Były ksiądz i jego żona bili dzieci tłuczkiem do mięsa

Dzieci były bite, kopane, przywiązywane do krzeseł i straszone wywiezieniem do lasu. Ruszył proces dwojga rodziców zastępczych z Ostrowa Wielkopolskiego. Były ksiądz katolicki i jego żona, niedoszła zakonnica, usłyszeli zarzuty znęcania ze szczególnym okrucieństwem. Mogą trafić na dziesięć lat do więzienia.

Były ksiądz i jego żona znęcali się nad dziećmi, bili je i przywiązywali do krzeseł

Koszmar dzieci wyszedł na jaw jesienią 2013 roku, kiedy 10-letni uczeń poskarżył się szkolnemu pedagogowi, że mama biła go tłuczkiem. Okazało się, że była to tylko jedna z wielu metod maltretowania, którą stosowali były ksiądz Jan G. z żoną Agatą G. wobec czworga dzieci w wieku od 6 do 13 lat.

W akcie oskarżenia prokuratura zarzuca im, że znęcali się nad dziećmi psychicznie i fizycznie ze szczególnym okrucieństwem: bili je tłuczkiem do mięsa po głowie i pośladkach, na noc wiązali rajstopami, kopali, uderzali, przywiązywali rajstopami do krzesła, głodzili, zmuszali do stania po nocach w kącie, do klęczenia w kącie z rękoma podniesionymi do góry, straszyli wywiezieniem do lasu lub oddaniem do domu dziecka.

Ponadto pomawiali dzieci przed ich wychowawcami w szkole i w przedszkolu, oskarżali je o negatywne zachowania, nadpobudliwość seksualną i znaczne upośledzenie, używali wobec dzieci obelżywych słów.

Małżeństwo pobierało pomoc finansową za opiekę nad dziećmi: tysiąc złotych na każde dziecko, a przy niepełnosprawności dodatkowo 200 złotych. Trwało to cztery lata. Już 9 lat temu Jan G. z żoną chcieli zostać rodziną zastępczą. Wówczas odmówiono im w Ostrowie, ale kilka lat później zgodę wyrazili urzędnicy w Lesznie.

Gdy był księdzem, bił dzieci na lekcjach religii

W trakcie szkolenia zachowanie i wypowiedzi tego pana budziły niepokój, mówi o Janie G. pracownica Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Ostrowie Wielkopolskim. To taki typ, który zawsze musi mieć rację. Że jest księdzem, wyszło przypadkowo: ktoś zauważył jego zdjęcie i notatkę w jakiejś publikacji. Spytałam go. Wyparł się. Po godzinie przybiegł, potwierdził, powiedział, że obiecali sobie z żoną, że do przeszłości nie będą wracać. Obdzwoniłam proboszczów. Nie mieli o nim dobrego zdania. Przenosili go z parafii do parafii. Dowiedziałam się nawet, że bił dzieci podczas lekcji religii.

Jan G. został wyświęcony w 1991 roku, przez dziesięć lat posługi kapłańskiej był wikariuszem w sześciu parafiach, na koniec proboszczem.

Jak się zdenerwowali, to skakali po dzieciach

Dzieci zostały już odebrane Janowi G. i jego żonie, troje z nich trafiło z powrotem do domu dziecka. Jedna z dziewczynek jest w nowej rodzinie. Nie ma żadnej epilepsji, chorób psychicznych, jest zupełnie zdrowa, mówi nowa matka zastępcza dziewczynki. Tylko do ortopedy dzisiaj jedziemy, bo obolała. Chrząstki ma zdruzgotane, bo oni, jak się zdenerwowali, to skakali po dzieciach.

Źródła: wyborcza.pl, www.faktykaliskie.pl

Dodaj komentarz

avatar