Kościół powinien płacić za przestępstwa księży pedofilów – mówi Adam Bodnar

Kościół  katolicki w Polsce odmawia płacenia odszkodowań ofiarom pedofilów w sutannach, twierdząc, że nie może odpowiadać za czyny swoich kapłanów. Nie zgadza się z tym Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Prawomocnie skazany ksiądz pedofil Zbigniew R.

Kościół odmawia finansowego zadośćuczynienia ofierze prawomocnie skazanego księdza pedofila Zbigniewa R.

W Koszalinie trwa precedensowy cywilny proces sądowy, w którym ofiara księdza pedofila domaga się odszkodowania nie tylko od sprawcy, ale również od diecezji i parafii. Marcin K. był jako dziecko wykorzystywany seksualnie w latach 1999-2001 przez księdza Zbigniewa R. z Kołobrzegu. Ksiądz w 2012 roku został za to skazany na dwa lata więzienia. Marcin K. domaga się od księdza, diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i parafii św. Wojciecha w Kołobrzegu 200 tysięcy złotych odszkodowania i przeprosin w kilku ogólnopolskich gazetach.

Kościół jednak nie chce zadośćuczynić za krzywdę, jaką katolicki ksiądz wyrządził Marcinowi K. Pełnomocnicy diecezji i parafii w całości podważają zasadność powództwa.

Ksiądz nie działa niezależnie od Kościoła

To pierwsza taka sprawa w Polsce, powiedział w przerwie rozprawy Adam Bodnar, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który w procesie wspiera Marcina K.

Duży mianownik tego procesu sprowadza się do tego, czy Kościół jako instytucja ma zapłacić ofierze pedofilii, która była spowodowana przez księdza katolickiego i to jest istota tej sprawy, mówi Bodnar.

Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

‚Ksiądz korzysta ze szczególnego stosunku zaufania’, mówi Adam Bodnar, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Jego zdaniem, ksiądz nie jest tylko prywatną osobą. Adam Bodnar powiedział:

Ksiądz nie jest osobą, która działa niezależnie od instytucji, z którą jest związana. Jest osobą, która z momentem założenia koloratki i pełnieniem posługi kapłańskiej korzysta ze szczególnego stosunku zaufania i może wykorzystywać ten szczególny stosunek zaufania. Jeżeli ten stosunek zostaje nadużyty wobec wiernych i skutkuje popełnieniem przestępstwa, to naszym zdaniem w takiej sytuacji Kościół powinien za to odpowiadać.

Kościół proponuje „gest chrześcijańskiej pomocy” zamiast pieniędzy

Sąd zapytał obie strony postępowania, czy widzą możliwość ugody. Pełnomocnik diecezji mecenas Krzysztof Wyrwa powiedział, że Marcin K. musiałby wycofać swój pozew i zrzec się roszczeń. Nie odpowiedzialność, tylko gest chrześcijańskiej pomocy i pomoc w terapii, oświadczył po rozprawie mecenas Wyrwa.

Druga strona patrzy na to inaczej. Marcin K. podkreśli, że nie uznaje „gestu chrześcijańskiego” i terapii. Uznaję odpowiedzialność zwierzchnią biskupa za organ, jakim był proboszcz w chwili wykonywania urzędu, zaznaczył. Oświadczył, że nie wycofa pozwu.

Źródło: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar