Kardynał Bernard Law, który tuszował pedofilię, wygodnie żyje w Rzymie

Kardynał Bernard Law, który tuszował pedofilię, wygodnie żyje w Rzymie

Kiedy Kościół wzywany jest do większej odpowiedzialności i przejrzystości w sprawie klerykalnej pedofilii, to chodzi m.in. o sposób traktowania takich osób jak kardynał Bernard Law – pisze David Boeri, dziennikarz publicznego radia w Bostonie.

Za kilka dni na ekrany amerykańskich kin wejdzie film „Spotlight”, który przypomina wydarzenia z 2002 roku: kardynał Bernard Law został zmuszony do ustąpienie z funkcji arcybiskupa Bostonu po serii artykułów opublikowanych przez reporterów śledczych dziennika „The Boston Globe”, którzy dotarli do ofiar księży pedofilów i odkryli dokumenty dowodzące, że Law był jednym z hierarchów chroniących sprawców przed odpowiedzialnością karną.

Ale mimo hańby, którą okrył się kardynał Law w Bostonie, Kościół otworzył przed nim wygodną drogę do znaczącej kariery w Watykanie.

Kłamał w żywe oczy

Kardynał Bernard Law, konferencja prasowa, styczeń 2002

 Konferencja prasowa w styczniu 2002 roku, na której kardynał Bernard Law mówił nieprawdę o kościelnej pedofilii
 

Publiczna kompromitacja Lawa zaczęła się na konferencji prasowej, którą kardynał zorganizował w styczniu 2002 roku – tydzień po tym, gdy „The Boston Globe” ujawnił, że Law chronił księży pedofilów w archidiecezji bostońskiej.

Ulubieniec papieża Jana Pawła II i bliski przyjaciel obu prezydentów Bushów, Law był szarą eminencją w Waszyngtonie i Rzymie. Ale znalazł się pod obstrzałem – i bronił się twardo. „W naszej archidiecezji nie pełni posługi żaden kapłan, o którym byśmy wiedzieli, że dopuścił się wykorzystywania dzieci”, oznajmił kardynał, odpowiadając na pytania.

Według dziennika „The Boston Globe”, Law i inni biskupi ukrywali dokonywane przez księży przestępstwa na dzieciach, po czym przenosili sprawców do innych parafii, gdzie znajdowali oni nowe ofiary. Ale na konferencji prasowej kardynał trzykrotnie podkreślił, że to wszystko działo się w przeszłości. Zapewnił, że teraz wśród podlegających mu księży nie ma pedofilów.

„Kiedy składał te oświadczenia, wiedzieliśmy, że są one fałszywe”, mówi redaktor „The Boston Globe” Walter Robinson, który pracował w zespole dziennikarzy ujawniających kościelny skandal. Gazeta miała listę oskarżonych księży, którzy wciąż pełnili posługę, a posiadane przez nią liczne dokumenty rujnowały wiarygodność Lawa.

„Po prostu kłamał w żywe oczy”, mówi reporter Michael Rezendes.

Upadek w Bostonie, rozkwit w Watykanie

Law powtarzał, że nie ustąpi ze stanowiska. Ale w końcu musiał – ława przysięgłych rozpatrywała zarzuty, a parafianie i księża domagali się jego dymisji. „Był postrzegany jako najpotężniejszy kardynał Kościoła katolickiego w USA. Nie przypominam sobie bardziej haniebnego upadku”,  mówi znawca problematyki watykańskiej John Allen, współpracujący z „The Boston Globe”.

A jednak w Kościele, gdzie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, bostońska kompromitacja Lawa została potraktowana jako drobny epizod na prowincji. O jego rezygnacji gazeta watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów poinformowała  na 17 stronie.

Papież Jan Paweł II i kardynał Bernard Law

Kardynał Bernard Law (po prawej)
nie stanął przed sądem za tuszowanie pedofilii, bo Jan Paweł II pozwolił mu skryć się za watykańskim immunitetem dyplomatycznym
 

Kardynał Law, choć jako protektor księży molestujących dzieci okrył się niesławą w jednym kraju, znalazł schronienie w innym. Uciekł przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości do Watykanu, gdzie chroniony i wspierany przez przyjaciół i sojuszników zyskał większe wpływy niż kiedykolwiek w Bostonie.

W maju 2004 roku papież Jan Paweł II mianował go zwierzchnikiem jednej z czterech bazylik papieskich w Rzymie, tej najwspanialszej: Santa Maria Maggiore. Kilka miesięcy później bohater pedofilskiego skandalu przewodniczył obchodom rocznicy poświęcenia bazyliki; stał w otoczeniu bezcennych dzieł sztuki, a ze złoconego sufitu spadały białe płatki kwiatów. Ze strony władz Kościoła nie pojawiły się żadne widoczne sygnały zakłopotania tą sytuacją.

