Jerzy Urban skazany za obrazę uczuć religijnych

Zdziwiony Jezus na okładce tygodnika NIE. Zdaniem sądu, obraża uczucia religijne

120 tys. złotych grzywny i 28 tys. kosztów sądowych ma zapłacić Jerzy Urban – zdecydował Sąd Rejonowy w Warszawie po procesie trwającym prawie pięć lat. To kara za obrazę uczuć religijnych sześciu osób. 

Jerzy Urban

Jerzy Urban: wyrok jest zagrożeniem dla wolności słowa

 

Za wydrukowany w „NIE” niewinny obrazek zdziwionego Jezusa dostał karę 3 razy wyższą niż chciała prokurator – i najwyższą w historii Polski za tego typu „przestępstwo”, czytamy na Facebooku tygodnika „Nie”. Chodzi o ilustrację do artykułu o apostazji z 2012 roku – w przekreślone czerwone kółko („zakaz”) wpisany został długowłosy mężczyzna. Przypomina typowe zachodniochrześcijańskie wizerunki Jezusa, różni się od nich tylko zdziwionym wyrazem twarzy. Sąd ów wyraz uznał za „mało inteligentny”, a cały rysunek za „karykaturalny”.

Osoby, które złożyły doniesienie w prokuraturze, nie czytały artykułu zilustrowanego tym obrazkiem. Jak powiedział dziennikarzom Jerzy Urban, z zeznań w sądzie wynika, że jedna z osób zobaczyła w sklepie pierwszą stronę tygodnika, na której był rysunek:

Ta osoba później wysłała maila do swoich znajomych i zorganizowała 6-osobową grupę urażonych. Oni wszyscy w sądzie mówili, że nie czytali artykułu, którego rysunek był ilustracją, tylko oburzyli się, że można tak rysować Chrystusa.

Zdaniem redaktora naczelnego tygodnika „Nie”, wyrok jest dużym zagrożeniem dla wolności słowa. Myślę, że nawet media nieżyczliwe tygodnikowi „Nie” powinny czuć się w jakiś sposób zagrożone, dodał Urban. Zapowiedział, że będzie się odwoływał od wyroku aż do skutku.

Wyrok jak w państwie wyznaniowym

Można nie lubić Urbana, można nim gardzić, ale w tej sprawie bronienie go jest obowiązkiem każdego, komu na sercu leży wolność słowa i sumienia w Polsce, pisze w swoim komentarzu Witold Mrozek na łamach „Gazety Wyborczej”.

Publicysta zauważa, że satyra była bardzo łagodna, wręcz poczciwa, a mimo to ściągnęła na wydawcę wysoką karę. Sprawa przypomina afery z karykaturami Mahometa, tylko że zamiast fatwy jest wyrok sądu demokratycznego państwa prawa, pisze Mrozek. Podkreśla, że powinniśmy solidaryzować się ze skazanym dziennikarzem, jeśli poważnie traktujemy demokrację, liberalizm i zachodnią koncepcję praw człowieka.

W komentarzu „Newsweeka” czytamy: Wyrok w sprawie Urbana wpisuje się w ostrą i emocjonalną dyskusję o Kościele w Polsce, napędzaną rekordowymi wynikami popularności filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego i kolejnymi doniesieniami na temat seksualnych przestępstw duchowieństwa. Zdaniem autorów komentarza, sąd, wydając niesprawiedliwy wyrok, przykłada rękę do radykalizacji nastrojów. Dla Kościoła to niedźwiedzia przysługa.

Źródła: wiadomosci.wp.pl, wyborcza.pl, www.newsweek.pl

„Kler” trafia na przeszkody, ale je pokonuje

Próby zablokowania „Kleru” przyczyniają się do wzrostu zainteresowania tym filmem – ocenia Michał Szułdrzyński. Tymczasem z kilku miast napłynęły wiadomości, że „Kler” pokonuje przeszkody, które mu stawiano.

