Rola Kościoła katolickiego w ludobójstwie w Rwandzie

Watykan nie dostrzega duchownych oskarżonych o morderstwa, bo nie chce stawić czoła kwestii współudziału Kościoła w wydarzeniach z 1994 roku – pisze brytyjski dziennik „The Guardian”

W średniowiecznym kościele, godzinę jazdy od Paryża, pełni posługę ksiądz katolicki, który został oskarżony przez trybunał ONZ o ludobójstwo, eksterminację, morderstwa i gwałty w Rwandzie.

Podczas ludobójstwa 800 tysięcy Tutsi w 1994 roku wielebny Wenceslas Munyeshyaka zasłynął tym, że nosił pistolet na biodrze i był w zmowie z milicją Hutu, która zamordowała setki ludzi ukrywających się w jego kościele. Rwandyjski sąd uznał księdza za winnego ludobójstwa i skazał go zaocznie na dożywocie. Międzynarodowy Trybunał Karny dla Rwandy przez wiele lat starał się doprowadzić do jego procesu.

Ksiądz Wenceslas Munyeshyaka, oskarżony o ludobójstwo

Katolicki ksiądz Wenceslas Munyeshyaka, oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, jest na wolności i pełni posługę duszpasterską.

Ale Kościół katolicki we Francji nie widzi przeszkód, by ksiądz Munyeshyaka pełnił swoją posługę, co więcej, Kościół broni księdza ze wszystkich sił. 

To nie jest odosobniony przypadek. Po ludobójstwie w Rwandzie sieć klerykalnych i kościelnych organizacji pomogła w ucieczce do Europy księżom i ​​zakonnicom z krwią na rękach, dając im schronienie. Wśród tych duchownych był ksiądz Athanase Seromba, który nakazał zburzenie spychaczami swojego kościoła z dwoma tysiącami Tutsi i zabicie tych, którzy przeżyli. Katoliccy zakonnicy pomogli mu przedostać się do Włoch, gdzie zmienił nazwisko i został proboszczem w Florencji.

Ksiądz Athanase Seromba, skazany za ludobójstwo

Ksiądz Athanase Seromba, skazany w 2008 roku na dożywocie za zbrodnię ludobójstwa, jakiej dopuścił się w 1994 r. podczas rzezi setek tysięcy Tutsich w Rwandzie.

Gdy Seromba został wykryty, główny prokurator Międzynarodowego Trybunału, Carla Del Ponte, oskarżyła Watykan o utrudnianie jego ekstradycji. Stolica Apostolska zakomunikowała jej, że ksiądz „wykonuje dobre uczynki” we Włoszech. Inny kapłan z Rwandy zatrudniony we Włoszech jest oskarżony o nadzorowanie masakry niepełnosprawnych dzieci Tutsi.

Watykan nie dostrzega tych morderców, bo nie chce stawić czoła kwestii współudziału Kościoła w masowej zbrodni. Przez dwadzieścia lat Watykan utrzymywał, że choć poszczególni duchowni byli winni straszliwych zbrodni, to Kościół jako instytucja nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Stolica Apostolska wolała, by świat skupiał się na tym, że w ludobójstwie zginęło ponad 200 księży i ​​zakonnic. Nie ma wątpliwości, że wśród duchownych były dzielne osoby, ale wielu ocalałych Tutsi uznaje Kościół za sojusznika zabójców, a odpowiedzialność za tę sytuację zaczyna się na samym szczycie hierarchii katolickiej w Rwandzie.

Arcybiskup Vincent Nsengiyumva był tak blisko związany ze strukturami władzy Hutu, że prawie 15 lat zasiadał w centralnym komitecie partii rządzącej, gdy partia wdrażała politykę dyskryminacji i demonizacji Tutsi, co stworzyło grunt pod ludobójstwo. Ze względu na swoje afiliacje polityczne arcybiskup mógłby przynajmniej spróbować nakłonić reżim do zaprzestania masakr w 1994 roku; mógłby też wypowiedzieć się publicznie przeciwko ludobójstwu. Ale nawet nie potrafił nazwać tych masakr ludobójstwem, nie mówiąc już o potępieniu polityków i wojskowych, którzy je organizowali.

