Jak Kościół chroni pedofilów – kard. Gulbinowicz i abp. Gołębiewski

Wrocławscy hierarchowie kard. Henryk Gulbinowicz i abp Marian Gołębiewski wiedzieli o pedofilskich czynach księdza Pawła Kani i przez kilka lat go chronili. Ksiądz został ostatecznie skazany na siedem lat więzienia za gwałt i molestowanie chłopców. Ale nim to się stało, wrocławska kuria kryła Kanię, a jedyną jej reakcją było przenoszenie księdza do kolejnych parafii.

Mówi o tym raport, który przedstawiciele fundacji „Nie Lękajcie Się” przekazali papieżowi Franciszkowi.  W odpowiedzi kuria zarzuciła autorom „daleko idącą manipulację”. „Dopiero w 2010 r. uznano duchownego za winnego posiadania materiałów zakazanych prawem. Wówczas został on wycofany z pracy duszpasterskiej i odsunięty od wszelkiej posługi wobec dzieci i młodzieży” – czytamy w oświadczeniu wrocławskiej kurii. I dalej: „Nieprawdą jest zatem, że «Kania na  molestowaniu chłopców wpadł pierwszy raz we Wrocławiu w 2005 roku»”.

Kard. Henryk Gulbinowicz poręczył majątkowo za księdza pedofila, który dzięki temu nie trafił do aresztu

Jak było naprawdę?

5 września 2005 roku ksiądz Paweł Kania został zatrzymany przez policję, gdy trzem chłopcom proponował sto złotych za usługi seksualne. Był wtedy wikariuszem parafii św. Ducha we Wrocławiu. Są świadkowie,  że ówczesny proboszcz tej parafii, nieżyjący już ks. Czesław Mazur,  informował abp. Gołębiewskiego o skłonnościach Kani. Bez efektów.

Kiedy policja znalazła na plebanii dziecięcą pornografię, kardynał Henryk Gulbinowicz wstawił się za ks. Kanią i poręczył za niego. Było to poręczenie majątkowe w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.  Dzięki temu pedofil nie trafił do aresztu.  Kuria go „urlopowała” i osadziła… w domu dla księży emerytów . Nie na długo.

Abp. Marian Gołębiewski nie reagował na pedofilię ks. Kani i przenosił go z parafii do parafii

 

Sprawdzona metoda – z parafii do parafii

Gdy później toczyło się śledztwo, ksiądz pedofil został przez swoich przełożonych skierowany do parafii w Bydgoszczy, gdzie prowadził katechezę i opiekował się ministrantami. Po skargach rodziców i nauczycieli usunięto go stamtąd i ściągnięto z powrotem na Dolny Śląsk – do Milicza – gdzie znów pracował z dziećmi. „Robił to samo. Zaczepiał chłopców, obłapiał ich, sprowadzał dzieci na plebanię”, czytamy w raporcie Fundacji „Nie Lękajcie Się”. Informowano o tym kurię, którą kierował abp Marian Gołębiewski. Bez  reakcji.

W 2010 roku, a więc po pięciu latach od zatrzymania ks. Kani przez policję, zapadł prawomocny wyrok – rok więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Udowodniono księdzu posiadanie dziecięcej pornografii (z zarzutu molestowania adwokat go wybronił). Mimo to kościelni przełożeni ks. Kani nie uruchomili procedury wydalenia go ze stanu duchownego. Pedofil nie został nawet suspendowany i wbrew temu, co dzisiaj twierdzi kuria, pełnił posługę wśród sióstr zakonnych, a później w domu księży emerytów. I nadal uwodził nieletnich chłopców.

W 2012 roku ksiądz Kania wpadł ponownie. Zameldował się we wrocławskim hotelu z małoletnim chłopcem, a zachowanie tej pary wzbudziło podejrzenia obsługi.  Zaalarmowana policja znalazła w pokoju księdza pornografię, m.in. z udziałem chłopca, z którym dzielił pokój.

Kanię tymczasowo aresztowano, a w śledztwie wyszło na jaw, że ksiądz dopuścił się co najmniej dwóch gwałtów.  Jeden popełnił, gdy był wikarym wrocławskiej parafii św. Ducha. Drugi – już po pierwszym wyroku, gdy był na „urlopie” w domu księży emerytów. Nie mogliśmy trzymać go pod kluczem, tłumaczy dzisiaj rzecznik wrocławskiej kurii ks. Rafał Kowalski,

Ks. Paweł Kania, przestępca pedofilski chroniony przez swoich duchownych przełożonych

Gwałciciel dzieci pozostaje księdzem

W czerwcu 2015 roku ksiądz Kania usłyszał prawomocny wyrok siedmiu lat więzienia. Do jednej z jego ofiar przyjechał wówczas pełnomocnik kurii mec. Michał Kelm z propozycją ugody. Namawiał byłego ministranta, aby przyjął 40 tys. zł w formie „stypendium” od anonimowego „sponsora” i jednocześnie zrzekł się wszelkich roszczeń finansowych wobec Kościoła. Mecenas Kelm zasugerował chłopu pozwanie księdza Kani o odszkodowanie w wysokości 250 tys. zł. Nie wspomniał jednak, że skazany ksiądz nie ma żadnego majątku.

Rok później były ministrant wytoczył sprawę kurii bydgoskiej i wrocławskiej, od których domaga się 300 tys. złotych odszkodowania. Sprawa nadal się toczy, a adwokat poszkodowanego nie wyklucza, że jego żądanie wzrośnie do pół miliona.

Tymczasem Paweł Kania, który karę więzienia odbywa od września 2015 roku, może już starać się o przedterminowe zwolnienie. Cały czas jest księdzem.

Henryk Gulbinowicz i Marian Gołębiewski są dziś arcybiskupami seniorami archidiecezji wrocławskiej. Do tej pory nie uczynili żadnych gestów wobec dzieci skrzywdzonych przez księdza, którego wspierali.

Źródła: wroclaw.wyborcza.pl, polskatimes.pl, pomorska.pl, gazetawroclawska.pl

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Liczba wątków
2 Liczba odpowiedzi w wątkach
0 Followers
 
Przejdź do najczęściej ocenianego komentarza
Przejdź do najpopularniejszego wątku
3 Liczba autorów komentarzy
Sowizdrzalfree.mindAureliusz Autorzy najnowszych komentarzy
najnowszy najstarszy oceniany
Aureliusz
Aureliusz

Pedofilia w Kościele to tylko pretekst. Pedofile są w różnych środowiskach, a mówi się tylko o Kościele. Mamy do czynienia z przemyślaną i zaplanowaną akcją w celu zniszczenia Kościoła katolickiego. To Kościół jest celem, nie pedofile.

Sowizdrzal
Sowizdrzal

Tak. To jest próba zniszczenia Kościoła katolickiego. Przez duchownych kochających inaczej (nie używajmy drastycznych określeń), nie wiedzieć czemu nazywanych przez papę Franco ,,narzędziem szatana”.
Jak oni się starają o zapisanie paru pozostałych jeszcze czystych kart Kościoła na czarno.
Duma musi rozpierać KEP z wkładu swoich podwładnych na tym polu. JPII też zapewne usatysfakcjonowany z patronatu przedsięwzięcia.
Tak trzymać, a runą ostatnie okopy Św. Trójcy.

Sowizdrzal
Sowizdrzal

,,Gdy Kościół (katolicki) mówi, że walczy z pedofilią-to mówi”.
I na mówieniu, bardzo sporadycznym się kończy. Taka ,,walka” sprawia wrażenie próby legalizacji pedofilii wśród urzędników Kościoła katolickiego.
Zalegalizowano celibat nie znajdujący w NT uzasadnienia, to i pedofilię mogą. W Polsce jest klimat ku temu. Zamilczane przyzwolenie na wyrządzanie nieodwracalnych krzywd najmłodszym (,,z braci moich”) oraz niewyciąganie konsekwencji wobec duchownych łamiących prawa dziecka są bezprzykładne.
Kraj katolicki tj. Irlandia mogła dokonać rozrachunku z problemem, a Polska nie może.
Wygląda na to, że katolicy kosztem krzywd swoich pociech chcą uzyskać miejscówki w raju?