Prof. Tadeusz Bartoś: Kościół nie powinien ingerować w ustawę o in vitro

Episkopat stawia się w roli prawodawcy, który pozbawia ludzi pewnych praw. Kościół chce narzucić swoje poglądy całemu społeczeństwu, również niewierzącym – mówi profesor Tadeusz Bartoś, komentując stosunek polskiego Kościoła katolickiego do ustawy o in vitro w wywiadzie dla portalu Medexpress.pl 

Profesor Tadeusz Bartoś

Filozof Tadeusz Bartoś: ”Treść rekomendacji, jakie wydaje Episkopat, jest sprzeczna z poczuciem praw ludzkich”

Tadeusz Bartoś nie widzi problemu w tym, że Episkopat zajmuje oficjalne stanowisko przy uchwalaniu konkretnych ustaw, na przykład Ustawy o leczeniu niepłodności, zwanej potocznie Ustawą o in vitro. Jak każda grupa zainteresowana tematem może w ramach demokracji zabierać głos. Tak się dzieje w każdym demokratycznym państwie, mówi profesor.

Kościół być może wykorzystuje swoje nieformalne wpływy

Pojawiają się komentarze, że Kościół nie powinien ingerować w kwestie medyczne związane z leczeniem niepłodności. Jednak to, że ludzie Kościoła wypowiadają się na ten temat nie jest jeszcze ingerencją. Filozof zaznacza, że Kościół ma prawo do wyrażania opinii, co więcej może działać także na zasadzie lobbingu, bo mieści się to w ramach demokracji.

Ważne, aby odbywało się to zgodnie z regułami gry. Pytanie czy zawsze tak jest, zastanawia się profesor. Zwraca uwagę, że istnieje taki rodzaj lobbingu, gdzie wszystko odbywa się nieformalnie, a przy tym niełatwo znaleźć na to mocne dowody. Wpływy Kościoła, ich siła i zakres, są oburzające dla pewnej części opinii publicznej. Pojawiają się więc podejrzenia, że odgrywają tu rolę wpływy nieformalne.

Po roku działania rządowego programu leczenia niepłodności metodą in vitro urodziło się 249 dzieci. Dlatego rząd zapowiedział kolejne kroki i przekazał do konsultacji ustawę o in vitro.
Zgodnie z ustawą, mają powstać Centra Leczenia Niepłodności, będzie wprowadzony zakaz handlu zarodkami, zakaz klonowania i zakaz eksperymentów na ludzkich zarodkach, utworzony zostanie także rejestr dawców i zarodków.
Episkopat zapowiedział, że tej ustawy nie poprze, jako sprzecznej z „nauką Kościoła”.

Episkopat chce ograniczyć ludzkie prawa

Tadeusz Bartoś zgadza się z opinią, że takie działania Episkopatu to ograniczanie wolności w pewnych sferach życia, jak choćby w przypadku sporów na temat rozrodczości czy in vitro. Episkopat stawia się w roli prawodawcy, który pozbawia ludzi pewnych praw. To oczywiście budzi opór, mówi profesor

A więc na krytykę zasługuje nie  samo formalne prawo do wypowiadania się, lecz treść  rekomendacji wydawanych przez Episkopat. Ta treść, zdaniem profesora, jest sprzeczna z poczuciem ludzkich praw, bo faktycznie ogranicza ona ludzkie prawa, na przykład takie, jak prawo do posiadania dzieci i prawo do wyboru skutecznej metody leczenia niepłodności

Kościół chce narzucić wszystkim swoje zasady

Wiele osób nie rozumie, dlaczego Episkopat tak bardzo upiera się przy swoim. Tadeusz Bartoś tłumaczy, że istnieją pewne wewnętrzne, religijne zasady katolicyzmu, które są dość osobliwe, bo głoszą, że w żaden sposób nie można ingerować w proces zapłodnienia.

To ma być dzieło Boże, w którym człowiek jest tylko takim narzędziem, uczestnikiem bez możliwości ingerencji seksualnej. Małżonkowie mają współżyć, a będzie co będzie. To mniej więcej coś takiego, wyjaśnia filozof. Według Kościoła, ta dziedzina seksualna jest wyjęta spod praw ludzkich i przy takim założeniu człowiek ma niewiele do powiedzenia.

Ale profesor zwraca uwagę, że nie można narzucać takiego założenia całemu krajowi. Ludzie mogą mieć różne specyficzne prawa, lecz problem polega na tym, że jest ochota, aby te najbardziej osobliwe regulacje narzucić wszystkim ludziom, również niewierzącym. A więc wprowadzić prawo religijne, a nie państwowe.

Źródło: www.medexpress.pl

Dodaj komentarz

avatar