60 procent księży jest w związkach z kobietami

prof. Józef Baniak - 60 proc. księży ma dzieci

60 proc. księży jest w związkach z kobietami. 12 – 15 proc. ma z nimi dziecko. Tych liczb boi się Kościół – mówi autor badań, profesor Józef Baniak, socjolog religii z UAM. 

Profesor Baniak rozpoczął badanie tego zjawiska w latach 80. Wtedy i w latach 90. przebadał 300 byłych księży, a później – 800 księży, którzy wciąż pełnili posługę. 60 proc. z przebadanych duchownych jest lub była w związku z kobietami. Te badania wciąż nie są zakończone, ciągle ja aktualizuję, powiem nawet, że są już nieco nieaktualne, bo to zjawisko wciąż się nasila, mówi prof. Baniak

Metody badawcze

Użyłem tych metod, które są najskuteczniejsze, mówi naukowiec. A więc wywiad standardowy i pogłębiony oraz ankiety internetowe. Większość duchownych została przebadana za pomocą kwestionariuszy, inni się sami zgłaszali lub prof. Baniak sam do nich jeździł. Mówi, że ma szeroką siatkę kontaktów i posiada dostęp do danych wszystkich księży w Polsce.

Wiarygodność wyników

Profesor zapewnia, że użyte przez niego metody gwarantują wiarygodność wyników. Jestem profesjonalistą. Nie koloruję rzeczywistości, tylko opisuję ją w kolorach czarnym i białym, mówi Józef Baniak. Zapewnia, że kwestionariusze są tak skonstruowane, że mają wychwycić jakikolwiek fałsz. Ankieta jest trudna – ktoś, kto nie jest szczery, pogubi się w pytaniach, a ja to wychwycę. Profesor twierdzi, że badane przez niego zjawisko jest naprawdę bardzo rozległe i występuje we wszystkich diecezjach. Problem istnieje i rośnie. Związki księży z kobietami są ukryte, pół jawne, czasem nawet jawne. Wiedzą o tym biskupi, ale zamiatają to pod dywan.

Robert Więckiewicz, Joanna Kulig

Kadr z filmu ‚Kler’. Ksiądz (Robert Więckiewicz)
w nieformalnym związku z kobietą (Joanna Kulig)

Wszystko da się zbadać

Gdy prof. Baniak opublikował swoje badania, wywołał wzburzenie i falę krytyki. Zarzucano mu m.in., że zajmuje się czymś, czego nie da się zbadać. Wszystko się da zbadać, mówi prof. Baniak. Trzeba znać się na rzeczy, dysponować odpowiednimi funduszami i środkami, mieć dojścia do badanej grupy. Opowiada, że jeśli chodzi o ankiety, to księży do badań dobierał w większości losowo. Ci, którzy się sami zgłaszali, też w jakiś sposób byli „losowi”, bo nie byli proszeni o udział w badaniu. A nie ma lepszej metody doboru próby niż losowa lub kwotowa.

Księża sami zgłaszają się po radę

Prof. Baniak był atakowany przez ludzi, których bolało negatywne przedstawianie Kościoła. Zarzucano mu kłamstwo. Powątpiewano, by jakikolwiek ksiądz mógł dobrowolnie mówić o takich sprawach.  Naukowiec odpowiada, że zna to środowisko i ma w nim pewną renomę. Księża niejednokrotnie sami zgłaszają się do niego po radę, bo wiedzą, że od lat zajmuje się tą tematyką.  Duchowny często jest rozdarty –  z jednej strony chce być księdzem, z drugiej chce założyć rodzinę. I później mnie pyta, co on ma zrobić. Chce i jednego, i drugiego. Jeśli rzuci kapłaństwo, to jak utrzyma rodzinę? Przecież on niczego nie potrafi robić. Umie spowiadać, ale nie ma fachu w ręku.

Celibat jako narzędzie władzy

Z badań wynika, że większość księży nie akceptuje obligatoryjnego celibatu. Zdaniem prof. Baniaka, celibat jest jednak wygodny dla Kościoła jako instytucji, bo rozszerza władzę biskupów nad księżmi. Gdy ksiądz nie ma żony ani dzieci, żadnych formalnych zobowiązań rodzinnych, bez trudu można go przenosić z parafii na parafię, mówi naukowiec. Taki ksiądz-kawaler bierze walizki i rusza w drogę, do miejsca pracy wskazanego dekretem biskupa. Gdyby miał żonę i rodzinę, to pojawiłyby się problemy i napięcia między posłuszeństwem biskupowi a dobrem własnej rodziny.

ks. Tomasz Kijowski

Ks. Tomasz Kijowski, były rzecznik ŚDM, wywołał poruszenie,
gdy publicznie przyznał się, że ma dziecko

Kościół  to zataja

Profesor przyznaje, że temat związków księży z kobietami i dzieci pochodzących z tych związków jest „grząski”, ale nie bał się go podjąć. Po to jest nauka, żeby pokazywać i opisywać rzeczywistość. Zresztą to zjawisko nie jest niczym nowym. Trwa od lat, zamiatane pod dywan, mówi naukowiec. A kiedy mówi się o tym głośno, podnosi się wrzawa. Książa i biskupi wstydzą się i boją o tym mówić. Żaden nie wystąpi w mediach i nie powie tego głośno. Struktura Kościoła jest hierarchiczna i każdy duchowny ma nad sobą jakichś przełożonych, których reakcji się obawia.

Relegowany z wydziału teologicznego

Konsekwencji łamania tego tabu doświadczyłem na własnej skórze, mówi prof. Baniak. Był jednym ze współtwórców wydziału teologicznego UAM i pracował tam przez 10 lat. Został jednak relegowany z tego wydziału, kiedy w 2009 roku udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”,  mówiąc o łamaniu celibatu. Biskup poznański powiedział mu, że dopóki badania były przeznaczone dla wąskiego, zamkniętego grona, nie sprawiały problemu. Kościołowi jednak nie spodobało się upublicznienie tej tematyki. Prof. Baniak rozpoczął więc pracę na wydziale społecznym UAM.

Źródła: natemat.plwww.newsweek.pl

Kościół wspiera pedofila. Ksiądz Wincenty Pawłowicz dostał parafię i ministrantów

Polski Kościół pomaga pedofilowi. Ksiądz Wincenty Pawłowicz, skazany na trzy lata więzienia za molestowanie ministrantów nie tylko nie został odsunięty od posługi, ale dostał od Kościoła parafię pod Odessą. W 2017 roku przybył do Polski i prowadził rekolekcje.

Jest kwiecień 1999 roku. Jedna z mieszkanek parafii Witonia niedaleko Łodzi denerwuje się, że jej syn nie wrócił jeszcze z plebanii, gdzie poszedł zaraz po szkole. Kobieta decyduje się pójść po dziecko. Puka do drzwi plebanii – nikt nie odpowiada, więc wchodzi i kieruje się do pokoju, skąd słychać odgłosy muzyki. Otwiera drzwi i widzi… jak ksiądz Pawłowicz odbywa stosunek z jej synem. Obok stoi kamera na statywie.

Biskup Alojzy Orszulik
Bp Alojzy Orszulik przeniósł księdza pedofila do innej parafii

Okazuje się, że duchowny krzywdził również inne dzieci. Zeznają o tym na policji rodzice kilku ministrantów. Jeszcze tego samego dnia ks. Pawłowicz znika z parafii. Dzień później ówczesny biskup łowicki Alojzy Orszulik zaprasza do swojej siedziby rodziców oskarżających Pawłowicza. Po spotkaniu wycofują swoje zeznania.

Prokuratura postanawia nie wszczy­nać postępowania, ponieważ „nie znaleziono do tego powodów”. Później wychodzi na jaw, że biskup Orszulik przeniósł księdza pedofila sto kilometrów dalej, do parafii w Lubochni.

