Kolęda w listopadzie i drzwi do kościoła za 100 tys. zł

Mieszkańcy wrocławskiego osiedla Partynice nie wierzą własnym oczom. Choć do Bożego Narodzenia został miesiąc, tamtejszy proboszcz już składa parafianom wizytę duszpasterską, zwaną w Polsce kolędą.

Ksiądz po kolędzie

Polski obyczaj nakazuje, by księdzu chodzącemu po kolędzie wręczyć kopertę. Nie pustą. Parafianie z wrocławskich Partynic mogą to zrobić już w listopadzie

Kolęda to jest tylko nazwa zwyczajowa. Tak naprawdę powinniśmy używać określenia wizyta duszpasterska, tłumaczy rzecznik archidiecezji wrocławskiej, ksiądz Rafał Kowalski. U nas się przyjęło, że ta wizyta odbywa się przy okazji kolędy, natomiast nie musi tak być.

Przyjęło się również coś jeszcze, o czym ksiądz rzecznik nie wspomina: wręczanie kolędującemu księdzu koperty z pieniędzmi. I być może właśnie ten obyczaj stanowi wyjaśnienie, dlaczego nowy proboszcz wrocławskiej parafii św. Ojca Pio odwiedza wiernych już teraz – otóż ksiądz Piotr Janusz przy okazji swoich wizyt zbiera pieniądze na kupno drzwi do budowanego kościoła. Nowe drzwi mają kosztować około 100 tys. złotych. Nie jest to mała kwota, a nawet zaskakująco duża jak na drzwi, ale najwyraźniej Kościół uważa że lepiej ją wydać właśnie na taki cel niż np. na pomoc ubogim.

Ksiądz chce poznać wszystkich

Ale proboszcz lojalnie uprzedzał parafian, że będzie ich odwiedzał w nietypowym czasie. Już parę miesięcy temu tłumaczył im, że nowa parafia jest liczna, ma 6 tysięcy mieszkańców, a on chciałby poznać wszystkich, którzy zechcą go przyjąć. Potrzeba na to dużo czasu, bo ksiądz nie chce wpadać jak po ogień, lecz spokojnie porozmawiać.  Dlatego „kolęda” na Partynicach ma potrwać od połowy listopada  do połowy marca. Dzisiaj okazuje się, że podczas tych wizyt chodzi nie tylko o rozmowę, ale w wyjaśnieniach proboszcza sprzed kilku miesięcy, opisanych w „Gazecie Wrocławskiej”, nie ma mowy o pieniądzach.

Chcę zbudować nie tylko kościół materialny, ale przede wszystkim duchowy, mówi ksiądz Piotr Janusz. Tak więc od kilku dni proboszcz codziennie po południu zabiera ze sobą relikwie Ojca Pio i idzie „poznawać” nowych parafian.

Nie wszyscy chcą poznać księdza

Okazuje się jednak, że nie jest to łatwe. Ksiądz mówi, że przyjęcia odmawia mu wielu mieszkańców. Zdarzają się bloki, gdzie otwierają się przed nim drzwi zaledwie dwóch lub trzech mieszkań. Skąd ta niechęć do „rozmowy” z proboszczem? Ksiądz tłumaczy, że na nowym osiedlu wielu ludzi wynajmuje mieszkania, czasem przez krótki czas. Niekiedy też trudno się dostać do ogrodzonych i pozamykanych bloków. Jednak ksiądz próbuje sobie z tym radzić i podczas ogłoszeń parafialnych prosi tych, którzy na niego czekają, żeby od czasu do czasu zerknęli przez okno.

Trzeba więc przyznać, że proboszcz z Partynic wykazuje się wytrwałością, uporem i  determinacją. I to tylko po to, żeby z kimś porozmawiać.

Źródło: www.gazetawroclawska.pl

Dodaj komentarz

avatar