Ksiądz pedofil Paweł K. pozostanie w więzieniu. Kościół przymykał oczy na jego czyny

Wrocławski sąd zdecydował, że nie uwzględni wniosku księdza Pawła K., skazanego za pedofilię, o wstrzymanie wykonania kary pozbawienia wolności. Duchowny pozostanie więc za kratami, gdzie trafił 21 września.

Katolicki ksiądz Paweł K. w czerwcu tego roku został skazany prawomocnym wyrokiem na siedem lat więzienia za zgwałcenie i molestowanie seksualne małoletnich. Ale niemal trzy miesiące trwały procedury administracyjne związane z jego uwięzieniem. Ksiądz przebywał więc na wolności i ten czas wykorzystał m.in. na nękanie świadka oskarżenia w swojej sprawie. Usłyszał już zarzuty stalkingu.

Sprawa Pawła K. wybuchła w grudniu 2012 roku, kiedy obsługa hotelu w centrum Wrocławia zawiadomiła policję o mężczyźnie, który zameldował się w pokoju z 13-letnim chłopcem. Tego samego dnia mężczyzna został zatrzymany. Okazało się, że jest księdzem. W jego miejscu zamieszkania znaleziono później cyfrowe nośniki z potężną biblioteką filmów i zdjęć pornograficznych z udziałem chłopców poniżej 15. roku życia.

Ksiądz pedofil Paweł K., prowadzony przez policjanta w cywilu po zatrzymaniu we wrocławskim hotelu w grudniu 2012 roku

Ksiądz pedofil Paweł K., prowadzony przez policjanta w cywilu po zatrzymaniu we wrocławskim hotelu w grudniu 2012 roku

Śledztwo wykazało, że ksiądz utrzymywał intymne relacje z co najmniej trzema nieletnimi chłopcami. Fundował im drogie prezenty, a także ich rodzicom, zyskując w ten sposób ich przychylność. Rodzice oddawali księdzu dzieci pod opiekę, by zabierał je na kilkudniowe wycieczki, m.in. do Warszawy, Krakowa i na Wyspy Kanaryjskie. Tam duchowny molestował chłopców, odbywał stosunki oralne, jednego chłopca zmuszał nawet do tego siłą.

Chłopcy potwierdzili te fakty w śledztwie. Mówili też, że duchowny próbował wywoływać w nich poczucie winy i straszył, że jeśli nie będą ulegli, to o wszystkim powie ich rodzicom.

Kościół wiedział o skłonnościach księdza, ale pozwalał mu na kontakty z dziećmi

Swoje pedofilskie skłonności Paweł K. ujawnił jednak znacznie wcześniej i gdyby Kościół odpowiednio na nie zareagował, to wielu przestępstw popełnionych przez księdza udałoby się uniknąć.

Pierwszy raz ksiądz K. został zatrzymany w 2005 roku, gdy na ulicy proponował dwóm chłopcom stosunek oralny za pieniądze. Czynu tego nie udało mu się udowodnić, ale na jego plebani znaleziono dziecięcą pornografię, za co skazano go na rok więzienia, w zawieszeniu na pięć lat.

Wrocławska kuria zawiesiła wówczas księdza w wykonywaniu czynności kapłańskich, ale już rok później oddelegowała go do jednej z parafii w Bydgoszczy. Tam nadal opiekował się ministrantami i nauczał religii. Molestował też kolejnych chłopców. Na jego zachowanie skarżyli się rodzice. Księdzu jednak włos nie spadł z głowy.

Z Bydgoszczy duchowny trafił do Milicza, gdzie skargi na jego frywolne zachowanie (również do kurii) zgłaszali inny ksiądz i jeden z ministrantów. Bez skutku.

Kościół nałożył na swojego kapłana karę suspensy dopiero wtedy, gdy został on zatrzymany w grudniu 2012 roku – a więc po siedmiu latach od wydarzeń, które jednoznacznie dowiodły, że ksiądz Paweł K. jest pedofilem.

Źródła: www.prw.pl, wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar