Ksiądz przestrzega przed szatanem w zabawkach

Przyjazne do niedawna ludziki zostały zastąpione przez mroczne ludziki-potwory – alarmuje ksiądz Sławomir Kostrzewa, opisując serie klocków Lego o nazwach „Monster Fighters” oraz „Zombie”

Klocki Lego

Klocki Lego jako narzędzie szatana

Zdaniem księdza, klocki Lego były niegdyś pożądaną zabawką dla dzieci ze względu na swoje walory edukacyjne.  Od niedawna jednak niepokój budzi ich nekroestetyka, ciemność, odwołania do świata śmierci, a także pojawiające się postaci rodem z horrorów

Po przejrzeniu prezentacji duchownego zaniepokojony może poczuć się niemal każdy rodzic – ksiądz jako szkodliwe dla dzieci, związane z satanizmem, okultyzmem wymienia serie wielu popularnych wśród dzieci zabawek, tak wśród dziewczynek, jak i chłopców. Są więc i kucyki Pony, gdzie duchowny dostrzega symbole Antychrysta, jest i upiorna seria Monster High. Tu ks. Kostrzewa zwraca uwagę na piosenkę, która promuje tę serię zabawek – duchowny odczytuje ją jako manifest ogłaszający, że oto nadszedł czas królowania szatana i duchów upadłych.

Jest wreszcie seria Hello Kitty, której centralna postać – białego kotka – miała zostać stworzona, wedle niektórych wersji, jako dziękczynienie demonom za pomoc w rzekomym uzdrowieniu z raka jamy ustnej 14-letniej dziewczyny.

Duchowny pisze również o kulisach przemysłu zabawkarskiego. W prezentacji czytamy m.in., że wielu producentów zabawek współpracuje z sektami, masonerią, satanistami, bądź stanowią ich część.

Źródło: wiadomosci.dziennik.pl

Współpraca duchownych z bezpieką – milczenie zamiast lustracji

Lustracja duchownych ciągle pozostaje problemem rzucającym cień na polskie duchowieństwo. Chociaż od zmian ustrojowych w Polsce minęło już prawie ćwierć wieku, hierarchowie wciąż nie potrafią do końca uporać się z mroczną kartą w historii kleru.

O. Konrad Hejmo

Ojciec Konrad Hejmo. W 2005 roku Instytut Pamięci Narodowej ogłosił, że Konrad Hejmo był informatorem SB o pseudonimach ‘Hejnał’ i ‘Dominik’.

Co gorsza, rewelacje dotyczące księży wypływają do mediów regularnie od czasów afery z 2005 roku, która była związana z działalnością o. Konrada Hejmo.

Ostatnio znów zrobiło się głośno o duchownych współpracujących z bezpieką. Z doniesień medialnych wynika, że władze PRL dowiedziały się o podwójnej grze pułkownika Ryszarda Kuklińskiego za sprawą zakonspirowanej wtyki z Watykanu. Tym agentem miał być arcybiskup Janusz Bolonek.

W 2007 roku ujawniono, że ze służą bezpieczeństwa PRL współpracował arcybiskup Stanisław Wielgus, który miał w tym czasie objąć funkcję metropolity warszawskiego. Na liście duchownych powiązanych z bezpieką nie brakuje innych znanych nazwisk. Podejrzenia padały na takich księży jak abp Józef Michalik, do niedawna przewodniczący Episkopatu Polski, czy abp Józef Kowalczyk, obecnie prymas Polski.

Prawda jest taka, że istota kościelnych kontaktów z agenturą PRL nie jest do końca wyjaśniona. Ksiądz Isakiewicz-Zaleski, który samodzielnie próbuje badać tę mroczną przeszłość, stwierdził, że zamiast lustracji Kościół wybrał milczenie.

Źródło ->

Jan Paweł II i pedofilia

Polskie media niechętnie piszą o ignorowaniu przez Jana Pawła II pedofilii księży, przemilczają też praktykę promowania przez polskiego papieża niektórych wyższych dostojników kościelnych obciążonych zarzutami przestępstw pedofilskich. Jednak dziennik „Polska” odważył się poruszyć ten temat, powołując się na brytyjską gazetę „Sunady Times”.

Gazeta pisze, że podczas swojego 26-letniego pontyfikatu Jan Paweł II ukrywał niezliczone przypadki przestępstw pedofilskich. Wszystkie te doniesienia kładą się cieniem na jego drodze do świętości. Jeden z najpoważniejszych zarzutów dotyczy postawy polskiego papieża wobec jego przyjaciela, kardynała Hansa Hermanna Groëra. Miał on podczas kilkudziesięciu lat sprawowania posługi duszpasterskiej wykorzystać seksualnie nawet 2 tysiące chłopców.

Jan Paweł II i kardynał Hans Hermann Groër

Kardynał Hans Hermann Groër był przyjacielem Jana Pawła II. Wykorzystał seksualnie setki dzieci. Nigdy nie został za to ukarany – został przeorem klasztoru, a później Kościół zapewnił mu opiekę na emeryturze.
 

Skandal z udziałem kardynała Groëra wybuchł w 1995 roku, kiedy byli uczniowie szkoły katolickiej oskarżyli go o molestowanie seksualne. Pod naciskiem oburzonej opinii publicznej Groër został pozbawiony swojej funkcji, ale władze Kościoła nigdy nie ukarały go za popełnione przestępstwa. Kardynał został przeorem klasztoru. W 1998 roku opublikował niewiele mówiące przeprosiny. Później żył spokojnie na emeryturze, pod stałą opieką sióstr zakonnych, aż do śmierci w 2003 r. Niektórym z jego ofiar Kościół wypłacił pieniądze.

Kościół od dawna był informowany o pedofilii kardynała Groëra

Jedną z ofiar austriackiego hierarchy był Michael Tfirst. Już w latach 70. alarmował on w tej sprawie wyższe władze Kościoła. W 2004 roku Kościół katolicki miał mu wypłacić równowartość 3,3 tysięcy funtów za to, by milczał na temat wykorzystywania seksualnego. Nie ma wątpliwości, iż Ratzinger znał szczegóły raportów o przypadkach molestowania. Nie ma też wątpliwości, iż jego bezpośredni przełożony Jan Paweł II brał udział w systematycznym i zakrojonym na szeroką skalę procesie ich ukrywania, mówi Tfirst.

Następca Groëra, kardynał Christoph Schönborn skrytykował sposób postępowania władz kościelnych wobec tego skandalu i innych przestępstw popełnionych na dzieciach przez katolickich duchownych. Hierarcha potępił „grzeszne struktury” w Kościele katolickim (a więc dał do zrozumienia, że ukrywanie klerykalnej pedofilii ma charakter zorganizowany)  oraz skrytykował  „wyciszanie” ofiar i „odwracanie wzroku” od przestępstw seksualnych na nieletnich

Według kardynała Schönborna, Joseph Ratzinger, który był wówczas prefektem watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, próbował wszczynać dochodzenia w sprawie przestępstw pedofilskich księży. Jego starania blokował jednak Watykan, co odnosi się do osoby Jana Pawła II.

Polski papież był również krytykowany w związku z chronieniem kardynała Bernarda Lawa z Bostonu oraz arcybiskupa Juliusza Paetza z Poznania. Ten pierwszy przez wiele lat ukrywał przestępstwa pedofilskie amerykańskich księży, ale nie stanął przed sądem – Jan Paweł II udzielił mu schronienia w Watykanie i powierzył prestiżową funkcję zwierzchnika papieskiej bazyliki Santa Maria Maggiore.

Z kolei poznańskiemu arcybiskupowi zarzucono molestowanie seminarzystów. Listy opisujące tę sprawę wysłano w 2000 roku do sekretariatu papieża oraz do kardynała Josepha Ratzingera. Nie spotkały się z żadną reakcją. Juliusz Paetz ustąpił ze swojej funkcji w 2002 roku, gdy do publicznej wiadomości przedostały się informacje o stawianych mu zarzutach molestowania.

Jan Paweł II pobłogosławił księdza pedofila

Jan Paweł II błogosławi Marciala Maciela Degollado

Na audiencji w Watykanie w 2004 roku Jan Paweł II błogosławi Marciala Maciela Degollado, choć znane już były zarzuty pod adresem księdza o wykorzystywanie seksualne dzieci.
 

Inną osobą, która skorzystała na „dyskretnym i stonowanym podejściu” polskiego papieża do pedofilii księży był meksykański zakonnik Marcial Maciel Degollado, założyciel zgromadzenia religijnego Legion Chrystusa. W 1998 roku byli członkowie zakonu skierowali do Watykanu skargę na Maciela, zarzucając mu wykorzystywanie seksualne. Stolica Apostolska nie zareagowała. Dopiero po kilku latach z polecenia kardynała Ratzingera wszczęto kościelne dochodzenia, ale mimo to pod koniec 2004 roku Jan Paweł II pobłogosławił księdza Maciela. Rok po tym, gdy Ratzinger został papieżem, Watykan wyciągnął niezbyt surowe konsekwencje wobec Maciela, odsuwając go od władzy w zgromadzeniu i polecając prowadzenie „wycofanego życia w modlitwie i pokucie”.

„Sunday Times” cytuje słowa polskiego teologa i byłego księdza jezuity Stanisława Obirka:

Uważam, iż Jan Paweł II jest kluczową osobą, gdy chodzi o ukrywanie przypadków molestowania. A to dlatego, iż większość z nich miała miejsce podczas jego pontyfikatu. Jak można beatyfikować kogoś, kto za to odpowiada? Udostępnij

Źródło:www.polskatimes.pl

Prof. Obirek: fundamentalizm religijny połączył się z politycznym

Dzisiaj zagrożeniem są środowiska prawicowe, traktujące religię jako narzędzie do zwalczania przeciwnikówmówi prof. Stanisław Obirek w wywiadzie dla „Polityki”, przestrzegając przed niebezpieczeństwami związanymi z łączeniem fundamen­talizmu religijnego i politycznego.

Profesor Stanisław Obirek

Profesor Stanisław Obirek – teolog, historyk, antropolog kultury i były jezuita, zaangażowany w dialog z innymi religiami i z niewierzącymi. Wykłada w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego. Autor licznych publikacji, znany z krytycznego stosunku do pontyfikatu Jana Pawła II.

W 2006 roku, po wygraniu wyborów przez PiS, sformułowałem tezę, która moim zdaniem do dzisiaj nie została sfalsyfikowana: w momencie objęcia władzy przez braci Kaczyńskich w Polsce doszło do połączenia fundamentalizmu religijnego z politycznym. Oba te autorytarne systemy władzy – nad duszami ludzkimi i nad przestrzenią publiczną – są pełzającym faszyzmem, ocenia profesor Obirek.

To oczywiste, że nie żyjemy w latach 30., ale uważam, że należy tu wyraźnie użyć kategorii „odzwyczajania ludzi od odpowiedzialności” i kreowania w nich przekonania, że przynależność do takich grup jak partia wodzowska czy instytucja Kościoła załatwi im zbawienie. Wystarczy, że jesteś z nami; poza nami jest tylko ciemność, porubstwo i grzech.

To nieprawda, że ateistom „czegoś brakuje”

Stanisław Obirek powiedział, że nie podpisałby się pod hasłem „Kto nie zna Boga, temu czegoś brakuje”. Dla mnie ten napis jest wyrazem arogancji człowieka wierzącego, który nie tylko chce narzucić swoje przekonanie innym, lecz także formułuje pod ich adresem obraźliwy osąd. „Wam, którzy nie wierzycie tak jak ja, brakuje czegoś, dlatego jesteście gorsi”. Inaczej mówiąc, autor takiego napisu wyklucza z grona swoich przyjaciół tych, którzy nie podzielają jego przekonań.

Profesor Obirek zapewnia, że tego rodzaju myślenie było mu obce nawet w okresie, gdy był księdzem i jezuitą. Już wtedy ciekawili mnie ludzie niewierzący; powiem nawet, że niektórzy z nich, jak Witold Gombrowicz, mnie fascynowali.

Zdaniem Stanisława Obirka, najbardziej owocne i najintensywniejsze rozmowy toczą się między teizmem i ateizmem. Jedną z najważniejszych dla mnie rozmów na ten temat odbyłem ze Stanisławem Lemem, który, kiedy wyznałem, że jego twórczość rodzi we mnie pokusę zarzucenia wiary, powiedział: „Broń Boże, nie chciałbym pozbawiać księdza wiary”. Myślę, że człowiek głęboko przekonany o wartości własnego światopoglądu z zainteresowaniem przygląda się innym. Stąd moje wielkie zainteresowanie Lemem. Zapytałem go wtedy, co jest dla niego źródłem tej etycznej wrażliwości, która dla mnie wyrasta z religii. Odpowiedź Lema, zdziwionego moim pytaniem, była prosta – to człowieczeństwo.

Cały wywiad ->

Wycięto 231 drzew po to, żeby postawić rzeźby Jana Pawła II

Rzeczywistość potrafi być bardziej przewrotna niż najbardziej wyszukane żarty. Satyryczny serwis Joemonster.org uznał za jeden z najlepszych dowcipów primaaprilisowych ten o wycince drzew w Kraśniku, które mają być zastąpione rzeźbami Jana Pawła II (link). Ale okazuje się, że to wcale nie był żart.

Sprawę wycinki 231 lip w kraśnickim parku miejskim, który od ubiegło czwartku nosi imię Jana Pawła II opisał „Dziennik Wschodni”. Urzędnicy przekonywali, że wycięte lipy powrócą na swoje miejsce, ale już w innej postaci. Zamiast nich park ma bowiem ozdabiać dwanaście rzeźb przedstawiających papieża, a to jako aktora, górskiego turystę czy też kajakarza. Rzeźby powstaną z wyciętych drzew.

Sztuka czy kicz?

27 kwietnia, w dniu kanonizacji Jana Pawła II, rzeźby zostaną zaprezentowane mieszkańcom Kraśnika. Bez względu na to, czy będą już skończone czy też nie, zaznacza Szczepan Ignaczyński, rzeźbiarz i współorganizator imprezy. O wartość artystyczną figur nie martwi się burmistrz miasta, Mirosław Włodarczyk. Ci rzeźbiarze nie są nowicjuszami, przekonuje.

Doktor Kazimierz Ożóg

Historyk sztuki dr Kazimierz Ożóg: ”Może to i jakiś hołd, ale czy na pewno kompletny i mądry?”

Nie wszyscy jednak są tego pewni. Historyk sztuki dr Kazimierz Ożóg zauważa, że w Polsce jest już około siedmiuset pomników Jana Pawła II. Siedem setek w większości miernych i kiczowatych pomników z plastiku, kamienia i brązu naprawdę może męczyć, mówi naukowiec, który swój doktorat poświęcił pomnikom papieża powstałym za jego życia.

Uważam, że pomysł na szybki plener i zwielokrotnienie papieża w drewnie jest odbiciem naszej nieskomplikowanej i lichej świadomości znaczenia przyszłego świętego, mówi dr Ożóg. Może to i jakiś hołd, ale czy na pewno kompletny i mądry? Niby w drewnie przez tydzień można coś zdziałać, ale raczej nie będzie to nawet cień klasy ołtarza mariackiego, ale zwykły świątek.

Miasto i powiat zapłacą

Rzeźby Jana Pawła II będą kosztowały około 20 tys. zł. Przedsięwzięcie sfinansuje wspólnie miasto i powiat. Na rękę rzeźbiarze dostaną po 1300 zł. Ale rzeźby to nie wszystko. W kraśnickim parku ma być więcej papieskich elementów: na ławkach pojawią się tabliczki, na których znajdą się cytaty z encyklik Jana Pawła II.

Rzeźby Jana Pawła II zamiast drzew

Źródło: www.dziennikwschodni.pl