Nie będzie śledztwa w sprawie molestowania przez kard. Gulbinowicza

Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania ze względu na przedawnienie karalności czynów, jakie zarzuca kardynałowi Henrykowi Gulbinowiczowi wrocławski poeta Karol Chum.  

Twierdzi, że był molestowany seksualnie przez kardynała. Złożył w tej sprawie zeznania zarówno w kurii, jaki i w prokuraturze. Dziś mówi, że spodziewał się decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa. Wyjaśnił, dlaczego mimo to złożył zawiadomienie o przestępstwie: Takie mamy obecnie przepisy. Musiałem zeznać i tu, i tu by nie okazało się, że to ja zostanę nagle przez Kościół oskarżony. Stąd musiałem zrobić to pierwszy z pozycji ofiary. Zostaje mi jeszcze droga cywilnoprawna lub ugodowa.

Chum zapowiada, że będzie drążył tę sprawę: Mam nadzieję, że odnajdę inne ofiary, a sam dalej będę powtarzał, co mi zrobił kardynał, by udowodnić, że nie jest on tak kryształową postacią, jak się go przedstawia.

Sam na sam z kardynałem

W  1990 roku był uczniem seminarium w Legnicy. Został wówczas wysłany po korespondencję do wrocławskiej kurii. Kazano mu tam przenocować. Gdy położył się do łóżka, do jego pokoju wszedł kard. Henryk Gulbinowicz.

Szybko zakryłem się kołdrą, bo miałem na sobie tylko majtki. On spytał, jak mi się podoba w seminarium, czy mam kłopoty z nauką, a potem przysiadł się do mnie, włożył rękę pod kołdrę i zaczął masować mi penisa. Zamarłem. To trwało kilka minut, po czym kardynał po prostu wyszedł. Miesiąc później uciekłem z seminarium, opowiada Karol Chum.

Zarzuty czy insynuacje?

Mateusz Chlebowski
mec. Mateusz Chlebowski: ‚Zignorowanie niniejszego wezwania spotka się z wysunięciem stosownych roszczeń na drodze sądowej ‚

Gdy w maju 2019 r. Chum publicznie oskarżył kardynała Gulbinowicza, prawnicy hierarchy wezwali do zaprzestania publikowania i rozpowszechniania „nieprawdziwych, niepotwierdzonych i – co za tym idzie – naruszających dobre imię Jego Eminencji kardynała Henryka Gulbinowicza informacji pochodzących od pana posługującego się pseudonimem Karol Chum”.

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej mec. Mateusz Chlebowski ostrzegał przed zignorowanie tego wezwania: Wszelkie insynuacje na temat kardynała zostaną uznane za naruszenie prawa i spotkają się ze stosowną reakcją na drodze sądowej.

Od tego ostrzeżenia minęły cztery miesiące, lecz prawnicy kard. Gulbinowicza nikogo nie pozwali, choć w tym czasie w mediach powracał temat zarzutów pedofilskich kierowanych wobec kardynała. Może to oznaczać, że zarzuty są prawdziwe.

Źródła: wroclaw.wyborcza.pl, wiadomosci.onet.pl, wroclaw.gosc.pl

Ks. Walerian Słomka, skazany za pedofilię, stracił order państwowy. Zdecydował prezydent

Ksiądz Walerian Słomka

Skazany za czyny pedofilskie ksiądz Walerian Słomka, emerytowany profesor KUL, stracił Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Decyzję podjął prezydent Andrzej Duda.

„Prezydent RP, postanowieniem z dnia 10 września 2019 r., na podstawie art. 36 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 16 października 1992 r. o orderach i odznaczeniach, pozbawił ks. Waleriana Słomkę Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski” – to cała treść komunikatu na stronie prezydent.pl. Nie podano uzasadnienia tej decyzji. Wymieniony w komunikacie przepis ustawy mówi o tym, że prezydent „ może podjąć decyzję o pozbawieniu orderów i odznaczeń ”, gdy „odznaczony dopuścił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”.

Można się domyślać, że chodzi o czyny pedofilskie księdza Słomki. Sąd skazał go za to na przeprosiny. Była to jedyna możliwa sankcja; wykazanie winy księdza w procesie karnym nie było możliwe z powodu przedawnienia zarzucanych mu czynów. Nakazanie przeprosin oznacza, że sąd uznał winę byłego wykładowcy KUL. Walerian Słomka nie przyznał się do winy, ale wykonał wyrok sądu:

Przepraszam Piotra Halliopa za naruszenie jego dóbr osobistych w postaci godności oraz nietykalności cielesnej, które nastąpiły w latach 1986–1994, a których dopuściłem się, pełniąc posługę kapłańską.

W maju 2019 roku, już po wyroku sądu, Piotr Halliop złożył w Kancelarii Prezydenta wniosek o pozbawienie Słomki Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Były wykładowca KUL dostał to odznaczenie w 2008 roku od prezydenta Lecha Kaczyńskiego, za „wybitne zasługi w pracy naukowej i dydaktycznej oraz za działalność organizacyjną i społeczną”.

W sprawie księdza Słomki toczyło się również postępowanie kanoniczne. Kilka lat temu ks. Walerian Słomka zeznawał w kurii lubelskiej. Powołał się wtedy na słynną wypowiedź abp. Józefa Michalika o dzieciach, które lgną do księży.

…w nieprzytomności mogłem coś zrobić, ale świadomie nie. Ja go nie gwałciłem. Jeśli bym skrzywdził, to musiałoby to być z wyłączeniem mojej świadomości. Jedynie taka sytuacja była, że ja po obiedzie zawsze szedłem na sjestę, a on mógł do mnie przyjść na górę, bo był wścibski jak dzieciak. Arcybiskup Michalik powiedział przecież, że winę ponoszą też rodzice, bo dziecko jest zaniedbane i samo przytula się do księdza. Ten chłopiec lgnął do mnie.

W środowisku katolickim ksiądz profesor Walerian Słomka jest bardzo szanowany i uważany za autorytet moralny. „Nasz Dziennik” nazwał go „kapłanem niezłomnym” i poświęcił mu okolicznościowy artykuł z okazji 80. urodzin:

Wybitny kapłan i teolog, twórca Lubelskiej Szkoły Duchowości, ks. prof. Walerian Słomka skończył 80 lat, z których ponad 50 poświęcił swojej Alma Mater – Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu. Wczoraj władze uczelni oraz liczne grono przyjaciół i uczniów uczciły tę rocznicę okolicznościowym spotkaniem w auli Jana Pawła II. Były przemówienia, kwiaty, życzenia…

Walerian Słomka wciąż pozostaje księdzem. Decyzją Watykanu został zobowiązany do „intensywnej modlitwy i pokuty” oraz do powstrzymania się od aktywności publicznej. Nie został jednak wydalony ze stanu duchownego.

Źródła: prezydent.pl, wiadomosci.wp.pl, wiadomosci.gazeta.pl, naszdziennik.pl, „Fakty i mity”, nr 32/2014

Ksiądz częstował ministrantów alkoholem. Lubił chodzić przed nimi nago

Kilka lat temu toruńska kuria wydaliła ze stanu duchownego księdza z Lubawy. Nie podała powodów. Dziennikarze niedawno zbadali, że ksiądz gustował w towarzystwie nastoletnich ministrantów, których często raczył alkoholem. 

Ku zaskoczeniu wiernych w Lubawie, ich ulubiony ksiądz przed kilku laty został wydalony z kapłaństwa. Kuria nie wyjaśniła, jakie były przyczyny tak radykalnego posunięcia. Parafianie pisali do kurii, zbierali podpisy, organizowali akcje na Facebooku. Bez skutku. Były już ksiądz nie dostał szansy powrotu.

Lokalni dziennikarze niedawno dotarli do  kilku byłych ministrantów z Lubawy. Opowiadają, że wikariusz nie żałował sobie alkoholu, choć był to chyba najlżejszy z jego grzechów

Nago po plebanii

— W barku miał ogromne ilości alkoholu — wspomina jeden z nich.
— Z księdzem piłem pierwszą wódkę w życiu — mówi  inny, którzy wówczas miał około 15 lat. Opowiada, że imprezy na plebanii były bardzo częste. Wikariusz uwielbiał towarzystwo chłopców. Chętnie częstował ich alkoholem.

— Zdarzało się, że ksiądz po alkoholu chodził nago po plebanii — mówi jeden z  byłych ministrantów. — Lubił tak paradować przed  nami.

Inny dodaje, że ksiądz oglądał z chłopcami filmy dla dorosłych. Często była to homoseksualna pornografia. Wikariusz miał też płyty ze zdjęciami pornograficznymi. Niektórzy twierdza, że wysyłał ministrantom MMS-y z pornografią.

Kuria nie odpowiada na pytania. Włącza się prokuratura

Dziennikarze skontaktowali się z kurią. Zapytali m.in. o powody wydalenia księdza z kapłaństwa oraz o to, czy zachowanie księdza wobec ministrantów miało wpływ na decyzję o wydaleniu. Kuria jednak nie odpowiedziała na te pytania. Napisała natomiast, że przekazała prokuraturze informacje dziennikarzy, mówiące o możliwości popełnienia przestępstwa przez księdza.

Prokuratura Rejonowa w Iławie zajęła się sprawą wikariusza z Lubawy. Nie udziela w tej sprawie żadnych informacji, tłumacząc się dobrem postępowania.  W ciągu najbliższych dni mają zapaść decyzje, w jakim kierunku potoczy się dalsze postępowanie.

Źródło: lubawa.wm.pl

Pokój dla księdza z dziewczynką? W Łagiewnikach jak najbardziej

Ponad 10 lat temu ksiądz Roman B., gwałciciel 13-latki, nocował z nią w jednym pokoju m.in. w Łagiewnikach. Obsługa nie reagowała. Dziś byłoby podobnie, co sprawdził Paweł Kostowski (autor petycji „Żądamy wycofania skargi kasacyjnej przez zakon chrystusowców”) podając się za księdza. Pracownik Domu Duszpasterskiego bez chwili wahania dokonał rezerwacji wspólnego pokoju dla rzekomego księdza i 13-letniej dziewczynki.

Paweł Kostowski opublikował na YouTube materiał „Sanktuarium w Łagiewnikach przyjmuje pedofila”. Słychać w nim, że mężczyzna podczas rozmowy telefonicznej podaje się za księdza i rezerwuje pokój dla dwóch osób.

Będę z dziewczynką, którą się opiekuję, Olą. Ma trzynaście lat i chciałem tylko zaznaczyć, żeby nie robić jakiegoś zamieszania wokół tego, bo ludzie zaraz jakieś głupoty będą gadać, rozumie pan, mówi mężczyzna w rozmowie z recepcjonistą. Te słowa nie budzą żadnych podejrzeń pracownika Domu Duszpasterskiego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach (jedno z miejsc wymienionych przez Katarzynę, ofiarę Romana B.). Recepcjonista zapewnia, że nie będzie żadnego problemu i przytakuje na prośbę, żeby utrzymać to w tajemnicy.

Katarzyna, ofiara księdza Romana B., zakonnika Towarzystwa Chrystusowego, opowiadała, że ksiądz zabierał ją do Łagiewnik, Lichenia, Częstochowy, gdzie nocowali w domach pielgrzyma, hotelach i innych miejscach. Nigdy nie było reakcji obsługi na tę sytuację.  Co więcej, o „związku” księdza Romana B. z dziewczynką wiedzieli inni księża.  Często zabierał mnie na plebanię w Stargardzie, opowiada Katarzyna. Jedliśmy obiad ze wszystkimi księżmi, a potem brał mnie do swojego pokoju. Nie rozumiem, dlaczego nikt nie reagował. Księża się nie dziwili, że śpię u niego.

