Jan Paweł II nie wiedział, że hołubi przestępcę?

Sprawa o. Marciala Maciela Degollado, założyciela katolickiego zgromadzenia zakonnego Legion Chrystusa, to jeden z największych i najlepiej udokumentowanych skandali kompromitujących Kościół katolicki i kilku jego papieży, włącznie z Janem Pawłem II.

Ksiądz Marcial Maciel Degollado

Ksiądz Marcial Maciel Degollado przez wiele lat prowadził podwójne życie jako pedofil, kobieciarz i narkoman. Jan Paweł II uznawał go za wzór przywódcy religijnego

Kilka dni temu papież Franciszek obiecał odpust zupełny (czyli odpuszczenie grzechów) Legionowi Chrystusa pod warunkiem, że członkowie tego zgromadzenia dokonają aktu pokuty.  Warto więc przypomnieć postać założyciela i przywódcy Legionu, meksykańskiego księdza Marciala Maciela Degollado, cieszącego się wielką sympatią Jana Pawła II.

Kiedy w 2008 roku umarł ksiądz Maciel, Legioniści Chrystusa ogłosili, że ich założyciel „poszedł do nieba”. Nowi zwierzchnicy zgromadzenia wiedzieli o oskarżeniach pedofilskich wobec zmarłego, ale mimo to wskazywali go swoim seminarzystom jako wzór służby bliźniemu oraz Kościołowi.

Pierwsze oskarżenia wobec Maciela wpłynęły do Watykanu pod koniec lat 40. Jeden z amerykańskich biskupów trzykrotnie wysyłał oficjalnymi kanałami do Rzymu szczegółowe zeznania przeciwko Macielowi. Bez skutku. Potem zarzuty powtarzały się regularnie. Maciel zgwałcił ok. 50 dzieci i młodzieńców. Miał liczne kochanki i potomstwo, które również wykorzystywał seksualnie. Nigdy nie stanął przed sądem, dożył w Kościele późnej starości.

Dowody na to, że przez kilkadziesiąt lat Kościół wiedział o przestępstwach księdza Maciela zawarte są w 212 dokumentach, które kilka lat temu wyciekły z Watykanu i dzisiaj są publicznie dostępne. Dokumenty te pokazują, że począwszy od pontyfikatu Piusa XII po Benedykta XVI, Watykan miał pełną wiedzę o tym, że Maciel był nie tylko uzależniony od narkotyków, ale również seksualne wykorzystywał dzieci i korupcyjnie manipulował strukturami finansowymi Stolicy Apostolskiej. Jednak przez pół wieku hierarchia katolicka chroniła księdza, ignorowała liczne zarzuty przeciwko niemu i świadomie tuszowała jego przestępstwa.

Ulubieniec Jana Pawła II, „wzór dla młodych”

Marcial Maciel Degollado towarzyszył Janowi Pawłowi II w czasie trzech papieskich pielgrzymek do Meksyku – w latach 1979, 1990 i 1993 – i nie były to jedyne wydarzenia, które pokazały wyjątkową życzliwość polskiego papieża dla meksykańskiego księdza. Jan Paweł II nie tylko wspierał i publicznie chwalił Maciela, ale również wprowadzał w krąg swoich ścisłych współpracowników, obsadzając go na różnych watykańskich urzędach.

Założyciel Legionu Chrystusa decyzją Jana Pawła II został ekspertem Światowego Synodu Biskupów w Watykanie (1991, 1993 i 1997 r.), stałym radcą Kongregacji Duchowieństwa (od 1994), jak też delegatem na Konferencję Episkopatów Latynoamerykańskich w Santo Domingo (Dominikana, 1992). Ksiądz Maciel był również kanclerzem Papieskiego Athenaeum Regina Apostolorum w Rzymie. W 1994 roku Jan Paweł II publicznie wskazał księdza Maciela jako „przewodnika, wzór dla młodych”.

Marcial Maciel Degollado i Jan Paweł II w 1991 roku

Ksiądz Marcial Maciel Degollado i papież Jan Paweł II w 1991 r.

W 2004 roku, kiedy cały świat znał zarzuty przeciwko Macielowi, a kardynał Ratzinger prowadził przeciwko niemu postępowanie kanoniczne, Jan Paweł II z okazji 60-lecia święceń kapłańskich księdza Maciela podziękował mu za jego „ogromną, hojną i owocną kapłańską posługę”. Osobiście go pobłogosławił na Placu św. Piotra, w obecności tysięcy wiernych, kładąc dłoń na głowie zakonnika klęczącego przy papieskim tronie. We wszystkich domach zakonnych i instytucjach prowadzonych przez Legion Chrystusa znalazło się wkrótce zdjęcie z tego wydarzenia.

Wiedzieli wszyscy, tylko nie Jan Paweł II

Z dokumentów, które wyciekły z Watykanu wynika, że do Stolicy Apostolskiej przez dziesiątki lat docierały informacje o zarzutach wobec meksykańskiego duchownego. Jednak w 2012 roku watykański rzecznik Federico Lombardi oznajmił zdumionej opinii publicznej, że Jan Paweł II „nie zdawał sobie sprawy z podwójnego życia, mrocznej strony Maciela”.

Ale w jaki sposób Jan Paweł II mógł o tym nie wiedzieć w 2004 roku, gdy publicznie błogosławił Maciela, którego przeszłość dzięki mediom była już powszechnie znana? Nie wiedział też, że kardynał Ratzinger prowadzi postępowanie przeciwko założycielowi Legionu Chrystusa?

Niektórzy zwolennicy teorii o niewiedzy papieża twierdzą, że wraz z postępującą chorobą Jana Pawła II jego doradcy coraz bardziej ograniczali mu dostęp do informacji. Ale po pierwsze, są to tylko przypuszczenia, a po drugie, informacje o przestępstwach Maciela znajdowały się w aktach Stolicy Apostolskiej już wtedy, gdy w 1978 roku polski papież inaugurował swój pontyfikat. I napływały kolejne.

W tym samym roku Juan Vaca, ksiądz z Legionu Chrystusa, wysyła do papieża list, w którym opisuje przestępstwa pedofilskie Marciala Maciela. Watykańska Kongregacja ds. Zakonów potwierdza odbiór listu, ale nic w tej sprawie się nie dzieje. W 1989 roku ksiądz Vaca znów pisze do papieża, który ponownie nie okazuje zainteresowania sprawą Maciela. Czyżby zatajono te listy przed Janem Pawłem II? Są osoby, które próbują nas o tym przekonać. W 2007 roku w związku z procesem beatyfikacyjnym polskiego papieża kardynał William Levada zapewnił, że Jan Paweł II nic nie wiedział o zarzutach pod adresem księdza Maciela.

Jednak w 1997 roku zarzuty te poznała szersza opinia publiczna, kiedy gazety w USA i Meksyku poinformowały o skardze, jaką do Watykanu skierowało ośmiu byłych alumnów, będących ofiarami pedofilskiej pasji założyciela Legionu Chrystusa. Tematem zainteresował się również znany watykanista Sandro Magister i opublikował artykuł o przestępstwach Maciela we włoskim tygodniku „L’Espresso”. Skandal rujnujący wizerunek Kościoła wyszedł na światło dzienne – ale najwyraźniej wciąż pozostawał tajemnicą dla głowy tego Kościoła.

Autorzy skargi na Maciela za pośrednictwem swojej adwokatki wnieśli sprawę do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary, której przewodził wówczas Joseph Ratzinger. Po 17 miesiącach jedyną informacją, jaką adwokatka otrzymała z Watykanu było to, że „sprawa jest bardzo delikatna i są też inne donosy”. W roku 2000 roku adwokatkę poinformowano, że „chwilowo sprawa jest zamknięta”. Do sprawy Maciela kardynał Ratzinger wrócił dopiero w 2004 roku.

Czy powinniśmy więc przyjąć, że wszystko to umknęło uwadze Jana Pawła II, uznawanego powszechnie za osobę o niezwykłej inteligencji i przenikliwości? Czy mamy uwierzyć, że przez 27 lat jego pontyfikatu do papieża nie dotarło nic, co mogłoby rzucić choćby cień podejrzeń na człowieka, o którego przestępczej działalności wiedziało tak wiele osób?

Kościół najwyraźniej chce, abyśmy w to uwierzyli.

Źródła: www.lavoluntaddenosaber.com, www.vatileaks.com, wyborcza.pl, wiadomosci.onet.pl, wyborcza.pl, www.znak.org.pl, wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar