Przemoc i wyzwiska na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Profesor skazany

Profesor Jan K. z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego został skazany za popychanie, wyzywanie od małpiszonów i pomówienie podwładnej. Będzie musiał zapłacić 4 tysiące złotych grzywny. Panią doktor, którą profesor tak potraktował, katolicka uczelnia zwolniła z pracy, ale sąd zmusił uniwersytet do przyjęcia jej z powrotem.

Doktor Sabina Bober przez kilka lat była pracownikiem w Katedrze Historii Ruchów Społeczno-Politycznych XIX i XX Wieku KUL. Katedrą kierował wówczas profesor Jan K. W styczniu 2010 roku – jak relacjonuje pani doktor – przełożony ją zaatakował. Wypchnął za drzwi, uderzył w plecy. Wyrzucił za mną moją reklamówkę z książkami, płaszcz i torebkę, z której wysypały się moje rzeczy. Studenci wszystko widzieli. Byłam w szoku, nikt mnie tak nigdy nie upokorzył, opowiada Sabina Bober.

Zrobiła obdukcję i wytoczyła proces karny swojemu przełożonemu, którego oskarżyła również o to, że wcześniej pomówił ją i znieważył w obecności studentów na seminarium.

Doktor Bober opowiada, że profesor Jan K. już wcześniej ją szykanował: W pewnym momencie powiedział, żebym pisała mu artykuły. Chciał się podpisywać pod moimi publikacjami. Powiedziałam mu, że nigdy tego nie zrobię, bo to jest niezgodne z etyką naukowca i z moim sumieniem. Od tego momentu dawał mi do zrozumienia, że on mnie w instytucie, w katedrze nie chce.

KUL upomina profesora, a jego ofiarę… zwalnia z pracy

Gdy doktor Bober poinformowała władze katolickiej uczelni o tym, że Jan K. zaatakował ją i znieważył, profesor został ukarany jedynie upomnieniem. Po tym, gdy się odwołał, postępowanie wobec niego zostało zawieszone na czas zakończenia postępowania sądowego. Natomiast pani doktor dostała wymówienie w czerwcu 2012 roku. Oficjalny powód? Brak godzin.

Sabina Bober pozwała uniwersytet do sądu pracy. W styczniu sąd prawomocnie nakazał ją przywrócić. Zdziwienie budzi postępowanie pracodawcy [KUL], jeżeli wyraża się zgodę pracownikowi na otwarcie przewodu habilitacyjnego, przyznaje się stypendium, a potem nagle, w trakcie habilitacji, urywa się karierę zawodową, wypowiadając mu umowę o pracę bez uzasadnionych przyczyn. Pewne zasady postępowania etycznego w ocenie sądu zostały naruszone, ocenił sąd.

KUL zdecydowanie zaprzeczał, jakoby zwolnił panią doktor w rewanżu za to, że nie chciała wycofać sprawy karnej przeciwko profesorowi K.

Sąd uznał, że naukowiec dopuścił się zarówno naruszenia nietykalności cielesnej dr Bober (wypchnął ją z pokoju), jak i pomówił (miesiąc wcześniej krzyczał, że została zwolniona z poprzedniej pracy) i zniesławił (nazwał ją „kawałem małpiszona”) w obecności studentów. 

Jan K. w swoich wyjaśnieniach nie kwestionował, że doszło do naruszenia nietykalności cielesnej doktor Bober, ale marginalizował własną rolę. Nie było go na ogłoszeniu wyroku. Adwokat profesora powiedział, że jego klient prawdopodobnie będzie się odwoływał.

Według strony internetowej KUL, profesor Jan K. wciąż jest szefem Katedry Historii Ruchów Społeczno-Politycznych XIX i XX wieku.

Źródło: wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar