Powrót do średniowiecza: w szkole więcej religii niż informatyki, chemii, geografii

Religia najważniejszym przedmiotem w Polskiej szkole? Dziwią się rodzice,  minister nauki i wykładowcy – w liceum może być dzisiaj znacznie więcej godzin religii niż przedmiotów ścisłych. Ale dlaczego dziwią się dopiero teraz? Przecież jest to efekt reformy, która weszła w życie w 2012 roku. Pierwsi objęci nią absolwenci są już na studiach. 

Religia najważniejszym przedmiotem w Polskiej szkole?

W polskich szkołach może zabraknąć wielu rzeczy – ale nie religii

Podczas dyskusji w Radiu TOK FM jeden z rodziców zaalarmował, że jego syn już w drugim roku klasy matematyczno-fizycznej nie będzie miał chemii i biologii. Za to aż do matury będzie miał po dwie lekcje religii w tygodniu. Nazywa to „powrotem do średniowiecza”.  

Rodzice mają walczyć z państwem?  

Minister nauki Lena Kolarska-Bobińska komentowała w radiu: Jestem zaskoczona, że na takim profilu nie ma więcej takich zajęć, bo większa liczba godzin wydawałaby się czymś naturalnym i zrozumiałym. Ja nie bardzo mogę ingerować czy wpływać, bo są to kwestie minister edukacji.  

Minister poradziła, by rodzice domagali się w szkole i w kuratorium, by zajęć z przedmiotów ścisłych było więcej.  

To zaskakująca rada, bo jej sens jest taki, że rodzice powinni walczyć z państwem o właściwy program szkolny dla swoich dzieci. Poza tym tak naprawdę nie ma możliwości interwencji, jaką proponuje pani minister. Bo ten stan jest normą w wielu liceach już od 2012 roku, kiedy weszła w życie reforma programowa. Uczelniani wykładowcy już wtedy ostrzegali, że został przyjęty dość ryzykowny tok kształcenia przyszłych studentów. 

Wąska specjalizacja i proteza wiedzy 

Jak to się stało, że w szkole średniej uczniowie mają tak dużo religii, a tak mało informatyki? Od 2012 roku pierwsza klasa w liceach  jest kontynuacja nauki w gimnazjum i dla wszystkich wygląda tak samo. Natomiast po roku nauki licealiści wybierają od dwóch do czterech przedmiotów rozszerzonych. Tym uczniom, którzy zdecydują się np. na biologię i chemię, wiedza humanistyczna przekazywana jest w okrojonym zakresie na lekcji historii i społeczeństwa. Z kolei dla humanistów dodatkiem są przedmioty przyrodnicze. Zakres godzin i wiedzy na tych „dodatkowych” lekcjach jest wyraźnie mniejszy niż przed reformą.  

Idea jest taka, by nowe licea stawiały na wysoką specjalizację, co ma pomóc w rozwijaniu uczniowskich pasji. Ale z drugiej strony, jeśli uczniowie będą szerzej poznawać tylko dwa przedmioty, np. matematykę i fizykę, to być może będą w nich specjalistami, ale resztę ścisłej wiedzy dostaną w postaci dość marnej protezy. I taki stan rzeczy trwa od kilku lat!  

Nienaruszalna religia  

W przeciwieństwie do innych przedmiotów, religia nie została dotknięta żadną reformą. Ani w zakresie liczby godzin, ani w kwestii swojej obecności w szkole. Oznacza to, że od pierwszej klasy do matury uczniom serwuje się grubo ponad 500 godzin religii, a mniej niż 400 informatyki (jeśli nie zdecydują się na rozszerzoną), tak samo jak geografii albo historii.  

Wydaje się, że dominacja religii w szkole uznawana jest ponad politycznymi podziałami, bo na tworzenie takich właśnie programów pozwalały kolejne resorty edukacji. Ale ta sytuacja powinna wywołać  tylko jedną dyskusją – czy szkoła jest właściwym miejscem do religijnego kształtowania dzieci i młodzieży? Dziś szkolna katecheza budzi tylko niepotrzebną złość wielu  uczniów i rodziców. Ale który minister zdobędzie się na taką odwagę i który kościelny hierarcha zrozumie, że taki kompromis nie byłby dla nikogo krzywdzący?

Źródła: www.tokfm.plwyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar