Ksiądz uczył dzieci seksu oralnego z butelką – dalsze szczegóły

Na lekcji religii z udziałem 11-letnich dzieci  ksiądz Jan K. używał wulgarnego języka i zachowywał się obscenicznie. Jednemu z uczniów siłą wepchnął do ust plastikową butelkę.

Ksiądz Jan K. z dziećmi. Na lekcji religii katolicki duchowny demonstrował uczniom seks oralny, wpychając jednemu z nich do ust plastikową butelkę.

Ksiądz Jan K. z dziećmi. Na lekcji religii katolicki duchowny demonstrował uczniom seks oralny, wpychając jednemu z nich do ust plastikową butelkę.

Wyszły na jaw kolejne szczegóły sprawy katolickiego księdza Jana K. z Wiciny, który według relacji uczniów zmuszał jedno z dzieci  do symulacji seksu oralnego na butelce. Policja i prokuratura prowadzą śledztwo w tej sprawie. Duchowny, który został doprowadzony na przesłuchanie, tłumaczył, że po prostu chciał rozbawić dzieci. Prokuratora jednak nie uwierzyła w jego wersję wydarzeń i zarzuciła księdzu popełnienie czynu o charakterze pedofilskim.

Oto, co mówią rodzice dzieci:

Dzieciaki się naprawdę przestraszyły. To była butelka po napoju, taka z dużym gwintem. Zabrał jednemu dziecku i wciskał do ust drugiemu. Ten chłopczyk się bronił. Dzieci twierdzą, że mówił: „Ciągnij, ssij”.

Moje dziecko powiedziało, że przykładał mu butelkę, chciał mu wpychać. Fakt faktem, skaleczył go w usta. Dopiero później mi powiedział. On w ogóle nie chciał mi nic powiedzieć. Dla niego to był szok. Jeszcze mówiłam do niego: „Dlaczego, gdy ksiądz to robił, nie wybiegłeś na korytarz i po prostu nie krzyczałeś nawet „ratunku, pomocy”? A on mówi, że ksiądz stał, a on siedział. Wiadomo przecież, ksiądz jest większy, silniejszy.

Jeszcze później ksiądz zabrał butelkę z napojem innej dziewczynce i sobie tu przyłożył z przodu. I machał tą butelką, i to picie rozlewał. Sikał na dzieci tym piciem. Trochę inaczej to chłopcy przedstawili, bo są może gdzieś bardziej zorientowani, trochę inaczej dziewczynki. Dziewczynki odebrały to jako obsikiwanie, a chłopcy już tutaj inaczej. Robił jeszcze parę innych rzeczy. Wymachiwał termometrem. Robił takie ruchy, jakby przedłużał sobie jedną część ciała.

Uczniowie piątej klasy zostali przesłuchani w obecności psychologa, który ocenił, że ich zeznania są wiarygodne.

Mieszkańcy wsi bronią księdza, rodzice dzieci się boją

Większość mieszkańców Wiciny wspiera księdza Jana K. i nie wierzy w to, co mówią dzieci. Wina jest na dwoje podzielona, dlatego że dzieci są rozwydrzone, uważa jedna z mieszkanek wsi. Księdza broni również Jadwiga Chorab, sołtys Wiciny: Mi się wydaje, że pedofil to lubi dzieci, a nasz ksiądz nie przepada za nimi. Nie uwierzę w życiu, że ksiądz mógł coś takiego zrobić.

Rodzice dzieci bali się zawiadomić policję o sprawie księdza. Nie zgodzili się również na rozmowę bezpośrednio przed kamerą telewizji. Również dyrekcja szkoły nie zawiadomiła policji, zrobiła to anonimowa osoba.

Źródło: www.polskatimes.pl

Dodaj komentarz

avatar