Raport dostępny jest tutaj.

Pedofilia w Kościele - raport Episkopatu

Abp Stanisław Gądecki: pedofilia to problem marginalny

Abp Stanisław Gądecki: 'Pedofilia w Kościele' to hasło ideologiczne
Abp Stanisław Gądecki: ‚Pedofilia w Kościele’ to hasło ideologiczne

Przewodniczący Konferencji Episkopatu ab Stanisław Gądecki mówił na konferencji prasowej, że pedofilia występuje na całym świecie.  Jego zdaniem, hasło „pedofilia w Kościele” jest wymierzona w autorytet Kościoła:

Do tej pory przyzwyczailiśmy się do tego hasła ukutego ideologicznie, mianowicie: pedofilia w Kościele. To hasło, dość zręcznie dobrane, miało z jednej strony wskazać na problem jaki istnieje, a z drugiej – poderwać autorytet Kościoła i doprowadzić do tego, żeby zaufanie wiernych do instytucji Kościoła zostało zniszczone.

Abp Gądecki przekonywał, że należy mówić nie tylko o pedofilii, lecz „o całej skali problemów nadużyć wobec dzieci: turystyce seksualnej, handlu organami, zmuszaniem dzieci do tego, aby były żołnierzami”.

Powinniśmy wrócić do istoty problemu, a nie marginalnego problemu jakim jest pedofilia. Dzieci cierpią nie tylko z powodu pedofilii

Abp Marek Jędraszewski: przebaczenie i miłosierdzie dla sprawców

 Abp Marek Jędraszewski: 'Zero tolerancji' to sformułowanie o charakterze totalitarnym
Abp Marek Jędraszewski: ‚Zero tolerancji’ to sformułowanie o charakterze totalitarnym

Po arcybiskupie Gądeckim zabrał głos abp Marek Jędraszewski. Mówił o potrzebie słuchania ofiar przy jednoczesnym wybaczeniu sprawcom zbrodni. Zaznaczył, że istotą chrześcijaństwa jest miłosierdzie, pokuta i odkupienie win.

Hierarcha oświadczył, że Kościół chce reagować na „tragiczne sprawy” okazując „nieskazitelną stanowczość”, a nie „zero tolerancji”, gdyż to określenie wywodzi się… z systemów totalitarnych. To naziści, a po nich komuniści nie okazywali litości, argumentował Jędraszewski.

Natomiast Kościół musi być nieskazitelnie stanowczy w piętnowaniu zła, w walce ze złem, ale musi także – zgodnie z tym, czego uczył nas Pan Jezus – wzywać do nawrócenia, pokuty i okazywać miłosierdzie sprawcom, jeśli oni chcą rzeczywiście podjąć nowe życie, jeśli szczerze żałują i dążą do wewnętrznego nawrócenia.

Również i on, podobnie jak abp Gądecki, podkreślał, że wykorzystanie seksualne dzieci nie jest tylko domeną Kościoła katolickiego.

Cisza o zadośćuczynieniu

Raport w ogóle nie porusza kwestii zadośćuczynienia ofiarom. Ojciec Adam Żak powiedział, że temat zadośćuczynienia istnieje, ale nie pojawił się w raporcie, ponieważ nie taki był jego temat. Stwierdził, że Kościół chce, aby odszkodowania pozwalały ofiarom pokryć koszty leczenia lub koszty prawne. Takie odszkodowania o. Żak określił jako „hojne”.

Źródła: wiadomosci.gazeta.pl, wprost.pl, fakty.interia.pl, wiadomosci.dziennik.pl

Sprawa księdza pedofila powodem wniosku o odwołanie Stanisława Piotrowicza

Stanisław Piotrowicz jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie autoryzował umorzenie postępowania w sprawie księdza pedofila Michała M.

Posłowie PO-KO złożyli wniosek o odwołanie szefa sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisława Piotrowicza. Chodzi o jego dawne wypowiedzi po umorzeniu śledztwa w sprawie księdza z Tylawy oskarżanego o molestowanie dzieci, a następnie skazanego za pedofilię. 

PiS chce mieć na sztandarach ochronę polskiej rodziny i polskich dzieci, tylko ten sztandar niesiony jest przez prokuratora okresu stanu wojennego Stanisława Piotrowicza, który zasłynął tym, że usprawiedliwiał haniebne działania księdza pedofila. Tłumaczył go i wręcz bronił. Wszedł w buty obrońcy pedofila, argumentowali posłowie PO na konferencji prasowej.

Gilgotanie brodą i bioenergoterapia

Postępowanie w sprawie księdza Michała M. z Tylawy prowadziła kierowana przez Stanisława Piotrowicza prokuratura w Krośnie. Na konferencji prasowej  7 listopada 2001 roku prokurator Piotrowicz informował o umorzeniu śledztwa.

Wyjaśniał, że ksiądz ma zdolności bioenergoterapeutyczne – jeśli dziecko bolał brzuszek, to po dotknięciu przez księdza ból znikał. Ksiądz brał dzieci na kolana, przytulał je i całował, ale – jak zaznaczył prokurator – dla większości świadków było to czymś naturalnym. Ksiądz potwierdza, że nocował dzieci na plebanii i kąpał je – mówił Piotrowicz. Nocowanie w obcym domu miało być dla dzieci atrakcją. Ksiądz je kąpał, bo były brudne. Całowanie w usta według prokuratora Piotrowicza odbywało się na zasadzie „daj ciumka” czy „gilgotania brodą”. Zeznania pokrzywdzonych prokuratura uznała za niewiarygodne.

Posłowie, którzy złożyli wniosek o odwołanie Stanisława Piotrowicza powołują się również na ujawnione w mediach nagranie, na którym Piotrowicz „emocjonalnie i z głębokim zaangażowaniem usprawiedliwiał księdza”.  Nagranie, wykonane prawdopodobnie po konferencji prasowej w 2001 roku, ujawniła w mediach społecznościowych posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Piotrowicz 2019: zarzuty są bezpodstawne

Stanisław Piotrowicz uznaje zarzuty za „bezpodstawne”. Zapewnia, że nie wykonywał w tej sprawie żadnych funkcji procesowych ani nie podejmował merytorycznych decyzji.

Odnosząc się do swoich wypowiedzi z 2001 roku  wyjaśnił, że podczas konferencji cytował tylko materiały ze śledztwa – występował wówczas w roli rzecznika prasowego, którego często brak w prokuraturach rejonowych: Szef prokuratury jest zobowiązany poinformować opinię publiczną na takie żądanie o wynikach prowadzonego postępowania.

Tych samych argumentów używał Piotrowicz w 2015 roku, gdy został szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Dziennikarz „Tygodnika Powszechnego” Artur Sporniak napisał wówczas, że poseł Piotrowicz próbuje zdezorientować opinię publiczną, bo choć osobiście nie prowadził postępowania w sprawie księdza Michała M., to jako szef Prokuratury Rejonowej w Krośnie służbowo je nadzorował.

Nawet jeśli szef rejonowej prokuratury nie musi aprobować każdego orzeczenia wydawanego przez swych podwładnych, pisał Artur Sporniak, to na podstawie przepisów ustrojowych obowiązujących w prokuraturze zawsze i tak odpowiada za zgodność z prawem i merytoryczny poziom wszystkich decyzji zapadających w podległej mu placówce.

Piotrowicz 2001: zachowanie księdza mnie nie razi

W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, który ukazał się 8 listopada 2001 roku – a więc nazajutrz po konferencji prasowej w sprawie umorzenia śledztwa przeciwko księdzu z Tylawy –  Stanisław Piotrowicz ujawnił jednak swój osobisty stosunek do tej sprawy. Zachowanie księdza – przytulanie, całowanie, a także zabieranie dzieci na plebanię trwało kilkadziesiąt lat. Nigdy wcześniej nikt nie miał zastrzeżeń, uważano to za normalne, mówił Piotrowicz. „A według Pana?”, zapytała dziennikarka. Prokurator odpowiedział:

Stanisław Piotrowicz i ksiądz pedofil z Tylawy

Źródła: tvn24.pl, wiadomosci.wp.pl, wyborcza.pl, tygodnikpowszechny.pl