Film o kryciu pedofilów przez Kościół wszedł na ekrany. Będą protesty?

Zawsze, gdy w filmie lub spektaklu pokazane są ciemne strony katolicyzmu, w Polsce pojawiają się protesty lub przynajmniej głosy niezadowolenia. Czy będzie tak tym razem? Na ekrany polskich kin wszedł właśnie film „El Club” o ukrywaniu przez Kościół katolicki przestępstw pedofilskich.

„El Club” to film chilijskiego reżysera Pablo Larraina, nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie. Tak o nim pisze na łamach „Gazety Wyborczej” recenzent Paweł Mossakowski: Film Larraina jest oskarżeniem Kościoła katolickiego, nie tyle nawet o nieprawości, jakie się wewnątrz niego dokonywały, ale o ich zatajanie, ukrywanie w imię dobra Kościoła. Księża mający na sumieniu ciężkie przewinienia nie zostali ukarani, tylko po prostu usunięci z widoku – przeniesieni do miejsca odosobnienia.

Reżyser Pablo Larrain

Reżyser Pablo Larrain ze statuetką Srebrnego Niedźwiedzia

Film przenosi nas do tajemniczego domu w niewielkim mieście na chilijskim wybrzeżu. Mieszka tam kilkoro duchownych, którzy popełnili przestępstwa wobec dzieci – wykorzystywali je seksualnie, handlowali nimi albo je bili.

Dużo jest na świecie takich miejsc, mówi reżyser filmu „El Club” w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Zagadkowe zniknięcia księży

Kilka lat temu trafiłem przypadkiem na zdjęcie znajdującego się w Niemczech domu należącego do kongregacji Schoenstatt, wspomina Pablo Larrain. Obrazek jak z reklam czekoladek Milki: piękne krajobrazy, pastwiska. A pośród nich Fransisco José Cox, znany w Chile arcybiskup La Sereny. Hierarcha ten został w Chile oskarżony o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Wtedy zrezygnował ze swojej funkcji i zniknął.

Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę – ksiądz ukarany przez Kościół, bo nigdy nie trafił pod sąd cywilny, wiedzie całkiem przyjemne życie, mówi reżyser filmu i opowiada, że rozpoczął poszukiwania podobnych domów. Zbierał informacje, docierał do byłych księży, którzy odeszli z Kościoła. Przekonał się, że na świecie istnieje wiele takich ośrodków dla katolickich duchownych, ale nie wie o nich opinia publiczna.

Larrain w młodości pobierał nauki w katolickiej szkole. Przyznaje, iż ten epizod z jego życia również miał wpływ na to, że podjął swoje poszukiwania. Opowiada, że poznał w tamtych latach wielu uczciwych i głęboko wierzących kapłanów, ale również takich, którzy łamali prawo i trafiali do więzienia. Byli też księża, którzy z niewiadomych przyczyn znikali.

Zacząłem się zastanawiać: gdzie oni są?, mówi reżyser. Zaczął ich szukać i w ten sposób odkrył ośrodki, gdzie władze Kościoła katolickiego osadzają swoich duchownych, którzy popełnili pewne czyny. Nie tylko pedofilskie. Zsyłani są tam również chorzy księża albo tacy, którzy stracili wiarę lub złamali celibat, wchodząc w związki z kobietą lub mężczyzną

Arcybiskup Fransisco José Cox, oskarżony o przestępstwa pedofilskie

Chilijski arcybiskup Fransisco José Cox, oskarżony o przestępstwa pedofilskie, nigdy nie trafił pod sąd i spokojnie żyje w Niemczech

Reżyser komentuje sprawę arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, który miał stanąć przed sądem pod zarzutem pedofilii, ale zmarł w sierpniu 2015: Sprawy związane z biskupami i arcybiskupami są trochę inne. Kościół nigdy by ich w tego rodzaju domu nie umieścił, bo skończyłoby się medialnym skandalem. Natomiast znacznie łatwiej postąpić tak ze zwykłym księdzem, którego można usunąć z parafii i zastąpić innym duchownym, po czym wysłać go tam, gdzie nie będzie musiał odpowiadać na niewygodne pytania – do małego miasta lub nawet do innego kraju. Taki los spotkał na przykład księdza Gerarda Joannona za to, że w latach 70. i 80. brał udział w nielegalnych adopcjach.