Co więcej, amerykańskiemu kardynałowi pozwolono nadal zasiadać w Kolegium Kardynałów. A to oznaczało, że Law utrzymał również swoje miejsce we wszystkich ośmiu komisjach watykańskich, włącznie z tą najważniejszą: Kongregacją ds. Biskupów. Uwolniony od obowiązków administracyjnych i finansowych, jakie ciążyły na nim w Bostonie, mógł poświęcić cały swój czas i wpływy na wychowanie nowego pokolenia biskupów tak konserwatywnych, jak on sam.

Ray Flynn, były amerykański ambasador w Watykanie, może łatwo wymienić nazwiska pięciu lub sześciu duchownych z otoczenia Lawa w Bostonie, którzy dzięki swemu byłemu przełożonemu otrzymali sakrę biskupią. „Miał dużą władzę i wielu przyjaciół w Watykanie”, mówi Flynn.

Fakt, że Law mógł tak długo wywierać silne wpływy może świadczyć o tym, że Watykan nie chciał lub nie potrafił pociągnąć do odpowiedzialności swoich hierarchów.

Wygodna emerytura

Renesansowy Pałac Kancelaryjny w Rzymie, w którym mieszka dziś kardynał Bernard Law

Renesansowy Pałac Kancelaryjny w Rzymie, w którym mieszka dziś kardynał Bernard Law
 

 

Kardynał Law wkrótce skończy 84 lata – jesień życia spędza w Rzymie, słuchając włoskich dzwonów kościelnych. Obecnie na emeryturze, nie może już uczestniczyć w elekcji nowego papieża ani rekomendować nowych nominacji biskupich. Ale wciąż nosi czerwony kapelusz i mieszka wygodnie w Palazzo della Cancelleria, czyli Pałacu Kancelaryjnym, okazałej renesansowej budowli.

Niedawno chciałem z nim porozmawiać, pisze David Boeri. W przeszłości udzielił mi kilku wywiadów. Teraz wracałem do domu z festiwalu w Wenecji, gdzie miał swoją premierę film „Spotlight” i byłem ciekaw, czy kardynał mógłby podzielić się jakimiś refleksjami.

Nietrudno go znaleźć – często bywa na przyjęciach dyplomatycznych, imprezach towarzyskich i konferencjach. Nie ukrywa się. Jest w książce telefonicznej. Ale według ludzi, którzy go znają, jedynym tematem, którego nie chce poruszać, jest sprawa bostońska. Law mówi, że zostawia ją ocenie historii.

Inaczej to widzi Patrick Wall, były ksiądz i prawnik, który uczestniczy w procesach cywilnych toczących się przeciwko księżom pedofilom. „Szczerze mówiąc, Law wciąż jest potencjalnie zagrożony odpowiedzialnością karną i wszystko, co powie, może być wykorzystane w ewentualnych procesach cywilnych”, tłumaczy dziennikarzowi Patrick Wall. „A więc nie sądzę, by panu cokolwiek powiedział”.

Następnego ranka David Boeri poszedł do Pallazzo della Cancelleria. Podał ochroniarzom swoje nazwisko, a oni zadzwonili do kardynała. Rozmowa telefoniczna toczyła się po włosku. Mężczyzna przy biurku przywołał innego ochroniarza, który mówił trochę po angielsku. Dziennikarz miał więc od razu tłumaczenie. Po włosku było to jedno słowo: „Occupato”. Po angielsku były to trzy słowa: „On jest zajęty”.

Źródło: www.wbur.org

– aktualizacja z 21.12.2017 –

Kardynał Bernard Law zmarł w Rzymie 20 grudnia 2017 r. Watykan wyprawił mu pogrzeb z honorami w Bazylice św. Piotra. Papież Franciszek powiedział, że modli się za duszę zmarłego oraz o to, by „Bóg bogaty w miłosierdzie przyjął go w wiecznym pokoju”.

Alexa MacPherson, jedna z ofiar księży-pedofilów chronionych przez Bernarda Lawa, na wieść o jego śmierci powiedziała: Mam nadzieję, że bramy piekła otworzą się szeroko, by go przyjąć.

Kardynał Bernard Law - pogrzeb

Bernard Law uroczyście żegnany przez kardynałów podczas ceremonii pogrzebowej w Bazylice św. Piotra

Dodaj komentarz

avatar