Wrogość i strach na lekcjach religii

Zapytałem uczniów, ich rodziców i nauczycieli, czy na religii w szkole uczy się miłości bliźniego. Owszem, zdarza się, ale rzadko. Dominują wrogość i strach – pisze Wojciech Staszewski w „Newsweeku”.  Na lekcjach religii w polskich szkołach mówi się m.in. o takich rzeczach:

Wrogość i strach na lekcjach religii

● Nie da­waj na Ow­sia­ka, bo ze­bra­ne pie­nią­dze idą na nar­ko­ty­ki – mó­wi ucz­niom ka­te­che­tka z pod­war­szaw­skiej pod­sta­wó­wki. Wed­ług jed­ne­go z ro­dzi­ców, nie uczy ona re­li­gii, lecz kar­mi dzie­ci swo­imi po­glą­da­mi z pra­wi­co­wych me­diów.

● „Uważaj, ka­to­li­ku” – to ga­zet­ka ścienna, którą przygotowała siostra katechetka w szkole podstawowej we Wrocławiu. Uczniowie muszą uważać np. na jin-jang – bo to symbol szatana. Na motyla – to symbol oderwania od rzeczywistości, spraw ziemskich. Na jednorożca, który symbolizuje rozpasanie seksualne. Według katechetki, słuchanie muzyki to szatański pomysł. Moda – wynalazek szatana.

● Jeśli ktoś nie chodzi na religię, to nie umie kochać, że jeśli ktoś nie wierzy w Boga, to jest złym człowiekiem – naucza katechetka w jednej z warszawskich szkół. Matka dwóch uczennic mówi: Posłałam je na te lekcje, żeby przekazywano im pozytywne wartości. A widzę, że jest wręcz przeciwnie.

● W liceum na lekcjach religii pojawia „moralizowanie uczniów”, które polega na piętnowaniu zachowań niezgodnych z nauczaniem Kościoła. Takie pranie mózgów tematem gender, in vitro czy też aborcji – mówi licealista ze Szczecina. Uczniowie dowiadują się też, że katolik nie może być lewicowcem.

● Anna, dziennikarka z Częstochowy zapamiętała z lekcji religii, że jak nie będzie miała pieczątek z rekolekcji, to pójdzie do piekła. I jeszcze to, jak raz ksiądz tak się wkurzył na niegrzecznego ucznia, że rzucał nim po klasie.

● Podczas katechezy dzieci słyszą, że zapłodnienie in vitro jest niemoralne, że religia katolicka jest jedyną prawdziwą, że małżeństwa są nierozerwalne, przez co dzieci rozwiedzionych rodziców płaczą na lekcjach – opowiada nauczycielka angielskiego w krakowskiej podstawówce.

Na religii w ogóle nie mówi się o etycznych zachowaniach. Ciągle jest o poświęcaniu, o obwinianiu się – mówi Natalia z Józefowa. Anna ze Szczecina nie zauważyła, żeby dzieci wychodziły z lekcji religii przepełnione miłością bliźniego: Nauka religii oparta jest na strachu.

Źródło: polska.newsweek.pl

Księża bijący dzieci – prokuratorzy badają trzy przypadki

Przemoc wobec dzieci ze strony osób duchownych to nieustający problem. W ostatnich tygodniach prokuratorzy badają trzy przypadki naruszenia nietykalności cielesnej dzieci przez księży.

Rodzice twierdzą, że ksiądz katecheta Leopold K. uderzył ich syna w brzuch i plecy

Rodzice twierdzą, że ksiądz katecheta Leopold K. uderzył ich syna w brzuch i plecy
 

Prokuratura Rejonowa w Żywcu sprawdza, czy ksiądz Leopold K. prowadzący zajęcia religii w Zespole Szkół w Ślemieniu uderzył ucznia. Śledztwo w sprawie naruszenia nietykalności cielesnej dziecka wszczęto po anonimowym zawiadomieni rodziców uczniów z tej szkoły.  Chłopiec miał zostać uderzony przez księdza 4 czerwca 2013 roku w brzuch i w plecy. Za to grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienie wolności do jednego roku.

Informację o tym, że w ubiegłym roku doszło do incydentu z udziałem księdza, potwierdzają również wójt Ślemienia oraz proboszcz parafii, w której służy odsunięty od pracy w szkole kapłan.

Obecnie skierowano do Sądu Rejonowego w Żywcu wniosek o przesłuchanie dziecka. Po tym przesłuchaniu zostaną podjęte dalsze decyzje w sprawie – informuje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej, Małgorzata Borkowska.

Według „Dziennika Zachodniego”, były jeszcze inne zastrzeżenia do pracy księdza. Jak tłumaczą w szkole, pomiędzy księdzem a uczniami miało dochodzić do „negatywnych emocji”.

Ksiądz uderzył chłopca podczas mszy?

Według relacji świadków, ksiądz Józef M. uderzył dziesięciolatka podczas mszy

Według relacji świadków, ksiądz Józef M. uderzył dziesięciolatka podczas mszy
 

Inny przypadek naruszenia nietykalności cielesnej dziecka przez księdza bada prokuratura w Szamotułach. Do zdarzenia miało dojść 7 lutego w kościele w Piotrowie koło Obrzycka. Z relacji świadków wynika, że 10-letniemu Kubie upadła komunia. To wywołało złość księdza Józefa M., który miał uderzyć chłopca w twarz.

Jedna z parafianek, będąca świadkiem tej sytuacji, zamieściła jej opis na Facebooku:

„…na mszy św. o 15.30 podczas podawania komunii św. doszło do zatrważającego incydentu. 10-letniemu chłopcu przyjmującemu komunię św. niefortunnie opłatek upadł, gdy się po niego przed ołtarzem nachylał. Proboszcz z Obrzycka uderzył go za to w twarz. Dziecko zapłakane wybiegło z kościoła”.

Zgłaszają się świadkowie w tej sprawie. Wśród nich jest kobieta, która opowiedziała dziennikarzom, że ksiądz proboszcz już wcześniej zachowywał się w podobny sposób, bijąc w twarz jej siostrę.

Ksiądz skopał chorego chłopca

Ksiądz Krzysztof K. brutalnie skopał chłopca chorego na epilepsję

Ksiądz Krzysztof K. brutalnie skopał chłopca chorego na epilepsję
 

W Cieksynie na Mazowszu ksiądz proboszcz Krzysztof K. podczas lekcji religii brutalnie skopał 11-letniego chłopca chorego na epilepsję.

Zaczęło się od tego, że chłopiec położył sobie na głowie zeszyt. Tak bardzo rozgniewało to księdza, że najpierw okrutnie zwymyślał Damiana, a potem podbiegł do niego i uderzył książką w głowę. Na tym jednak nie koniec – proboszcz chwycił chłopca za bluzę, po czym szarpiąc i kopiąc wywlókł go z klasy

To już przechodzi ludzkie pojęcie. A co by się stało, gdyby Damian po pobiciu dostał np. ataku padaczki, przecież na pustym korytarzu nikt by mu nawet nie pomógł!, mówi mama chłopca.

Dziecko posiada orzeczenie o niepełnosprawności. Sprawą zajęła się prokuratura. Ksiądz Kszysztof K. został odsunięty od prowadzenia katechezy w tej szkole, ale kuria go nie ukarała – zabroniła mu tylko głosić kazań. Jak twierdzą uczniowie i ich rodzice, ksiądz od dawna krzyczał na dzieci, wyzywał je, a nawet bił drewnianą rózgą lub książką.

Źródła: www.dziennikzachodni.pl, www.gloswielkopolski.pl, www.fakt.pl

Biskup może obrażać feministki

Sąd oddalił zażalenie kieleckiej feministki Małgorzaty Marenin na postanowienie o umorzeniu postępowania przeciw arcybiskupowi Józefowi Michalikowi. Chodziło o jego kazanie, w którym hierarcha obraźliwie wypowiedział się o feministkach i rozwodzących się rodzicach, zarzucając im współodpowiedzialność za pedofilię.

