Klęska Kościoła. Sejm ratyfikował konwencję o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet

Sejm uchwalił ustawę o ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, czemu zdecydowanie sprzeciwiał się Kościół katolicki.  

 Zebranie Episkopatu. Kościół katolicki stanowczo przeciwstawia się konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet

Zebranie Episkopatu. Kościół katolicki stanowczo przeciwstawia się konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet

Ochrona kobiet przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji – taki jest cel konwencji. Dokument zakłada, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a więc można skuteczniej przeciwdziałać przemocy, jeśli się walczy z dyskryminacją i  stereotypami.  Organizacje kobiece, broniące praw człowieka oraz pomagające ofiarom przemocy od dawna wzywały do ratyfikowania konwencji. Sprzeciwiali się temu hierarchowie Kościoła katolickiego i politycy związani z Kościołem.

Od 700 tysięcy do 1 miliona Polek co roku doświadcza przemocy fizycznej i seksualnej. W wyniku przemocy w polskich domach ginie rocznie około 150 kobiet. Sześć na siedem z nich to ofiary byłych albo aktualnych partnerów. Policja nie może natychmiast odizolować ofiar od sprawców przemocy, bo wciąż nie ma takich uprawnień. A więc kiedy policyjny patrol wychodzi z mieszkania, kobieta znów zostaje sam na sam ze swoim prześladowcą. Konwencja mogłaby to zmienić, jednak Kościół katolicki przeciwstawia się tym zmianom.

Kiedy rozum śpi, budzą się biskupi

Episkopat przed każdym z sejmowych głosowań w sprawie konwencji wydawał oświadczenia, w których potępiał dokument.  W ostatnim oświadczeniu biskupi uznali, że konwencja „wynika ze skrajnej neomarksistowskiej ideologii gender” i prowadzi do „destrukcji ideału małżeństwa”. Krytykują ją za to, że „wiąże ona zjawisko przemocy z tradycją, kulturą, religią i rodziną, a nie z błędami czy słabościami konkretnych ludzi”. Zdaniem biskupów konwencja „nie jest skoncentrowana na przeciwdziałaniu przemocy, jak sugeruje jej tytuł, ale na wprowadzeniu ideologicznej rewolucji kulturowej”. Przy okazji biskupi skrytykowali też edukację seksualną, ustawę o związkach partnerskich i tabletkę dzień po.

Enuncjacjami biskupów zdziwieni są nawet komentatorzy znani z konserwatywnych przekonań. Mam sporo żalu do arcypasterzy polskiego Kościoła za używanie tych, na moje ucho, idiotycznych zbitek myślowych, powiedział publicysta Jan Wróbel w Poranku Radia TOK FM. Neomarksistowska ideologia? Ideologia gender? Znaczna część polskich katolików nie bardzo rozumie te określenia, ale odruchowo mają się nauczyć, że jest w nich coś złego.

Źródła: wiadomosci.onet.pl, polska.newsweek.pl, www.tokfm.pl

Dodaj komentarz

avatar