Organizacja Jedności Afrykańskiej wydała raport o ludobójstwie, który mówi o tym, że kościół w Rwandzie ponosi „wielką odpowiedzialność” za brak sprzeciwu, a nawet popieranie dyskryminacji na tle etnicznym. Według raportu, kościół udzielał „niezbędnego wsparcia” reżimowi Hutu podczas zbrodni, a przywódcy kościelni odegrali „wyjątkowo skandaliczną rolę”, nie wyrażając żadnego moralnego sprzeciwu wobec ludobójstwa.

Źródło: www.theguardian.com

Watykan będzie ponownie przesłuchany w ONZ w sprawie przestępstw seksualnych

Watykan w przyszłym miesiącu po raz kolejny zostanie przesłuchany w ONZ w celu sprawdzenia reakcji Kościoła katolickiego na przestępstwa seksualne księży – informuje huffingtonpost.com.

W dniach 5-6 maja watykańscy urzędnicy będą przesłuchani przez komitet ONZ odpowiedzialny za monitorowanie procesu wdrażania Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur.

Kwestią sporną jest to, czy podejście Kościoła do skandali seksualnych narusza międzynarodowe normy zakazujące torturowania osób małoletnich – na ten temat wymijająco wypowiedział się główny rzecznik prasowy Watykanu, ksiądz Federico Lombardi. Stolica Apostolska nadal realizuje  swoje zobowiązania podjęte w imieniu państwa Watykan i przedstawia okresowe raporty, zgodnie z procedurami przewidzianymi w konwencji, powiedział rzecznik.

Już po raz drugi tym roku ONZ zbada globalną reakcję Watykanu na przestępstwa seksualne księży. W styczniu urzędnicy watykańscy zeznawali osiem godzin przed Komitetem ONZ ds. Praw Dziecka. W lutym Komitet wydał raport, w którym potępił Watykan za przyjęcie polityki umożliwiającej księżom wykorzystywanie seksualne tysięcy dzieci. Komitet zaapelował, by Watykan natychmiast usunął z szeregów Kościoła wszystkich duchownych winnych pedofilii i podejrzanych o takie czyny.  Źródło ->

Prof. Tadeusz Bartoś: duchowni kąsają na oślep

Profesor Tadeusz Bartoś, był dominikanin, omawia raport Komitetu ONZ ds. Praw Dziecka i pokazuje, w jaki sposób raport ten został zniekształcony w kręgach kościelnych i polskich mediach.

Histerię dokoła tego dokumentu najpierw wywołali włoscy kurialiści. W Polsce tę histeryczną reakcję podjęto. Oczywiście bez lektury tekstu ze zrozumieniem. Najpierw włoscy hierarchowie podali kierunki zniekształcenia wymowy tekstu, ponieważ chcą go zbojkotować. Nie chcą wypełniać tych wskazań, mówi Tadeusz Bartoś w rozmowie z „Krytyką Polityczną”

Zdaniem profesora, histeria środowisk kościelnych jest bardzo silna. Biskup Pieronek mówi, że ONZ powinien najpierw wytępić pedofilię w swoich szeregach. Wygląda na to, że katolicy zajmą się problemem pod warunkiem, że zajmie się tym ONZ. To po prostu wybuch emocji, bez znajomości sprawy, mówi Tadeusz Bartoś i dodaje: Poczucie osaczenia jest wielkie, bo duchowni kąsają na oślep.

Profesor zwraca uwagę, iż biskup Pieronek nie wie, że wykorzystywanie seksualne dzieci przez duchownych to tylko jeden z punktów oenzetowskiego dokumentu, który dotyczy ochrony praw dziecka. Czy Komitet ONZ nie powinien zajmować się tym problemem? Jeśli mamy tysiące ofiar księży na całym świecie, to kuria rzymska powinna być raczej wdzięczna, że dostaje taką poręczną, darmową, sensowną instrukcję, jak działać skutecznie, podsumowuje Tadeusz Bartoś

Źródło: www.krytykapolityczna.pl