Kościół nie pomaga ofiarom księdza pedofila Stanisława G.

Kościół do tej pory nie zrobił nic, by pomóc molestowanym dziewczynkom, mówią organizatorzy pikiety w obronie pokrzywdzonych przez księdza Stanisława G. Kuria tłumaczy, że nie pomogła, bo nikt jej nie prosił.

Przed budynkiem Kurii Diecezjalnej w Zamościu odbyła się pikieta w obronie dziewczynek molestowanych przez księdza Stanisława G. Zorganizowały ją dwie fundacje pomagające ofiarom klerykalnej pedofilii: amerykańska SNAP oraz polska „Nie lękajcie się”. Uczestnicy pikiety wyjaśniali, że Kościół katolicki nic do tej pory nie zrobił, aby pomóc dziewczynkom pokrzywdzonym przez księdza pedofila – nie próbował rozmawiać na ten temat ani z dziećmi, ani z ich rodzicami, szkołą czy społecznością lokalną.

Pikieta w obronie dzieci molestowanych przez księdza Stanisława G.

Pikieta w obronie dzieci molestowanych przez księdza Stanisława G.

Sprawa księdza Stanisława G. – niegdyś wykładowcy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a później proboszcza w Kalinówce i katechety szkoły w Sulmicachjest bulwersująca. Choć sąd uznał go za winnego molestowania uczennic, nie wymierzył mu kary bezwzględnego więzienia, lecz wydał wyrok w zawieszeniu.

Prokuratura uznała wyrok za zbyt łagodny i zapowiedziała apelację. Prezes fundacji „Nie lękajcie się” Marek Lisiński ocenił wyrok jako skandaliczny. Ten człowiek nie poniesie praktycznie żadnych konsekwencji swoich czynów, powiedział.

Zdumiewa również to, że sprawca czynów pedofilskich uczył w szkole jeszcze przez kilka miesięcy po rozpoczęciu śledztwa w jego sprawie. Odsunięto go od obowiązków dopiero wtedy, gdy skandal opisały media.

Parafianie potępiają rodziców i wspierają sprawcę

Rodzice są piętnowani przez środowisko,
bo ośmielili się zadbać
o bezpieczeństwo
swoich dzieci
i zgłosili całą sprawę

Tymczasem sytuacja pięciu dzieci pokrzywdzonych przez księdza jest trudna. Dziewczynki mają problemy z presją środowiska, a nawet z prawidłowym odżywianiem się. Co więcej, nawet ich rodzice wymagają wsparcia, gdyż doszło do tego, że są piętnowani przez środowisko za to, że ośmielili się zadbać o bezpieczeństwo swoich dzieci i zdecydowali się zgłosić całą sprawę, mówi Marek Lisiński.

Chodzi głównie o pomoc psychologiczną. Ponadto prezes fundacji sugeruje, że biskup Zamościa mógłby przyjechać do Kalinówki i przeprosić, za to co zrobił proboszcz. Byłaby wówczas szansa, że miejscowa społeczność  przestałaby piętnować pokrzywdzonych.

Natomiast ksiądz pedofil ma wsparcie ze strony swoich parafian. Choć w trakcie procesu przyznał się do trzech spośród pięciu zarzucanych mu czynów, to grupa parafianek postanowiła go bronić. Złożyły one wizytę u ordynariusza diecezji, biskupa Mariana Rojka. Wręczyły mu list w obronie proboszcza Stanisława G. wraz z 20 podpisami poparcia.

Kościół nie pomógł, bo nikt go nie prosił

Kościelne władze niechętnie zajmują się tą sprawą. Początkowo rzecznik kurii ks. Michał Maciołek nie zgodził się na spotkanie w obecności mediów. Dopiero po pewnym czasie przystał na propozycję rozmowy. Wyjaśnił, że kuria czeka, aż wyrok sądu się uprawomocni  i dlatego ksiądz Stanisław G. nie został zawieszony (duchowny został skazany przez sąd pierwszej instancji, a więc możliwa jest apelacja). Tylko Watykan może podjąć decyzję o zawieszeniu księdza G. w obowiązkach kapłańskich. Rzecznik kurii dodał, że skazany ksiądz w tej chwili nie pełni obowiązków duszpasterskich, lecz przebywa w Domu Księży Seniorów w Hrubieszowie. Zaznaczył również, że do Kościoła nikt się nie zgłosił o pomoc, dlatego nie została ona udzielona.

Organizatorzy pikiety są zdziwieni takim tłumaczeniem. Przecież jeżeli dziewczynki zostały skrzywdzone przez księdza, to nie przyjdą do księdza żeby prosić o pomoc. Tutaj wystarczy żeby była wola udzielenia pomocy, a jej w tym przypadku nie ma. Są dziesiątki sposobów, by pomagać pokrzywdzonym, nawet w ten sposób, żeby do końca nie wiedzieli, skąd pomoc nadeszła, powiedzieli uczestnicy pikiety. Później pojechali do Hrubieszowa, gdzie obecnie przebywa ksiądz Stanisław G. Nie udało im się jednak porozmawiać ze sprawcą molestowania – drzwi były zamknięte, domofon milczał.

Poza tym w Hrubieszowie wyszedł na jaw niepokojący fakt. Choć ksiądz Michał Maciołek deklarował, że ksiądz skazany za molestowanie został odizolowany od dzieci, to okazało się, że w miejscu jego obecnego pobytu – Domu Księży Seniorów – pobliska szkoła wynajmuje pomieszczenia i prowadzi w nich lekcje z dziećmi.

Źródła: www.lublin112.pl, zamosc.naszemiasto.pl

Dodaj komentarz

avatar