Ksiądz Pawłowicz znika, ale wraca na proces

Gdy w 2002 r. o sprawie Wincentego Pawłowicza piszą „Fakty i Mity”, prokuratura w Łęczycy wznawia śledztwo. Prowadzi je prokurator Krzysztof Kowalczyk. Dzisiaj odmawia podania szczegółów, ale potwierdza, że rodzice wykorzystywanych przez Pawłowicza dzieci nagle gremialnie wycofali swoje zeznania obciążające księdza. Ale tym razem zeznania składają molestowani chłopcy.

Tuż po wznowieniu śledztwa Pawłowicz zostaje odwołany przez biskupa Alojzego Orszulika z parafii w Lubochni, bierze bezterminowy urlop i znika. Kuria twierdzi, że nie wie gdzie jest. W listopadzie 2002 r. prokuratura wysyła za nim list gończy. Po dwóch tygodniach ksiądz Pawłowicz oddaje się w ręce polskich służb na granicy polsko-ukraińskiej. Od lipca ukrywał się w Żytomierzu na Ukrainie, u swojego brata, który jest diakonem.

17 lipca 2003 r. sąd wymierza Pawłowiczowi łagodny wyrok za molestowanie pięciu chłopców: rok i osiem miesięcy więzienia plus dziesięcioletni zakaz wykonywania zawodu nauczyciela. Prokuratura składa apelację. Do czasu ogłoszenia wyroku Pawłowicz przebywał w areszcie – teraz wychodzi na wolność, by czekać na proces apelacyjny.

Ksiądz już odpokutował – uważa kuria

Przełożeni Wincentego Pawłowicza w kurii łowieckiej nie zawieszają go w wykonywaniu posługi kapłańskiej. Twierdzą, że zachowanie księdza nie budzi zastrzeżeń. Odpokutował swoje przewinienia w klasztorze i przez półtora roku był odsunięty od czynności liturgicznych, informuje kuria.

Wprawdzie kościelne prawo przewiduje automatyczną suspensę kapłana, który notorycznie trwa w grzechu przeciw szóstemu przykazaniu (nie cudzołóż), ale zdaniem kurii w przypadku księdza Pawłowicza nie można mówić o trwaniu w grzechu, bo molestowania seksualnego nieletnich dopuścił się cztery lata temu.

Skazany na trzy lata, warunkowo zwolniony

ks. Wincenty Pawłowicz - Fakty i Mity
Publikacje „Faktów i mitów” uniemożliwiły Kościołowi zamiecenie pod dywan sprawy ks. Wincentego Pawłowicza

24 października 2003 r. sąd apelacyjny podwyższa Pawłowiczowi wyrok do trzech lat bezwzględnego więzienia. Ksiądz stawia się w zakładzie karnym 4 lutego 2004 r. Do tego czasu prawdopodobnie pełnił posługę na Ukrainie.

Bp Alojzy Orszulik lub jego następca bp Andrzej Dziuba mieli obowiązek przeprowadzenia wstępnego dochodzenia w sprawie Pawłowicza i poinformowania Watykanu o tej sprawie. Zobowiązywały ich do tego normy dotyczące przestępstw seksualnych księży, wydane w 2001 r. przez Jana Pawła II. Niedawno portal OKO.press zapytał kurię łowicką, czy biskupi spełnili ten obowiązek. Kuria nie odpowiedziała.

31 marca 2006 r. ksiądz Wincenty Pawłowicz wychodzi na wolność, zwolniony warunkowo na dwa miesiące i 11 dni przed upływem kary.

Wolność na Ukrainie i kłamstwo biskupa

Kilka miesięcy po wyjściu z więzienia ks. Pawłowicz zostaje proboszczem parafii w Krasnosiłce, 20 km od Odessy. Decyzję w tej sprawie podjął biskup odesko-symferopolski Bronisław Bernacki, ale musiał o tym wiedzieć biskup łowicki, gdyż przeniesienie księdza zawsze odbywa się na podstawie porozumienia między biskupami macierzystej i nowej diecezji.