Arcybiskup Józef Michalik

Arcybiskup Józef Michalik sugerował, że za pedofilię są odpowiedzialne feministki, gender i rozwodzący się rodzice

Wrocławski sąd uznał, że wypowiedź zniesławiająca musi mieć taką treść, by możliwa była identyfikacja osoby lub grupy osób, których to zniesławienie dotyczy. Zdaniem sądu, określenia „agresywne feministki” czy „osoby po rozwodzie” takich kryteriów nie spełniają.

Małgorzata Marenin zapowiedziała, że złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na polski wymiar sprawiedliwości. Sądy stoją po stronie Kościoła, używając wszelkich możliwych argumentów, w tym absurdalnych, mówiła Marenin.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Czy abp Michalik odpowie za skandaliczną wypowiedź?

Feministka Małgorzata Marenin oraz pozwany przez nią abp Józef Michalik, były przewodniczący Komisji Episkopatu Polski, będą dziś stronami sprawy przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu.

Sprawa dotyczy wypowiedzi arcybiskupa podczas ubiegłorocznej homilii, kiedy zarzucił „agresywnym feministkom” oraz rodzicom decydującym się na rozwód współodpowiedzialność za pedofilię.

Sąd rejonowy już raz odrzucił pozew działaczki ruchu feministycznego. Sposób wypowiedzi nie dotknął w tym przypadku konkretnej jednostki albo sformalizowanej grupy. Oskarżony miał prawo wypowiedzieć swoje poglądy, bo jest on osobą publiczną. Inaczej państwo wprowadziłoby cenzurę – uzasadniała decyzję o umorzeniu sprawy sędzia Anna Statkiewicz.

Zdaniem Małgorzaty Marenin abp Michalik pomówił ją jako przedstawicielkę ruchu feministycznego oraz jako osobę po rozwodzie, wychowującą dziecko w niepełnej rodzinie o postępowanie, które poniża ją w opinii publicznej i naraża na utratę zaufania potrzebnego w działalności społecznej. Kobieta podkreślała, że jej pozew miał pokazać, iż hierarchowie kościelni nie stoją ponad prawem i powinni podlegać takim samym sankcjom jak inni obywatele.

Źródło: www.wprost.pl

Prof. Tadeusz Bartoś: duchowni kąsają na oślep

Profesor Tadeusz Bartoś, był dominikanin, omawia raport Komitetu ONZ ds. Praw Dziecka i pokazuje, w jaki sposób raport ten został zniekształcony w kręgach kościelnych i polskich mediach.

Histerię dokoła tego dokumentu najpierw wywołali włoscy kurialiści. W Polsce tę histeryczną reakcję podjęto. Oczywiście bez lektury tekstu ze zrozumieniem. Najpierw włoscy hierarchowie podali kierunki zniekształcenia wymowy tekstu, ponieważ chcą go zbojkotować. Nie chcą wypełniać tych wskazań, mówi Tadeusz Bartoś w rozmowie z „Krytyką Polityczną”

Zdaniem profesora, histeria środowisk kościelnych jest bardzo silna. Biskup Pieronek mówi, że ONZ powinien najpierw wytępić pedofilię w swoich szeregach. Wygląda na to, że katolicy zajmą się problemem pod warunkiem, że zajmie się tym ONZ. To po prostu wybuch emocji, bez znajomości sprawy, mówi Tadeusz Bartoś i dodaje: Poczucie osaczenia jest wielkie, bo duchowni kąsają na oślep.

Profesor zwraca uwagę, iż biskup Pieronek nie wie, że wykorzystywanie seksualne dzieci przez duchownych to tylko jeden z punktów oenzetowskiego dokumentu, który dotyczy ochrony praw dziecka. Czy Komitet ONZ nie powinien zajmować się tym problemem? Jeśli mamy tysiące ofiar księży na całym świecie, to kuria rzymska powinna być raczej wdzięczna, że dostaje taką poręczną, darmową, sensowną instrukcję, jak działać skutecznie, podsumowuje Tadeusz Bartoś

Źródło: www.krytykapolityczna.pl