Czy cenzura rzeczywiście jest tym, co prawica chce zaproponować polskiej kulturze?, pyta w „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński. Zarzuca głupotę lokalnym politykom, którzy w różnych miejscowościach próbują uniemożliwić projekcję filmu „Kler”. Myśląc, że w ten sposób zapunktują u swoich wyborców prawicowi samorządowcy w istocie tylko przyczyniają się do budowy atmosfery skandalu, a zatem do promocji najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego, pisze publicysta.

Specjalny pokaz „Kleru” w Ostrołęce

Zbigniew Hołdys

Zbigniew Hołdys: w Ostrołęce jak za komuny
 

Ostrołęka bywa nazywana „miastem katechety”, bo jej prezydent Janusz Kotowski, członek PiS, pracował kiedyś jako katecheta – z wykształcenia jest teologiem, absolwentem Akademii Teologii Katolickiej. Jedyne kino w mieście należy do Ostrołęckiego Centrum kultury, które podlega prezydentowi. Dyrektor Centrum potwierdził w katolickim radiu Nadzieja, że kino nie pokaże „Kleru”.

Tymczasem producenci filmu zapowiedzieli, że zorganizują w Ostrołęce niezależny pokaz „Kleru”. Nie ustalono jeszcze, gdzie i kiedy odbędzie się emisja, ale w mieście są sale nadające się do tego celu. Poinformował o tym Zbigniew Hołdys, który rozmawiał na ten temat z producentami. Wcześniej artysta zamieścił w internecie krytyczny komentarz, w którym zarzucił prezydentowi Ostrołęki, że postępuje podobnie jak komuniści w PRL, którzy również odbierali mieszkańcom dostęp do kultury.

Na Facebooku zdobywa też popularność żart Szymona Majewskiego: W Ostrołęce złapano mężczyznę z Warszawy, który za piwo opowiadał mieszkańcom „Kler”.

W Ełku każdy ma prawo wyboru

„Kler” obejrzą mieszkańcy Ełku, choć emisję filmu próbował powstrzymać radny Wojciech Kwiatkowski, pisząc w tej sprawie wniosek do prezydenta miasta. To krytyka duchowieństwa, a ja jestem członkiem Kościoła katolickiego i nie życzę sobie, żeby takie filmy pokazywano w samorządowym kinie, napisał radny. Dodał, że katolicy traktują Kościół jak matkę, a nie opluwa się własnej matki.

Jednak prezydent Tomasz Andrukiewicz nie ma zamiaru blokować „Kleru”. Napisał w swoim oświadczeniu, że wniosek radnego traktuje wyłącznie jako jego prywatną opinię. Zaznaczył, że nie jest rolą prezydenta ingerowanie w repertuar kin. Żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo wyboru. Także tego, czy iść, czy nie iść do kina na film, pisze prezydent Ełku.

W Kraśniku zwyciężyła chęć zarobku

Mieszkańcy Kraśnika mieli nie obejrzeć „Kleru”. Dyrekcja miejscowego kina „Metalowiec” uznała bowiem, że nie włączy tego filmu do repertuaru placówki. Dyrektor Wojciech Gołoś miał wątpliwości, czy film Wojciecha Smarzowskiego „nadaje się” do emisji w Kraśniku. Zmienił jednak zdanie, prawdopodobnie dlatego, że „Kler” wywołuje olbrzymie zainteresowanie. Chcemy zarobić, powiedział dyrektor w rozmowie z portalem wp.pl.

Kraśnickie kino podniosło ceny biletów na „Kler” – ze zwyczajowych 15 do 20 zł. Ponadto dyrekcja uznała, że film będą mogły obejrzeć tylko osoby dorosłe. Obejrzałem zwiastun i przekonałem się, że ten film nie nadaje się dla młodszych osób. Całego filmu nie widziałem, powiedział dyrektor.

Rekordowe zainteresowanie

„Kler” wejdzie na ekrany polskich kin w piątek 28 września. Po festiwalu w Gdyni, gdzie film zdobył nagrodę publiczności, jego rozgłos wciąż rośnie. Kina w wielu miastach planują rekordowe liczby seansów – od kilkunastu do kilkudziesięciu dziennie.