Bp Bronisław Bernacki
‚Tego księdza już tu nie ma’, mówił bp Bronisław Bernacki, gdy ksiądz pedofil cały czas pełnił posługę w swojej parafii

Ówczesny Konsul Generalny RP w Odessie Wiesław Mazur wspomina, że w 2008 r. dostał informację, kim jest ksiądz Wincenty Pawłowicz. Złapałem się za głowę, opowiada konsul. Poszedłem do biskupa Bernackiego zapytać, o co chodzi. Biskup powiedział, że tego księdza już tu nie ma, więc konsul nie pytał więcej o tę sprawę, bo nie widział powodów, by nie wierzyć biskupowi. Nas­tęp­czy­ni Mazura w Konsulacie, Joanna Strzelczyk, również twierdzi, że według jej wiedzy w 2008 lub 2009 roku księdza Pawłowicza już nie było w Krasnosiłce.

Oboje się mylą. W tym czasie ksiądz pedofil nadal pełni posługę w tej dużej wsi, do której dojeżdża z Odessy, gdzie na co dzień mieszka. W niedzielę odprawiam minimum sześć mszy i przemierzam ponad 300 km, by dotrzeć do wszystkich kaplic, mówi Pawłowicz w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” w 2009 r., opowiadając o trudach swojej pracy na Ukrainie.

Kontakty z dziećmi i przyjazdy do Polski

Ksiądz Pawłowicz ma kontakty z dziećmi. Podczas mszy towarzyszą mu ministranci. Wiadomo, że był na co najmniej letnim obozie, zorganizowanym dla dzieci. W sierpniu 2010 r. Pawłowicz bierze udział w pielgrzymce do Włoch jako przewodnik duchowy. Na zdjęciu opublikowanym w „Faktach i Mitach” Pawłowicz idzie wśród grupy pielgrzymów, a obok niego widać kilkuletniego chłopca oraz nastolatka – to ministrant, który wcześniej pojawia się na zdjęciach i filmach na YouTube.

Ks. Wincenty Pawłowicz, Odessa
Ks. Wincenty Pawłowicz współprowadzi rekolekcje w Odessie, grudzień 2011 r.

W internecie są ślady kilku podróży Pawłowicza do Polski. Zbiera tu pieniądze na swoją ukraińską parafię. Ale w 2011 r. spotyka się również z klerykami w seminarium w Kielcach. W 2012 r. wygłasza kazanie w kościele Miłosierdzia Bożego w Puławach.

W grudniu 2017 r. ksiądz Wincenty Pawłowicz przez cztery dni prowadzi rekolekcje w Brzeźnie Lęborskim niedaleko Wejherowa. Zostaje ciepło przyjęty przez ówczesnego proboszcza ks. Wojciecha Czajkowskiego, obecnie wikarego w jednej z parafii w Kartuzach.

Ksiądz Pawłowicz znów znika

Nie wiadomo, gdzie dzisiaj przebywa ksiądz Wincenty Pawłowicz. Obecnie proboszczem w Krasnosiłce jest ks. Stanisław Murawski, który twierdzi, że jego poprzednik wyjechał już z Ukrainy. Portal OKO.press zapytał kurie w Polsce i na Ukrainie o dzisiejsze miejsce pobytu Pawłowicza. Bez odpowiedzi. Reporter portalu pojechał więc do Łowicza i zapytał bp Andrzeja Dziubę o ks. Pawłowicza. Biskup nie miał nic do powiedzenia.

Bp Andrzej Dziuba ignoruje pytania reportera o ks. Pawłowicza


Źródła: oko.press, lodz.naszemiasto.plwww.wprost.plwww.lebork24.info

Dzieci księży – temat tabu

Od 10 do 15 procent polskich księży katolickich ma dzieci – wynika z badań prof. Józefa Baniaka. Jednak dzieci księży to wciąż w Polsce temat tabu, nie tylko dla Kościoła.

Ukazała się właśnie książka Marty Abramowicz „Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica”, zawierająca rozmowy z dziećmi księży katolickich. Autorka mówi, że bardzo trudno było do nich dotrzeć, bo wokół tego tematu panuje zmowa milczenia, nie tylko wśród księży, ale również wśród parafian. Dla Kościoła problem pojawia się wtedy, gdy prawda wychodzi na jaw i wierni się burzą. Jeśli wszystko jest po cichu, wtedy jest w porządku, mówi Abramowicz.

„Nigdy nie powiedziałem do niego: tato”

Dzieci księży

Historie dzieci księży pokazują ludzkie dramaty. Np. Jacek był wychowywany przez matkę i dziadków.  Boli mnie, że ojciec wybrał Kościół, mówi Jacek, dzisiaj już dorosły mężczyzna. Może gdyby nie celibat, bylibyśmy razem? Nigdy nie powiedziałem do niego: tato. Jest dla mnie kolegą, partnerem biznesowym, doradcą. Nie rozmawiamy na tematy osobiste.

Jacek opowiada, że poznał drugie życie księży: Jak ksiądz małolatom z chórku stawiał piwo, a potem z dziewczynami zamykał się w pokoju. Najlepszy przyjaciel ojca, zakonnik, gej, poszedł z młodymi chłopakami, zrobili mu zdjęcie, szantażowali i płacił. Do mnie też startował jeden seminarzysta. Rękę na kolanku kładł, mówił „potrzebuję cię” i był tak napalony, że musiałem przed nim uciekać.

Jak normalni faceci mają wytrzymać bez seksu całe życie?, zastanawia się Jacek. Nic dziwnego, że potem im odbija. Idą do seminarium i myślą, że ich fantazje znikną przy Bogu, że ich to uleczy. A wystarczą podstawy genetyki, żeby wiedzieć, że to niemożliwe.

Natury nie da się oszukać

Prof. Józef Baniak

Prof. Józef Baniak: biskupi wiedzą, ale się nie przyznają

Jeśli zakazujemy człowiekowi realizacji jego naturalnej seksualności, zaczynają się kłopoty, mówi prof. Józef Baniak, socjolog religii z UAM. Podkreśla, że człowiek jest bytem społecznym i bez innych ludzi, także w wymiarze związków emocjonalnych, nie potrafi normalnie funkcjonować. Zakaz życia w małżeństwie i rodzinie wywołuje u wielu księży zaburzenia osobowości.

Potrzeba legalnego związku z kobietą i posiadania dzieci to dla księży katolickich tylko sfera marzeń. A więc żyją w konkubinatach, małżeństwach nieformalnych. Wiedzą o tym biskupi, ale do tej wiedzy się nie przyznają. Wyniki prowadzonych od trzydziestu lat badań prof. Baniaka pokazują, że 60 proc. polskich księży pozostaje w związkach z kobietami, a 10–15 proc. ma z nimi dziecko (link). Wielu tych księży cierpi, bo nie respektując celibatu, łamią przysięgę – ale popęd płciowy lub chęć posiadania żony i rodziny są silniejsze.

Zmusić Kościół do reakcji

Ukryte dzieci Boga

Problem dzieci księży nie jest specyficzny dla Polski – istnieje w wielu krajach, w których działa Kościół katolicki. W Niemczech w 2004 r. ukazała się książka „Gottes heimliche Kinder” (Ukryte dzieci Boga), w której dzieci księży opowiadają o swoim losie, o upokorzeniach, zagubieniu, walce o uznanie i tęsknocie za ojcem. Najbardziej pragną przestać się już wstydzić i ukrywać.

Szacuje się, że spośród 17 tys. księży w Niemczech aż 9 tys. żyje w ukrytych związkach z kobietami. Z tych związków narodziło się około 3000 dzieci – ojcowie zwykle wypierają się ich, a władze niemieckiego Kościoła akceptują tę sytuację i pozostawiają matki z dziećmi samym sobie. Olivier, syn księdza, przełamał wstyd i publicznie ujawnił swojego ojca: Chciałbym nie tyle mojego ojca zmusić do reakcji, co przede wszystkim Kościół z jego hipokryzją. Chcę mu uświadomić cierpienia wszystkich dzieci i kobiet księży.

Wizerunek Kościoła ważniejszy niż dobro dzieci

Artur Nowak

Artur Nowak: żeby nie było zgorszenia

Oferta biskupów dla księży ojców jest jasna: możesz dalej być księdzem, ale dziecka musisz się wyrzec, mówi prawnik Artur Nowak, współautor książki „Żeby nie było zgorszenia”. To oferta bezduszna i nieludzka. Kościoła nie obchodzą ani dzieci księży, ani matki tych dzieci. Co powiedział bp Marian Gołębiewski matce dziecka spłodzonego przez księdza Wal­de­ma­ra Ir­ka? Tyl­ko ty­le, że po śmier­ci księ­dza Ir­ka „nic dla niej nie ma”.

Zdaniem Artura Nowaka, problem dzieci duchownych pokazuje, że dla Kościoła własny nieskazitelny wizerunek jest znacznie ważniejszy niż dobro dzieci. Biskupom zależy jedynie na tym, aby informacje o dzieciach księży i związkach księży z kobietami nie przedostawały się do mediów i nie bulwersowały opinii publicznej.

Wszyscy jesteśmy winni

Marta Abramowicz

Marta Abramowicz: dzieci księży to nasza wspólna tajemnica

W katolickim społeczeństwo kobieta wychowująca dziecko księdza uwa­ża­na jest za dziw­kę, któ­ra uwio­dła du­chow­nego. Ska­zu­je się ją – i jej dziec­ko czy dzie­ci – na ży­cie na mar­gi­ne­sie.

Mężczyznę się oczyszcza z grzechów, a kobieta jest winna, mówi Marta Abramowicz. Ona ściągnęła „hańbę” na księdza, ona jest przyczyną zgorszenia. Tak sądzą głównie ludzie wierzący i związani z Kościołem, ale również osoby mniej religijne mają swój udział w podtrzymywaniu tego przekonania, kiedy milczą i nie chcą dostrzegać problemu.

Wielu z nas dla świętego spokoju posyła dzieci na religię i wpuszcza księży po kolędzie, lecz milczy na temat dzieci porzucanych przez ich ojców w sutannach. Bo takie są normy we wspólnocie, w której żyjemy, mówi Marta Abramowicz. Dlatego podtytuł jej książki brzmi „Nasza wspólna tajemnica”.

Źródła: www.wysokieobcasy.pl, wiadomosci.wp.pl, www.newsweek.pl, krytykapolityczna.pl, www.buecher.de

Skazany ks. Roman Kramek zawieszony dopiero po nagłośnieniu sprawy przez media

Ksiądz Roman Kramek, skazany w USA w 2005 r. za napaść seksualną na 17-latkę, został zawieszony 20 października 2018 r., a więc trzynaście lat po wyroku i trzy dni po tym, gdy tę sprawę ujawniły media.

17 października portal OKO.press, a za nim inne media, opublikowały informacje o tym, że skazany za napaść seksualną ksiądz Roman Kramek od 2009 roku jest proboszczem we wsi Orzechowo na Warmii (link). Ujawniono też, że jego sprawę tuszowało trzech arcybiskupów warmińskich, nie powiadamiając Watykanu, choć mieli taki obowiązek.

Film pokazujący historię Romana Kramka i jej tuszowanie

Po nagłośnieniu przez media sprawy księdza Romana Kramka kuria Archidiecezji Warmińskiej napisała, że arcybiskup Józef Górzyński podjął decyzję o skierowaniu sprawy do Kongregacji Nauki Wiary, co wiąże się z jednoczesnym zawieszeniem ks. Romana K. w pełnieniu obowiązków duszpasterskich proboszcza do czasu rozstrzygnięcia kwestii przez Stolicę Apostolską, o co poprosił także ks. Roman K. 

Marek Lisiński, prezes Fundacji 'Nie Lękajcie się'
Marek Lisiński: Biskupi nie przestrzegali zasad określonych przez Watykan

Czy papież usunie arcybiskupów tuszujących sprawę ks. Kramka?

To kolejny przykład pokazujący, że polscy biskupi nie przestrzegali zasad określonych już w 2001 r. przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary Josepha Ratzingera, a podpisanych przez Jana Pawła II, komentuje Marek Lisiński, prezes Fundacji „Nie lękajcie się”, wspierającej ofiary kościelnej pedofilii.

Lisiński nie wierzy, że po powrocie ks. Romana Kramka do Polski arcybiskup warmiński nie wiedział o jego wyroku. Tuszowanie tej sprawy przez arcybiskupów warmińskich powinno być zgłoszone papieżowi Franciszkowi. Może ich usunąć z funkcji, podobnie jak zrobił to z biskupami chilijskimi.

Źródło: oko.press

Kardynał Gerhard Müller atakuje film „Kler”. Na patologie przymykał oko

Film „Kler” to część strategii przemyślanej propagandy przeciwko Polsce – uważa watykański kardynał Gerhard Müller. Hierarcha przemawiał w polskim Senacie podczas Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”.

Są tacy, którzy chcą zniszczyć tożsamość przez wzbudzenie nieufności, podzielenie na grupy ideologiczne, mówił kardynał. Porównał dzisiejszą sytuację w Polsce do hitleryzmu w Niemczech, kiedy to naziści też budowali kampanie nienawiści opierając się na fałszywych stereotypach.

Kard. Gerhard Müllerk

Kardynał Gerhard Müller: „Kler” niczym nazistowska kampania

To nie jest atak tylko na Polskę, ale to jest atak na Kościół katolicki. A Polska ma być przykładem, w jaki sposób przemocą następuje dechrystianizacja Europy, powiedział kard. Gerhard Müller. Nie wyjaśnił jednak, kto stoi za tym atakiem i nie podał żadnych przykładów przemocy, która jego zdaniem stosowana jest w Polsce przeciwko chrześcijaństwu.

Krytykowany przez watykańskiego kardynała film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego pokazuje rozmaite patologie w polskim Kościele katolickim oraz trwałość układu Kościoła i państwa, który gwarantuje duchowieństwu liczne przywileje, a często nawet bezkarność. Pokazuje również bierność społeczeństwa wobec kościelnych przestępstw i nadużyć.

Müller pobłażliwy dla kościelnych patologii

Kardynał Gerhard Müller był wcześniej biskupem Ratyzbony i szefem Kongregacji Nauki Wiary (dawniej Świętego Oficjum, czyli Inkwizycji) strzegącej czystości doktryny katolickiej. Mianował go poprzedni papież Benedykt XVI, a w 2017 roku Franciszek nie powołał go na kolejną kadencję.

W 2012 roku organizacja SNAP, zrzeszająca ofiary księży pedofilów, skrytykowała mianowanie Müllera na prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Przypomniała, że Müller przywrócił do posługi kapłańskiej księdza Petera Kramera skazanego za przestępstwa pedofilskie, przenosząc go do innej parafii bez informowania jej o przeszłości księdza i ciążącym na nim zakazie kontaktów z dziećmi i młodzieżą.

Ksiądz Georg Ratzinger

Ksiądz Georg Ratzinger nie reagował
na przemoc wobec dzieci.
Bronił go Gerhard Müller

Gerhard Müller zasłynął również jako żarliwy obrońca księdza Georga Ratzingera, brata papieża Benedykta XVI, który przez trzydzieści lat kierował ratyzbońskim chórem diecezjalnym. Według raportu diecezji w Ratyzbonie z 2017 roku, w chórze skrzywdzono ponad 500 chłopców, a Georg Ratzinger nie reagował na ich molestowanie, bicie i gło­dze­nie. Ra­port stwier­dza rów­nież, że Ger­hard Mül­ler po­no­si „oczy­wis­tą od­po­wie­dzial­ność za stra­te­gicz­ną, orga­ni­za­cyj­ną i ko­mu­ni­ka­cyj­ną sła­bość” re­ak­cji Koś­cio­ła na te nad­uży­cia.

W 2016 roku ofiary francuskiego księdza pedofila Bernarda Preynata oskarżyły kard. Philippe Barbarina i kard. Gerharda Müllera o niezgłoszenie wymiarowi sprawiedliwości przestępstw pedofilskich ks. Preynata. Proces w tej sprawie jeszcze się nie zakończył.

Źródła: www.niedziela.pl, en.wikipedia.orgwww.liberation.fr, wyborcza.pl