Katolicka agitacja na Przystanku Woodstock

Kościół katolicki wciąż traci wiernych, więc coraz większą wagę przywiązuje do akcji agitacyjnych i werbunkowych – nazywa je ewangelizacją. Od wielu lat katoliccy agitatorzy ściągają na Przystanek Woodstock, który gromadzi wielotysięczną publiczność. Są tam również w tym roku, działają w ramach formuły organizacyjnej o nazwie Przystanek Jezus.

Tworzą liczną armię – jak informuje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI), jest ich aż 725: księża, klerycy, siostry zakonne, studenci, młodzież z wielu stron Polski i z zagranicy. Przybyli tu, aby swoich rówieśników nakłaniać do wiary katolickiej („powiedzieć im o Bogu”, jak pisze KAI).

Przystanek Woodstock - kto tu rządzi

Przystanek Woodstock. Wszyscy muszą wiedzieć, kto tu rządzi.

Wśród nich jest ksiądz w czerwonych trampkach, Grzegorz Herman. Zainteresowanie budzą jego tatuaże – ma m. in. wytatuowane pytanie „Kim dla ciebie jest Jezus Chrystus?”, napisane po francusku, bo ksiądz na co dzień mieszka we Francji. Jest proboszczem, zarządza 17 parafiami. Poza tym agituje w więzieniu i w salonie tatuażu. Stąd ten napis na lewej ręce. Narzeka, że we Francji jest wielka ignorancja religijna, a więc przyjazd do Polski to dla niego naładowanie baterii. Pytany o trampki i tatuaż otwarcie przyznaje, że w ten sposób przyciąga woodstockowiczów. Zdradza też jedną z psychologicznych technik nawracania: Zaczynamy mówić o rzeczach przyziemnych, a kończymy na głębokich.

Jak co roku, uczestnicy Przystanku Jezus prześcigają się w nachalnym („kreatywnym”, wg KAI) manifestowaniu swojej wiary. Agnieszka chodzi po Woodstocku z tabliczką, na której napisała „Rudych Bóg też kocha”. Popularne są wszywki przypinane do plecaków, sutann czy habitów. Najczęściej można zobaczyć te z napisem „Jestem księdzem. Mogę cię wyspowiadać” i „Jeśli chcesz, mogę się za ciebie pomodlić” (KAI nie ujawnia, czy te oferty cieszą się zainteresowaniem woodstockowiczów). Wśród nowości pojawiła się wszywka „Zapytaj mnie, dlaczego tak wyglądam”, być może zainspirowana hasłem z tegorocznych koszulek: „Jestem chrześcijaninem. Zapytaj mnie dlaczego”.

Metody religijnej agitacji

Ewangelizacja na Przystanku Woodstock

Jedna z metod ewangelizacji na Przystanku Woodstock

Robert Kościuszko, rzecznik prasowy Przystanku Jezus, wyjaśnia, że podczas Przystanku ewangelizatorzy posługują się dwiema metodami: indywidualną i grupową. Zaczynamy od grupowej, czyli zapraszamy ludzi do nas, ale i tak zawsze dochodzimy do tej indywidualnej.

Na Przystanek Jezus przyjeżdżają osoby wcześniej urobione („uformowane”) w jakiejś wspólnocie, ruchu czy Szkole Nowej Ewangelizacji. Taka osoba ma już przećwiczone jakieś metody. Przyjeżdża tutaj i wtedy ją ostatecznie formujemy, a więc dostosowujemy do strategii i metod Przystanku Jezus, wyjaśnia bez osłonek rzecznik.

Agitatorzy mogą mieć własne sposoby wabienia potencjalnych ofiar ewangelizacji, na przykład kilku z nich jeździ na pole woodstockowe z miską pełną wody. Tłumaczą, że chcą umyć nogi woodstockowiczom, tak jak Jezus uczniom. Nie kryją, że jest to tylko pretekst do rozpoczęcia nawracania („rozmowy o Bogu”).

Katolicka ekipa Przystanku Jezus próbuje grać na emocjach młodych ludzi, by zyskać ich przychylność. Oni mają tutaj czas i cieszą się, kiedy ktoś poświęci im uwagę. Tu są ludzie, którym tak bardzo brakuje miłości, że każde okazanie zainteresowania jest tak odbierane, że jesteśmy w stanie dość szybko nawiązać z nimi dość bliską zażyłość, tłumaczy jeden z agitatorów, choć okazuje się, że myśli o woodstockowiczach z wyższością i politowaniem: Mają w sobie pustkę, którą Pan Bóg może się posłużyć i ją zapełnić.

Kościół potrafi korzystać

Jedna z sióstr zakonnych z ekipy PJ na co dzień zaczepia ludzi na ulicach miast. Mówi, że często spotyka się wtedy z negatywnymi reakcjami. Mamy do czynienia z ogólną niechęcią do Kościoła, skarży się, ale nie wnika, jakie są powody tej niechęci. Natomiast woodstockowicze, w przeciwieństwie do przechodniów na ulicy, nigdzie się nie śpieszą i są z reguły tolerancyjnie nastawieni – a „głosiciele Jezusa” przyznają, że chętnie to wykorzystują.

Ochoczo korzystają również z gościnności organizatorów Przystanku Woodstock – mimo że Kościół katolicki ustami swoich kapłanów często potępia ten festiwal muzyczny i nie zostawia suchej nitki na jego założycielu, Jurku Owsiaku. Ale nie od dziś wiadomo, że dostrzeżenie swojej własnej hipokryzji zdecydowanie przerasta możliwości tych, którzy zostali „uformowani” przez polski fundamentalistyczny katolicyzm.

Źródło: ekai.pl

Dodaj komentarz

avatar