Źródła: www.rp.plwww.moja-ostroleka.pl, kultura.onet.pl, wiadomosci.wp.pl

Film „Kler” zablokowany w Ostrołęce

Głośny film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego nie zostanie pokazany w jedynym kinie w Ostrołęce. „W mieście, którego patronem jest św. Jan Paweł II, nie ma miejsca na filmy ukazujące Kościół w złym świetle” – pisze portal www.moja-ostroleka.pl

Kler, film Wojciecha Smarzowskiego

Ostrołęckie kino „Jantar” nieoficjalnie informuje, że nie będzie wyświetlać „Kleru”. Przyczyn tej decyzji nie podano. Lokalny portal przesłał dyrekcji kina pytanie w sprawie wyświetlania tego filmu. Kierownik kina przez tydzień nie znalazł czasu, by odpowiedzieć. 

Film „Kler” wejdzie na ekrany kin 28 września. Pokazuje on polskie duchowieństwo z mało pozytywnej strony, porusza tematy niewygodne, trudne, objęte zmową milczenia – co nie podoba się środowiskom związanym z Kościołem. Z kolei kino „Jantar” należy do Ostrołęckiego Centrum Kultury, podległego prezydentowi miasta Januszowi Kotowskiemu. Prezydent jest członkiem PiS, teologiem i absolwentem Akademii Teologii Katolickiej, a przed laty pracował też jako katecheta. Według portalu wp.pl, to właśnie prezydent miasta ma dyktować repertuar kina w Ostrołęce.

Cenzura w Ostrołęce

Ostrołęckie Centrum Kultury już wcześniej zablokowało skandalizujący film „50 twarzy Greya”. OCK początkowo milczało w tej sprawie, później twierdziło, że to wymagania dystrybutora były powodem, aby filmu nie wyświetlać. Jednak okazało się to nieprawdą, a kierownik kina przepraszał publiczność i dystrybutora za podawania nieprawdziwych informacji.  

Mieszkańcy Ostrołęki są oburzeni blokadą filmu „Kler”, czemu dają wyraz na lokalnym portalu www.moja-ostroleka.pl. Oto niektóre głosy:

• Za kogo się oni uważają? Jak ktoś ma ochotę, to powinien sobie obejrzeć ten film. Co to jest za cenzura?
• Tak wygląda wolność i demokracja pod butem instytucji na wskroś niedemokratycznej, gotowej przejmować kolejne obszary państwowości, czekającej tylko na społeczne przyzwolenie.
• Taki film dokumentujący poczynania księży w czasie kampanii wyborczej mógłby zaszkodzić naszej władzy, pokazując wyborcom mechanizmy manipulacji przez Kościół.

Zdaniem portalu wp.pl, cenzura w Ostrołęce dowodzi, że pomysł wycofania „Kleru” z kin, jaki rzuciła posłanka Anna Sobecka jest możliwy do zrealizowania. Przynajmniej w miejscowościach, gdzie kina podlegają władzy samorządowej i nie należą do którejś z wiodących sieci. Natomiast prywatni operatorzy zacierają ręce, bo spodziewają się kolosalnych wpływów i rekordowej frekwencji.

Źródła: www.moja-ostroleka.pl, wp.pl 

Kolejna próba katolickiej cenzury. „Spektakl godzi w chrześcijaństwo”

Katoliccy fundamentaliści protestowali w Kłodzku przeciwko spektaklowi „Męczennicy”. Sztukę, która wcześniej zdobyła wiele nagród, zaatakował miejscowy ksiądz, a poseł PiS próbował przedstawienie wstrzymać.

Na godzinę przed rozpoczęciem spektaklu przed budynkiem Centrum Kultury w Kłodzku zebrało się kilkadziesiąt osób, które nie widziały tej sztuki, ale nie życzyły sobie, aby obejrzeli ją inni. Grupa na znak protestu odmówiła modlitwę. Wysłano też zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na obrazie uczuć religijnych.

Cała sztuka jest obrazoburcza, skandaliczna, pokazuje takie złe chrześcijaństwo, wariactwo religijne. Dało nam to asumpt do tego, aby powiedzieć: wystarczy tego bezeceństwa, obrażania, powiedział jeden z uczestników protestu.

Sztuka nie spodobała się księdzu

„Męczennicy” Mariusa von Mayenburga to opowieść o nastolatku, który pod wpływem Biblii przeobraża się w fanatycznego entuzjastę chrześcijaństwa. Przedstawienie wyreżyserowała Anna Augustynowicz, która otrzymała za to pierwszą nagrodę na 14. Festiwalu Dramaturgii Współczesnej w roku 2014. Spektakl był już wystawiany w kilku polskich miastach.

''Męczennicy'', Marius von Mayenburg

Sztuka Męczennicy nie podoba się niektórym katolikom i dlatego – ich zdaniem – nikt nie powinien jej oglądać

W recenzji zamieszczonej w portalu dziennikteatralny.pl czytamy, że sztuka niemieckiego dramatopisarza stwarza okazję do rzeczowej wymiany poglądów: czy religia wpływa na nasze wybory? Co to jest religijny fundamentalizm? Czy można porównywać dzisiejszych zamachowców i niegdysiejszych męczenników? Czy uczucia i motywacje czynów religijnych różnią się od pozostałych uczuć i motywacji naszych działań? Czy dzisiejsza religijność jest szczera? Tych pytań może być więcej. Na pierwszy plan wysuwa się problem rozgraniczenia sfer religijnej (zamkniętej w Kościele?) i praktyczno-racjonalnej.

Tymi pytaniami nie są jednak zainteresowani oburzeni katolicy. Do protestu zainspirował ich ksiądz  Roman Tomaszczuk, redaktor „Gościa Niedzielnego” na terenie diecezji świdnickiej, który obejrzał wcześniej „Męczenników” w Nowej Rudzie i napisał na ten temat krytyczny felieton. Zdaniem księdza, sztuka sugeruje, że homofobia, antysemityzm, przemoc, hipokryzja i faszyzm wzięły się na świecie „przez chrześcijaństwo”. Księdzu nie spodobało się też zdanie z tekstu sztuki: „Jezus jest gejem i może pieprzyć trzech króli, i woła, i osła”.

Zamknąć usta krytykom chrześcijaństwa

O przesłaniu sztuki można dyskutować wówczas, gdy się tę sztukę obejrzy. Jednak grupa katolików w Kłodzku postanowiła nie dopuścić do pokazania spektaklu. O jego odwołanie zaapelował poseł PiS Michał Dworczyk, pisząc w tej sprawie list do burmistrza.

Wystawienie spektaklu budzi poważne wątpliwości, ponieważ zawiera on treści obrażające uczucia religijne katolików i godzące w chrześcijaństwo, napisał poseł Prawa i Sprawiedliwości. Przesłanie dramatu (…) jest de facto manipulacją tekstem Biblii oraz propaguje i umacnia stereotypy uderzające w religię chrześcijańską.

Burmistrz Michał Piszko nie odwołał jednak sztuki i spektakl się odbył. Nie będę cenzurował sztuki, powiedział burmistrz.

Wydział Kryminalny policji zajmuje się sztuką teatralną

Po spektaklu katolicki radny powiatu kłodzkiego Jerzy Dec zapowiedział, że złoży zawiadomienie o złamaniu prawa. Dodał, że zrobi to również poseł PiS Michał Dworczyk.

Sąd to rozstrzygnie, a jest to jednoznaczne złamanie paragrafów Konstytucji, który mówi o ochronie naszych praw jako wyznawców katolicyzmu i jako osób, które mają pełne prawo do wyznawania swoich wierzeń w kraju, powiedział radny Jerzy Dec. Nie wyjaśnił, w jaki sposób spektakl teatralny utrudnia katolikom wyznawanie swoich wierzeń.

Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku potwierdziła, że otrzymała zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Sprawą zajmuje się Wydział Kryminalny, powiedział podinspektor Krzysztof Kulak. Trudno na tę chwilę powiedzieć, czy wszczęte zostanie dochodzenie, czy odmówi się jego podjęcia.

Źródła: dkl.doba.pl, wroclaw.wyborcza.pl, dkl24.pl, www.dziennikteatralny.pl