Nie ma pieniędzy dla pielęgniarek – są dla szpitalnych kapelanów

Co najmniej tysiąc księży zatrudniają polskie placówki służby zdrowia. W sytuacji, gdy często brakuje pieniędzy dla personelu medycznego, szpitalni kapelani otrzymują regularne pensje. Zarabiają więcej niż pielęgniarki. Oprócz tego chętnie przyjmują „ofiary” od pacjentów i ich rodzin.

W szpitalu wojewódzkim w Bielsku-Białej jest aż dwóch księży na etacie – w tym czasie dyrektor obcina pielęgniarkom dodatki za pracę. Dyrektor szpitala Ryszard Batycki zapytany, dlaczego zatrudnia księży, Batycki powiedział tylko, że tak jest lepiej – zawrzeć umowę niż płacić za każdy przyjazd.

Taka odpowiedź sugeruje, że księża żądają – lub przynajmniej żądali – wynagrodzenia za to, że przyjeżdżają do ostatniego namaszczenia. Wydawałoby się, że w sytuacji gdy ktoś jest umierający i chciałby skorzystać z sakramentu, pieniądze będą ostatnią rzeczą, o jakiej pomyśli duchowny. Czyżby było inaczej?

Niestety, dyrektor szpitala w Bielsku-Białej wyjechał na urlop, a jego zastępczyni nie potrafiła wyjaśnić słów swojego przełożonego.

Kapelani są zadowoleni z etatów, ale przyjmują pieniądze za namaszczenie

Ksiądz Maciej Zawisza

Kapelani są zadowoleni.
”W obecnym modelu ksiądz jest na etacie i tyle. To działa i działa dobrze”, mówi ks. Maciej Zawisza

Sam kapelan, ksiądz Tomasz Reszka, też nie był dostępny pod swoim telefonem. Zastępuje go proboszcz parafii, z której wywodzi się kapelan, ksiądz Maciej Zawisza. Duchowny zapewnia, że nigdy nie spotkał się z żądaniem zapłaty ze strony księdza, który miał jechać do szpitala. Pytany, jakie ma zdanie na temat zatrudniania księży na etat i czy nie uważa tego za komercjalizację ostatniego sakramentu, odpowiada tylko: W obecnym modelu ksiądz jest na etacie i tyle. To działa i działa dobrze.

Natomiast gdy pytane są parafie, czy księdzu należy wręczać jakieś pieniądze za namaszczenie chorych lub ostatnie namaszczenie, odpowiedzi padają różne, w zależności od konkretnej placówki. Nie mamy takiego zwyczaju, ale oczywiście ksiądz przyjmie pieniądze, jeśli je Pan wręczy, usłyszał dziennikarz w kancelarii jednej z podwarszawskich parafii. W innej powiedziano, że nie jest to obowiązek, ale zaznaczono, że tradycyjnie wręcza się wtedy księdzu „ofiarę”.

Kościół stosuje cenniki, choć się nie przyznaje

Wiadomo, że Kościół nie przyznaje się do stosowania cenników sakramentów. Ale wiadomo również, że takie cenniki nieoficjalnie funkcjonują od dawna. Ceny w poszczególnych parafiach odnotowywane są na stronie colaska.pl. Nie brakuje tam relacji rodzin czy małżeństw, które zetknęły się z obowiązkową kwotą do zapłaty. Słynna jest już sprawa 9-letniej dziewczynki, której proboszcz odmówił pierwszej komunii, bo… nie zapłaciła 50 złotych za sakrament.

Pobieranie opłat za ostatnie namaszczenie – a więc oczekiwanie pieniędzy od umierającego i jego rodziny - wydaje się wyjątkową przesadą,  ale trudno stwierdzić, czy poza kapelanami, którzy otrzymują za to pensje, księża żądają zapłaty za przyjazd do chorego. Nie ulega jednak wątpliwości, że na księży na etatach i tak wydajemy bardzo dużo.

Kapelan dla każdego, ale nie za darmo

Konkordat przewiduje, że w każdym szpitalu, który ma więcej niż 70 łóżek, musi być zatrudniony kapelan, przynajmniej na część etatu. Krajowy duszpasterz służby zdrowia ksiądz Józef Jachimczak w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” mówił, że w obecnie Polsce pensje pobiera około tysiąca kapelanów szpitalnych.

Według gazety, księża na etacie „najczęściej” dostają 4 tysiące złotych brutto, plus tak zwany dodatek stażowy, taki sam jak dla lekarzy. Dodatek przysługuje po 5 latach pracy, a jego wysokość to 5 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego. Za każdy kolejny rok pracy dodatek rośnie o 1 proc. rocznie aż do chwili, kiedy stanowi 20 proc. pensji. Dlatego kapelani pracujący na pełny etat i z wieloletnim stażem otrzymują pensję w wysokości kilku tysięcy złotych netto.

Każda placówka sama zarabia na kapelana

Narodowy Fundusz Zdrowia nie pokrywa jednak wydatków szpitali na księży – każda placówka musi samodzielnie szukać pieniędzy na etaty dla duchownych. Na przykład szpital MSWiA na księżowskie pensje przeznacza środki z wynajmu pomieszczeń szpitalnych. Czasem jednak dochodzi do tak absurdalnych – i niemoralnych – sytuacji, jak w szpitalu w Bielsku-Białej, który zatrudnia aż dwóch kapelanów, ale pielęgniarkom obcina pensje.

Od wewnętrznych ustaleń Kościoła zależy, co kapelani zrobią potem ze swoimi zarobkami. W niektórych miejscach, jak np. w Łodzi, duchowni ze szpitali mają obowiązek dzielić się połową pensji ze swoimi braćmi z parafii. W innych mogą zatrzymywać całe wynagrodzenie dla siebie.

Kapelan-wolontariusz? „Frajer”

Sami kapelani, tak jak ksiądz Maciej Zawisza, nie widzą nic złego w braniu państwowych pieniędzy za posługę dla umierających i chorych. Ale portal Natemat.pl trafił na rzadki wyjątek – jest nim ksiądz, który pełni posługę szpitalnego kapelana jako… wolonatariusz.

Ksiądz ten moralnie sprzeciwia się braniu pieniędzy za posługę – i dlatego też prosi o anonimowość, bo nie może mówić o tym oficjalnie. Inni księża w mojej miejscowości podkpiwają ze mnie, że nie jestem na etacie i nie chcę brać pieniędzy. Po prostu uważają mnie za frajera, mówi ksiądz.

Ksiądz ma po prostu obowiązek pójść do chorego, jeśli zostanie wezwany, bo taki jest kościelny zwyczaj, ale kwestia opłaty nigdzie nie jest ujęta, wyjaśnia kapelan-wolontariusz. Jego zdaniem, szpitale zatrudniają księży, bo boją się oskarżeń o to, że nie zapewniły pacjentowi możliwości spotkania z księdzem.

Branie pieniędzy za posługę – komercjalizacja sakramentów

Kapelan-wolontariusz uważa jednak, że branie pieniędzy od wiernych w takich sytuacjach jest po prostu niewłaściwe. Kiedyś, zastępując pewnego kapelana, poszedłem zrobić ostatnie namaszczenie. Rodzina potraktowała to wszystko bardzo oficjalnie, chciała wręczyć mi ofiarę. Odmówiłem i powiedziałem im, że przecież kapelan, którego zastępuję, dostaje za to regularną pensję, wspomina ksiądz.

Są jeszcze dwa powody, dla których duchowny sprzeciwia się etatom dla księży w służbie zdrowia. Jednym z nich jest rutyna, w jaką może wpaść kapelan w szpitalu. Uwiązanie księdza na etacie może powodować, że kapelan jest na terenie szpitala, bo musi, ale nie wykazuje się gorliwością, przestaje czuć powołanie. Wtedy odbębnia swój obchód po szpitalu, nie pełni swojej funkcji tak jak powinien, nie poświęca chorym na przykład kilku godzin na rozmowę.

Przede wszystkim jednak anonimowy ksiądz przekonuje, że zatrudnianie księży w szpitalach po prostu jest sprzeczne z religijną misją. To powoduje komercjalizację posługi i sakramentów,  podkreśla duchowny. I przypomina: W Kościele i wierze nie powinno chodzić o pieniądze, tylko o pomoc innym, prawda?