W katolicyzmie wciąż brakuje szczerości

Zapytany, czy wierzy w odkupienie, Pablo Larrain wyjaśnił, że od dawna nie czuje się już katolikiem i dzisiaj umieszcza swój światopogląd między agnostycyzmem a ateizmem. Natomiast wierzy w możliwość odkupienia, a także współczucia i przebaczenia, ponieważ, jak mówi, są to duchowe fundamenty, bez których nie sposób wyobrazić sobie życia.

Przez całe swoje życie nigdy nie widziałem ani nie słyszałem księdza, który powiedziałby: tak, zrobiłem to, przepraszam
 

W filmie „El Club” odkupienie jednak nie jest możliwe. Reżyser wyjaśnia, że nigdy w życiu nie zetknął się z księdzem, który otwarcie przyznałby się do winy i za to przeprosił. Zawsze pojawia się zaprzeczenie. Albo szukanie wymówek: zrobiłem to, ale zostałem przez inną osobę wykorzystany. Zdaniem Larraina, w katolicyzmie wciąż jest za mało miejsca na szczerość, między innymi dlatego, że w Kościele wciąż panuje przekonanie, iż księża nie powinni podlegać jurysdykcji sądów powszechnych. Duchowni uważają, że tylko Bóg może ich oceniać, a więc jedynym właściwym dla nich sądem jest sąd ostateczny. Ale, jak podkreśla reżyser, nowoczesne społeczeństwo nie może się  z tym zgodzić: jeśli ukradnę, muszę ponieść odpowiedzialność.

Pablo Larrain zauważa, że świeckie sądy bardzo rzadko skazują księży. Między innymi dlatego, że sądowe procesy duchownych przyciągają wielkie zainteresowanie mediów, czego panicznie boi się Kościół. Mam wrażenie, że katoliccy hierarchowie bardziej boją się dziś mediów niż piekła, mówi reżyser i podkreśla, że właśnie z tego powodu Kościół od lat tuszuje seksualne przestępstwa swoich duchownych.

Kardynał z nagrodą za „El Club”

Znamiennym symbolem związanym z filmem „El Club” było zdjęcie, które twórca filmu zrobił chilijskiemu kardynałowi Francisco Javierowi Errázurizowi Ossie. Zdjęcie wywołało medialną burzę. Errázuriz był jednym z tych hierarchów, którzy najmocniej tuszowali w Chile sprawę pedofila ks. Fernanda Karadimy. I wszyscy doskonale o tym wiedzą, mówi Pablo Larrain.

Opowiada, że z kardynałem spotkał się przez przypadek. Gdy wracał z festiwalu w Berlinie, w samolocie zobaczył chilijskiego hierarchę. Reżyser miał przy sobie statuetkę Srebrnego Niedźwiedzia, bo nie chciał, by została umieszczona w luku bagażowym. Podszedł więc do kardynała, pokazał mu nagrodę i zapytał, czy może zrobić zdjęcie. Larrain podsumowuje: Cały czas myślę, że tym lotem los dopisał do mojego filmu przewrotną puentę.

Kardynał Francisco Javier Errazuriz Ossa tuszował przestępstwa pedofilskie

Kardynał Francisco Javier Errázuriz Ossa tuszował sprawę jednego z chilijskich księży pedofilów. Reżyser Pablo Larrain zrobił mu zdjęcie ze statuetką Srebrnego Niedźwiedzia i opublikował je na Twitterze z podpisem: Inspirator ”El Club” z dumą obejmuje swoją nagrodę

Źródła: wyborcza.pl, warszawa.wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar