Watykan nęka dziennikarzy, którzy ujawnili kościelne nadużycia

Watykan kontratakuje i wszczyna śledztwo przeciwko dwóm włoskim dziennikarzom, którzy opublikowali książki o nadużyciach finansowych Stolicy Apostolskiej. Napisali je na podstawie tajnych dokumentów, które zostały wyniesione zza Spiżowej Bramy.

Emiliano Fittpaldi

Emiliano Fittipaldi: ”Odsłoniłem skandale, które Watykan chce ukryć”

W książkach „Droga krzyżowa” i „Chciwość” dziennikarze Gianluigi Nuzzi i Emiliano Fittipaldi opisali ogromny majątek Watykanu oraz ujawnili nadużycia finansowe Stolicy Apostolskiej, niegospodarność i oszu- stwa. Z cytowanych przez nich dokumentów wynika np., że ogromną część środków zbieranych od wiernych z przeznaczeniem na dobroczynność Watykan kieruje na własne potrzeby: przeloty klasą biznesową, luksusowe ubrania, stylo- we meble, wyposażenie mieszkań itp.

Watykański rzecznik ksiądz Federico Lombardi poinformował, że śledztwo dotyczy „udziału w przestępstwie rozpowszechniania poufnych informacji i dokumentów”. Wcześniej w Watykanie aresztowano dwie osoby pod zarzutem kradzieży i rozpowszechniania dokumentów: księdza Lucio Vallejo Baldę z Prefektury Spraw Ekonomicznych Stolicy Apostolskiej i byłą doradczynię papieża Franceskę Chaouqui.

Władza się broni

Emiliano Fittipaldi z tygodnika L’Espresso, autor wydanej 5 listopada książki „Chciwość”, tak skomentował watykańskie śledztwo: Kiedy dziennikarstwo śledcze odsłania skandale i sekrety, jakie władza, także ta doczesna w Watykanie, chce ukryć, ta władza się broni, reaguje.

Jestem objęty śledztwem tylko za to, że wykonałem swoją pracę, do czego mam prawo, powiedział Fittipaldi. To ryzyko, które stanowi element mojego zawodu.

Dziennikarz zapewnił, że jeśli zostanie wezwany przez watykański wymiar sprawiedliwości, stawi się przed nim. Podkreślił, że nie ujawni swoich źródeł, bo zgodnie z włoskim prawem nie ma takiego obowiązku.

Watykan odwraca uwagę od własnych problemów

Kilka dni temu ksiądz Józef Kloch, były rzecznik Episkopatu, poproszony o komentarz do książek dwóch włoskich dziennikarzy powiedział,  że większość ujawnionych przez nich faktów była znana już wcześniej. Sam rzecznik Watykanu przekazał, że nie ma nowych informacji, ewentualnie doszły pewne szczegóły, podkreślił duchowny.

W takim razie po co wszczynać śledztwo przeciwko dziennikarzom? Co złego jest w tym, że ujawnili publicznie to, o czym Watykan już wcześniej wiedział?

Stolica Apostolska, zamiast znaleźć winnych niegospodarności w Watykanie i uporządkować własne finanse, próbuje nękać tych, którzy odsłonili niewygodne dla niej fakty.  Najwyraźniej z punktu widzenia Kościoła ujawnienie kościelnych nadużyć jest większym złem niż same nadużycia.

Źródło: www.polskieradio.pl

Dodaj komentarz

avatar