W 2009 roku ksiądz Roman B. został skazany w procesie karnym na osiem lat więzienia. Jego obrońcy odwołali się od tego wyroku. Sąd drugiej instancji podjął decyzję o zmniejszeniu kary do 4,5 roku leczenia psychiatrycznego na oddziale szpitalnym w zakładzie karnym. W 2010 r. wyrok ponownie złagodzono – o pół roku. Ksiądz wyszedł na wolność dwa lata później.

W procesie cywilnym wytoczonym przez ofiarę księdza sąd przyznał jej milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. Zgodnie z wyrokiem, zapłacił zakon, którego członkiem był ksiądz Roman B., czyli Towarzystwo Chrystusowe. Jednak zakon nie godzi się z decyzją sądu i czyni starania o odzyskanie pieniędzy. Złożył skargę kasacyjną, którą Sąd Najwyższy rozpatrzy prawdopodobnie w przyszłym roku.

Źródła: youtube.comdziennik.plwyborcza.pl

Aż 30 śledztw przeciwko księżom oskarżanym o pedofilię umorzono od 2016 roku

Od początku 2016 roku umorzono 30 śledztw przeciwko duchownym, którzy mieli dopuścić się przestępstw seksualnych wobec dzieci – dowiedział się reporter RMF FM. Akta tych spraw przeanalizuje teraz ponownie specjalny zespół śledczych powołany w Prokuraturze Krajowej.

Zespół ma przede wszystkim ocenić przede wszystkim o ocenę, czy decyzje o umorzeniu postępowań były zasadne.  Sprawdzane są decyzje podejmowane przez prokuratorów w tych postępowaniach. Jeśli okazałoby się, że śledztwa umarzano bezpodstawnie, jest możliwość wszczęcia ich na nowo.

Nie wiadomo, kiedy te prace się zakończą. Jak twierdzą źródła, do których dotarł reporter RMF FM, nie da się tego określić ze względu na wielką liczbę akt, które trzeba szczegółowo przeanalizować.

Jednym z bardziej znanych niesłusznych umorzeń z wcześniejszych lat była sprawa księdza Michała M. z Tylawy, prowadzona w 2001 roku przez prokuraturę w Krośnie, kierowaną przez Stanisława Piotrowicza, dzisiejszego posła PiS i przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. „Dzieci były szczęśliwe i zadowolone”, mówił prokurator Piotrowicz, wyjaśniając decyzję o umorzeniu. Śledztwo jednak wznowiono po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości. Ksiądz został skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich mówi, że w sprawach pedofilii księży prokuratura okazywała niewystarczające zaangażowanie:  Często tam, gdzie trzeba było prowadzić głębsze i odważniejsze śledztwa, prokurator, ze względu na swoisty „sojusz tronu z ołtarzem”, zachowywał daleko idącą powściągliwość. 

Adam Bodnar twierdzi, że przestępstwa pedofilskie w Kościele traktowane są inaczej niż te poza Kościołem. Na przykład jeśli nauczyciel dopuszcza się molestowania, to odpowiada wówczas karnie, a cywilnie – zarówno on, jak i skarb państwa czy gmina, która go zatrudnia. W takich przypadkach są skazania, prokuratura działa zazwyczaj sprawnie, mówi Bodnar. Problem jest natomiast z Kościołem i kryciem przez niego takich przestępstw przez wiele lat, z brakiem dostępu do archiwów, czy z brakiem – niestety – odpowiedniego zaangażowania prokuratury.

Źródła: rmf24.pl,  wiadomosci.wp.pltygodnikpowszechny.pl