Kościół nie jest uprzywilejowany? Wolne żarty

Szokującą niekompetencją grzeszy wywiad z prof. Wiktorem Osiatyńskim, zamieszczony w ostatnim numerze „Newsweeka”, oznajmia Marcin Przeciszewski, szef Katolickiej Agencji Informacyjnej. Tak komentuje wywiad, w którym znany prawnik, pisarz i działacz społeczny wyraża przekonanie, że Polska powinna wypowiedzieć konkordat.

Marcin Przeciszewski

Szef Katolickiej Agencji Informacyjnej Marcin Przeciszewski: ”Kościół katolicki w Polsce nie jest uprzywilejowany”

Marcin Przeciszewski uważa, że  konkordat nie przyznaje Kościołowi w Polsce jakichś szczególnych przywilejów, lecz po prostu zapewnia elementarne standardy współczesnej demokracji, obecne w większości państw Unii Europejskiej. Szef KAI przekonuje, że Kościół katolicki nie jest pod żadnym względem bardziej uprzywilejowany niż jakikolwiek inny Kościół w Polsce. Przeciszewski zapewnia też, że Kościół katolicki we wszystkich swoich działaniach przestrzega  polskiego prawa i w ogóle nie kieruje się prawem kościelnym, co sugeruje profesor Osiatyński.

Z szefem Katolickiej Agencji Informacyjnej nie zgadza się Aleksandra Pawlicka, dziennikarka, która przeprowadziła wywiad z Wiktorem Osiatyńskim.

Dowody na uprzywilejowaną pozycję Kościoła katolickiego

Marcin Przeciszewski twierdzi, że Wiktor Osiatyński nie ma racji, uznając, że konkordat daje Kościołowi uprzywilejowaną pozycję w państwie, pisze Aleksandra Pawlicka i pyta, czym jest w takim razie grożenie posłom ekskomuniką, gdy będą głosowali za ustawą o in vitro? Jako dowody na uprzywilejowaną pozycję Kościoła dziennikarka wskazuje również dominację religii w szkole, domaganie się wpisywania z niej ocen na świadectwie szkolnym oraz wyeliminowanie w praktyce lekcji etyki.

Aleksandra Pawlicka

Dziennikarka Aleksandra Pawlicka: ”Od państwa wyznaniowego dzieli nas tylko krok”

Kolejne dowody to nagonka na gender w celu ochrony patriarchalnej struktury społecznej, będącej istotą Kościoła katolickiego, a także  przyprawienie rogów lekarzom wypisującym recepty na środki antykoncepcyjne czy, nie daj Boże, decydującym się na wykonanie aborcji, gdy ciąża pochodzi z gwałtu, zagraża życiu matki albo płód jest nieuleczalnie chory.

Dziennikarka przypomina niedawną krucjatę na rzecz klauzuli sumienia będącej de facto deklaracją wiary. Czyż nie jest ona dowodem uprzywilejowanej pozycji Kościoła?, pyta Aleksandra Pawlicka i zwraca uwagę, że tej krucjacie lekarze, aptekarze i nauczyciele są wspierani przez biskupów i w efekcie powstaje oczekiwanie, że wymiar sprawiedliwości usankcjonuje nowy porządek.

„Chodzi o zakneblowanie ust”

A czym jest, panie Marcinie, zdejmowanie przedstawień, zwalnianie dyrektorów zgodnie z wolą kościelnych hierarchów, tylko dlatego, że ktoś działanie tych artystów lub menadżerów mógł uznać na obrazę uczuć religijnych?, pyta dziennikarka. Czyżby inne uczucia się nie liczyły? Na przykład uczucia matki zmuszonej przez profesora Chazana na urodzenie dziecka skazanego na cierpienie i śmierć? Albo uczucia ucznia skazanego na szkolny ostracyzm, bo nie idzie do komunii?

Zdaniem Aleksandry Pawlickiej, Wiktor Osiatyński ma rację mówiąc, że jesteśmy tylko o krok od państwa wyznaniowego. Mamy w Polsce wszystkie te zjawiska, które występują w państwie fundamentalistycznym, a różnica jest tylko taka, że wciąż możemy o tym rozmawiać. W kraju fundamentalistów mielibyśmy zakneblowane usta, pisze dziennikarka. I o to – jak rozumiem chodzi. Nie powinniśmy nawet o tym mówić.

Źródła: polska.newsweek.pl, opinie.newsweek.pl

Dodaj komentarz

avatar