Ksiądz na czele szajki włamywaczy. Okradali plebanie

Ksiądz katolicki był szefem gangu włamywaczy. Policja w Łodzi zatrzymała czterech mężczyzn – w tym księdza – podejrzanych o włamania na plebanie i kradzieże w całym kraju.  Gangster w sutannie planował włamania, bo wiedział, ilu księży mieszka na plebanii.

Ksiądz włamywacz

Bandyci wpadli w Głuchowie w woj. łódzkim. Najpierw włamali się na plebanię w Pszczonowie. Wyważyli drzwi wejściowe, potem weszli do garażu, ale nie znaleźli nic wartościowego.  Uciekli, bo ktoś ich spłoszył.  Pojechali do kolejnej, oddalonej o kilkanaście kilometrów plebanii w Głuchowie. Tu do środka dostali się po wybiciu szyby, powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania.

Na plebanii w Głuchowie ukradli pieniądze i zewnętrzny dysk komputerowy. Wartość strat oszacowano na trzy tysiące złotych.

Ksiądz wyznaczał cele kolejnych włamań

Włamywacze działali co najmniej od lutego na terenie całego kraju. Okradali plebanie i kościoły między innymi w okolicach Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego, Warszawy, Radomska i Opoczna. Przewodził im 41-letni ksiądz Maciej Ż., który wyznaczał cele kolejnych włamań. Według policji, duchowny dobrze orientował się, ilu księży mieszka na plebaniach i jakie są tam zabezpieczenia. Miał także zdjęcia wnętrz tych obiektów. Środkiem transportu włamywaczy był najczęściej samochód księdza.

Jeden z włamywaczy jeszcze kilka miesięcy temu siedział w więzieniu za inne przestępstwo, ale opuścił więzienne mury przed zakończeniem kary, bo poręczył za niego ksiądz Maciej Ż.

„Express Bydgoski” ustalił, że duchowny włamywacz pochodzi z Bydgoszczy. Święcenia kapłańskie otrzymał w czeskim Pilznie. Gazeta pisze, że w Czechach nie mógł znaleźć pracy jako ksiądz, a więc wrócił do Bydgoszczy, gdzie jednak również nie znalazł zatrudnienia w żadnej parafii.

Na wniosek prokuratury wszyscy włamywacze zostali aresztowani na trzy miesiące. Prawdopodobnie zostaną połączone postępowania, jakie toczą się w innych częściach Polski w sprawach dokonanych przez nich włamań, co oznacza znaczne poszerzenie zarzutów. Prokuratura nie wyklucza, że przestępcy działali też poza granicami kraju. Księdzu i członkom jego szajki grożą kary do 10 lat więzienia.

Źródła: express.bydgoski.pl, www.dzienniklodzki.pl

Dodaj komentarz

avatar