Źródło: natemat.pl

Przywileje finansowe Kościoła

Minimalne podatki księży; brak podatków z „tacy” i usług takich jak śluby, pogrzeby, chrzty; ulgi za darowizny; ulgi i zwolnienia z podatku od nieruchomości – to tylko niektóry przywileje finansowe Kościoła katolickiego i innych Kościołów w Polsce.

Zyski z ''tacy'' - ważna część kościelnych dochodów - są zwolnione z podatku
Zyski z „tacy” – ważna część kościelnych dochodów – są zwolnione z podatku

Księża w naszym kraju nie są opodatkowani na ogólnych zasadach, a od swojej pracy w parafii płacą symboliczne, zryczałtowane podatki, które nie są uzależnione od wysokości ich dochodów. Podatek proboszcza zależy od liczby mieszkańców w parafii, a w przypadku wikariusza dodatkowo liczy się również wielkość miejscowości, w której mieści się parafia.

Dla proboszczów utworzono 16 stawek ryczałtu. Najniższa jest w parafii, gdzie liczba mieszkańców nie przekracza tysiąca: 420 zł w 2014 r. Najwyższa – 1502 zł – w ponad dwudziestotysięcznej parafii.

Wikariusze zostali podzieleni na sześć grup podatkowych. W 2014 r. najmniejszy podatek – 127 zł – przewidziano dla tych, którzy pełnią posługę w parafiach liczących do tysiąca mieszkańców w małych gminach lub miastach (do 5 tys. mieszkańców). Wikariusze w takich samych parafiach, lecz w większych miastach (ponad 50 tys. mieszkańców) płacą 380 zł.

Podatki wikariuszy w większych parafiach są mniej zróżnicowane. Najwyższe są w parafiach o liczbie mieszkańców powyżej 10 tys. i w zależności od wielkości miejscowości, w której znajduje się parafia wynoszą od 440 do 486 zł.

Są to stawki kwartalne, waloryzowane co roku. Rosną jednak bardzo powoli.

Dochody z tacy, ślubów, pogrzebów, chrzcin itp. – bez podatku

Pieniądze zbierane w czasie nabożeństw, powszechnie zwane tacą, stanowią dużą część dochodów osób duchownych. Formalnie nie są to pieniądze księży, lecz Kościoła, który jednak nie płaci od nich podatku dochodowego od osób prawnych (CIT).

Ministerstwo Finansów wyjaśnia: Dochody z tzw. tacy stanowią dochody z niegospodarczej działalności Kościołów. Są one zwolnione od podatku dochodowego od osób prawnych i w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia ewidencji wymaganej przez przepisy podatkowe. Ten sam przywilej dotyczy też zysków ze ślubów, chrztów, pogrzebów.

Kościół nie płaci więc CIT, ale okazuje się, że nie płaci również podatku VAT. Ani pieniądze z tacy, ani taki usługi jak ślub, pogrzeb, bierzmowanie, chrzest itp. nie podlegają opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług.

Dochody z działalności gospodarczej księży – symboliczne podatki

Podatek CIT teoretycznie powinny płacić kościelne firmy, ale jest on symboliczny, bo Kościół szeroko korzysta z przywileju zwolnień podatkowych, jaki zapewnia mu ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania. W ustawie czytamy, że dochody z działalności gospodarczej osób prawnych Kościołów i innych związków wyznaniowych są zwolnione od opodatkowania w części, w jakiej zostały przeznaczone w roku podatkowym lub w roku po nim następującym na cele kultowe, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, działalność charytatywno-opiekuńczą, punkty katechetyczne, konserwację zabytków oraz na inwestycje sakralne i inwestycje kościelne, których przedmiotem są punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze, jak również remonty tych obiektów. Te same zasady zawiera ustawa o CIT.

Okazuje się więc, że w 2013 roku wszystkie kościelne firmy w Polsce zapłaciły zaledwie… 78 tysięcy złotych podatku CIT. Dla porównania: wszystkie osoby prawne prowadzące działalność gospodarczą w 2013 roku odprowadziły do budżetu państwa prawie 28 miliardów złotych.

Podatek od nieruchomości – zwolnienia i ulgi

Nasze państwo przyznało Kościołowi liczne ulgi i zwolnienia w przypadku podatku od nieruchomości. Kościół w ogóle nie płaci podatku od tych nieruchomości, które są wykorzystywane na cele kultu religijnego. Podatkiem nie są objęte również nieruchomości mieszkalne duchownych i członków zakonu, o ile są wpisane do rejestru zabytków alba służą jako internaty przy szkołach i seminariach duchownych. Podobne zwolnienie przysługuje domom zakonów kontemplacyjnych, domom formacyjnym zakonów oraz domom księży emerytów i sióstr emerytek, a także częściom mieszkalnym przy siedzibach władz kościelnych.

Kościół nie jest natomiast zwolniony od podatku od tych nieruchomości, które wykorzystuje na działalność gospodarczą. Za swoje użytki rolne i lasy płaci podatek rolny i leśny.

Ulgi za darowizny – pole do poważnych nadużyć

Podatnicy są zachęcani przez państwo, by przekazywali darowizny Kościołowi. Zachętą są ulgi w podatku dochodowym. W niektórych przypadkach, takich jak darowizny na działalność charytatywno-opiekuńczą Kościoła (np. hospicja, noclegownie lub stołówki dla biednych i bezdomnych) darczyńca może odliczyć od dochodu pełną kwotę przekazanej darowizny, obejmującą nawet 100 procent rocznego dochodu podatnika!

Nietrudno sobie wyobrazić, że łatwo tu o nadużycia, zwłaszcza że są one trudne do wykrycia, Darczyńca może dogadać się z obdarowanym duchownym, by wystawił zaświadczenie o wpłaceniu znacznie wyższej kwoty niż ta, którą faktycznie otrzymał. Fiskus chciał zlikwidować tę ulgę, ale w Polsce nie jest to proste, bo trzeba byłoby zmienić ustawy regulujące stosunki państwa z Kościołami. Zwiększono więc jedynie obowiązki dokumentowania takich darowizn, ale jest to przeszkoda łatwa do pokonania.

Skoro prawo ułatwia oszustwa, takie oszustwa mają miejsce. Było już kilka głośnych afer związanych z ulgami za darowizny. Na przykład były wicemarszałek województwa łódzkiego Leszek K. chciał zarobić kilka tysięcy złotych dzięki fałszywym zaświadczeniom o darowiznach na rzecz kilku parafii.

Fundusz Kościelny – finansują go podatnicy

Bardzo powoli postępują prace nad zastąpieniem Funduszu Kościelnego dobrowolnym odpisem podatkowym na Kościoły. Fundusz ten zasilany jest z naszych podatków kwotą przekraczającą 90 mln zł rocznie.

Rząd nieśmiało sugeruje likwidację Funduszu Kościelnego, proponując w zamian, by każdy podatnik miało prawo do przekazania 0,5 procent swojego rocznego podatku na wybrany przez siebie Kościół. Jeśli zrobiłoby to 40 proc. podatników, to według ostrożnych szacunków Kościoły dostałyby 140-150 mln zł rocznie.

Kościół katolicki nie wierzy jednak w hojność swoich wiernych i nie ma wielkiej ochoty na wprowadzenie tego mechanizmu. Czerpanie pieniędzy z budżetu państwa jest dla Kościoła znacznie pewniejszym źródłem dochodów.

Źródło: wyborcza.pl

W Niemczech coraz więcej katolików występuje z Kościoła

Kościół katolicki traci wiernych również w Niemczech. W ubiegłym roku prawie 180 tysięcy osób wystąpiło tam z Kościoła; znacznie więcej niż w 2012 roku.

W 2013 roku na apostazję zdecydowało się 178805 katolików w Niemczech – tym samym został prawie osiągnięty rekordowy poziom z 2010 roku, gdy po skandalach związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez księży Kościół katolicki opuściło 181193 wiernych. W 2012 roku występujących było 118335. Te dane opublikowała Konferencja Episkopatu Niemiec w Bonn.

Luksusowa rezydencja biskupa Limburga za 40 mln euro, sfinansowana z pieniędzy, które miał być przeznaczone dla ubogich rodzin

Luksusowa rezydencja biskupa Limburga za 40 mln euro, sfinansowana z pieniędzy, które miały być przeznaczone dla ubogich rodzin

Ocenia się, że do ubiegłorocznych wystąpień z Kościoła mocno przyczyniła się afera finansowa, w wyniku której odwołany został biskup Limburga, Franz-Peter Tebartz-van Elst.

Biskup wybudował sobie luksusową rezydencję za 40 milionów euro, choć pierwotnie miała ona kosztować 2,5 miliona. Budowę finansował z przywłaszczonych pieniędzy, które miały być przeznaczone dla biednych, wielodzietnych rodzin. Biskup i jego wikariusz generalny Franz Kaspar stworzyli system tuszowania i maskowania pozwalający na unikanie kontroli kosztów budowy.

Kościół katolicki w Niemczech stracił również wielu wiernych po głośnej sprawie 25-letniej kobiety, która zgłosiła się do szpitala, podejrzewając, że po zaaplikowaniu jej „tabletki gwałtu” została zgwałcona. Ani pierwszy Szpital Św. Wincenta, ani szpital Św. Ducha – obydwa w Kolonii – nie przyjęły jej tłumacząc, że udzielenie jej pomocy byłoby niezgodne z etyką chrześcijańską.

Niemieccy katolicy coraz bardziej krytyczni wobec swojego Kościoła

Wśród Niemców coraz bardziej krytyczni wobec Kościoła stają się przede wszystkim katolicy. Według badań socjologów, nawet głęboko wierzący i wierni Kościołowi katolicy coraz częściej podają w wątpliwość oficjalne stanowisko Kościoła. Krytycznie patrzą, czy wręcz otwarcie kwestionują podejście Kościoła do życia seksualnego, obchodzenie się z kobietami i homoseksualistami a także stosunek do osób rozwiedzionych i chrześcijan innych wyznań.

Źródła: www.dw.de, www.dw.de

Kościół i nokaut polskiej kultury

Otwartość polskiego katolicyzmu najlepiej wyraża się w metaforze skarbonki bez dna. Zasilanej przez państwo – pisze Marcin Zaród w „Krytyce Politycznej”.

Proszę państwa, czwartego lutego 2014 roku państwo Polskie straciło niepodległość. Kiedy krążyliśmy sobie wokół oka genderu, reprezentacja Kościoła katolickiego zrobiła to, co zawsze w roku wyborczym, czyli wyciągnęła dotacje. 6 mln złotych z budżetu centralnego to niewiele, zwłaszcza gdy porównamy to z rocznymi dotacjami na edukację wyznaniową (1,3 mld złotych) albo z wydatkami na uczelnie religijne (96 mln złotych). Te 6 mln złotych to oczywiście tylko fragment wydatków na Świątynię Opatrzności Bożej (całość kosztów przekroczy 150 mln złotych). Jak widać, otwartość polskiego katolicyzmu najlepiej wyraża się w głęboko eschatologicznej metaforze skarbonki bez dna.

Dlaczego te 6 mln złotych jest szczególne? Po pierwsze, ta konkretna dotacja wygrała z potrzebami rozwoju kultury w małych miejscowościach. Nie była wpisana w żadnej program wieloletni, unijny itp. Era dyskretnych przewałek minęła, zbliżają się wybory i trzeba te pieniądze szybciej szuflować na tacę. Biblioteka w Nowotańcu (gm. Bukowsko) nie dostanie funduszy na modernizację. Orkiestra dęta w Krościenku Wyżnym nie dostanie instrumentów. Muzeum Rolnictwa w Szreniawie nie dostanie alarmu przeciwpożarowego. Nie będzie festynu orkiestrowego w Miejskiej Górce. Eksponaty w Sądeckim Parku Etnograficznym czeka kolejny rok bez modernizacji.

Świątynia budowana na warszawskim Wilanowie

Świątynia budowana na warszawskim Wilanowie otrzymała w ciągu kilku lat kilkadziesiąt milionów złotych dotacji z budżetu państwa

Muzeum religijne w Wilanowie to jedno z wielu muzeów warszawskich, ale to ono zabrało fundusze na setki lokalnych bibliotek, orkiestr, festiwali. Cięcie funduszy dla lokalnych bibliotek to nie jest błąd, różnica polityczna czy spór o wartości. To zbrodnia.

Drugi problem to kontrola państwa nad programem. Program wystaw w Muzeum Historii Żydów Polskich jest ustalany pod nadzorem świeckiego kuratora. To samo dotyczy ekspozycji ikon łemkowskich w Sanoku (też nie dostały dotacji). W tych obiektach inwestorem i twórcą programu jest państwo. W szwindlu wilanowskim kontrola państwa będzie wyłącznie iluzoryczna (zwłaszcza jak min. Zdrojewskiego w nagrodę przyjmą do Opus Dei).

Kolejne fragmenty państwa zostają oddane w pacht instytucjom, nad którymi to państwo nie ma żadnej kontroli. Nie wierzycie – to napiszcie wniosek o udostępnienie informacji publicznej do inwestora (Episkopat). Zgodnie z prawem (jako odbiorca publicznych pieniędzy) powinien udostępnić stosowne rozliczenia. Zgodnie z realiami jawność finansowa Kościoła to kolejna z wielkich tajemnic wiary (zbyt niepojętych dla prostych ludzi).

Chętnie zobaczę, jak Episkopat robi przetargi na sprzęt (małe ośrodki muszą!). Jak prowadzi Biuletyn Informacji Publicznej. Jak pisze (dostępne publicznie) sprawozdania finansowe. Czy ktoś pamięta dyskusję na temat eksponatów w tym powstającym muzeum? Gdzie praca archiwistów, muzealniczek, kustoszów? Gdzie katalogi, dyskusje, opracowania krytyczne? Chętnie zapoznam się z materiami dokumentującymi kompetencje muzealne Episkopatu.

Kościół katolicki w Polsce to wyspecjalizowana instytucja. Skrzydło akademicko-dziennikarskie odpowiada za zasłonę dymną. Polemika z ks. Oko czy red. Terlikowskim jest bezsensowną stratą czasu. Żaden z nich nie potrafi rozmawiać o rzeczywistych rodzinach, rzeczywistej kulturze czy rzeczywistych spoiwach polskości. Taktyka kościelna to głośno krzyczeć o czymś (zagładzie polskiej kultury, rodziny, tożsamości), a potem po cichu samemu to coś rozmontować.

6 milionów na kult

Źródło ->

USA: Arcybiskup zbudował sobie rezydencję, zamiast wesprzeć ubogich

Arcybiskup Atlanty wybudował sobie kosztowną rezydencję z kościelnych pieniędzy. Gdy skrytykowali go miejscowi katolicy, postanowił ją sprzedać. 

Abp Wilton Gregory

Abp Wilton Gregory wydał ponad 2 miliony dolarów na dom dla siebie. Zapłacił pieniędzmi, które miały być przeznaczone na cele religijne i charytatywne.

Abp Wilton Gregory zapowiedział, że wyprowadzi się z rezydencji na początku maja. Hierarcha przeprosił za wydanie ponad 2 mln dolarów na budowę domu dla siebie. Tę kwotę wziął z kościelnych pieniędzy, przeznaczonych na cele religijne i pomoc ubogim.

Jego zdaniem, budowa przestronnej rezydencji z salami spotkań miała uzasadnienie praktyczne, logistyczne i finansowe. Arcybiskup przyznał jednak, że popełnił błąd, nie biorąc pod uwagę  oddźwięku, jaki ten projekt wywoła wśród rodzin, które choć same z trudem płacą swe rachunki, to rok po roku odpowiadały na jego apele o finansowanie działalności duszpasterskiej.

Nowa rezydencja katolickiego hierarchy liczy sobie niemal 600 metrów kwadratowych. Jej budowa była możliwa dzięki spadkowi, jaki archidiecezja otrzymała po śmierci Josepha Mitchella, bratanka Margaret Mitchell, autorki bestsellerowej powieści „Przeminęło z wiatrem”. Zapisał on Kościołowi 17 mln dolarów pod warunkiem, że te pieniądze zostaną wykorzystane na cele religijne i charytatywne. Jednak część z tej kwoty arcybiskup wykorzystał na swój prywatny cel, budując sobie okazały dom.

Źródło: wiadomosci.onet.pl