Zbliżają się finansowe żniwa Kościoła – chodzenie „po kolędzie”

Od 10 do 100 złotych to stawki, jakie wierni przekazują księdzu podczas kolędy. Niezwykle rzadko się zdarza, aby ksiądz odmówił przyjęcia koperty z pieniędzmi. Pojedyncza parafia może zarobić na kolędzie nawet ponad 30 tysięcy złotych. 

Chodzący 'po kolędzie' księża chętnie przyjmują pieniądze od wiernych


„Na stole powinno leżeć Pismo św., krzyż, świece, woda święcona i kropidło”, czytamy w instrukcji dla wiernych przyjmujących księdza po kolędzie, opublikowanej na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej. Ani słowa o kopercie z pieniędzmi. Jednak wręczanie księżom pieniędzy jest powszechnym obyczajem w naszym kraju, a polski Kościół, mimo wezwań papieża Franciszka do życia w ubóstwie, nie sprzeciwia się temu obyczajowi. Niesłychanie rzadko się zdarza, aby ksiądz odmówił przyjęcia koperty z pieniędzmi. Nigdy sam nie biorę koperty. Nawet jeśli leży na stole. Dopiero, gdy ktoś mi ją poda – tak tłumaczy się ksiądz jednej z bydgoskich parafii.  

Księża chętnie przyjmują pieniądze – niechętnie o nich mówią  

Trudno dokładnie zbadać, ile zarabiają księża chodzący po kolędzie. Sami duchowni zazwyczaj nie chcą mówić o pieniądzach. Ani oni, ani ich parafie nie mają również prawnego obowiązku publikowania tych danych ani rozliczania się z zebranych pieniędzy. Zdarza się, że niektóre parafie publikują te informacje w internecie, choć trudno ocenić ich rzetelność, bo nie podlegają one żadnej kontroli.   

Wiadomo, że kwoty, jakie wierni dają księżom „po kolędzie” wahają się od 10 do 100 zł. Z danych zamieszczonych w portalu colaska.info (jego bazę tworzą sami parafianie, wpisując kwoty przekazane na rzecz Kościoła) wynika, że taki datek to najczęściej 50 złotych. Jeśli więc przyjmiemy, że w bloku liczącym 40 mieszkań ksiądz dostanie pieniądze w 30 mieszkaniach, to zbierze w sumie 1500 złotych.  

Jednym z proboszczów, który postanowił ujawnić dochody z kolędy jest ksiądz Franciszek Kamecki z parafii Gruczno koło Świecia n. Wisłą. Nie ukrywa on, że wizyty duszpasterskie przyniosły jego parafii pokaźny dochód – 31 640 zł.  

22 tys. z parafii w diecezji tarnowskiej, 30 tys. w bielsko-żywieckiej  

Trochę więcej o dochodach z kolędy mówi raport „Finanse Kościoła Katolickiego w Polsce” za rok 2011, opublikowany przez Katolicką Agencję Informacyjną. Według tego raportu, w jednej z wiejskich parafii w diecezji tarnowskiej (nie jest to bogaty region) co roku podczas kolędy zbiera się średnio 22 tysiące złotych. Połowa tej kwoty jest przeznaczana na cele parafialne, diecezjalne i charytatywne, a resztę (ok. 11 tys. zł) dzieli się pomiędzy trzech księży pracujących w tej parafii, co daje w sumie prawie 4 tys. zł na rękę dla każdego z nich.  

W podobnej co do wielkości parafii wchodzącej w skład diecezji bielsko-żywieckiej dochód z kolędy to 30 tysięcy złotych. 10 procent przekazuje się kurii, a 20 procent – na potrzeby kościoła. W ten sposób do prywatnej kieszeni jednego księdza trafia nawet 7 tysięcy złotych.  

Jak widać, wpływy z kolędy są spore, ale to tylko drobna część całkowitych dochodów księży. Kapłani czerpią zyski z „ofiar” za śluby i pogrzeby (od 200 do 700 zł), intencje mszalne (od 20 do 100 zł), chrzciny (w zależności od parafii kwota może sięgać nawet 250 zł) oraz ewentualnie komunie (ok. 100 zł). Te wszystkie zarobki ksiądz może jeszcze powiększyć, ucząc religii w szkole – dostaje wtedy dodatkowo ok. 2 tys zł.

Źródła: www.regiopraca.pl, www.pomorska.pl, www.diecezja.pl 

Dodaj komentarz

avatar