Abp Gądecki przyzwala na łamanie prawa, neguje bezstronność państwa i potępia „laicyzm”

Obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii - pisze przewodniczący Episkopatu arcybiskup Stanisław Gądecki, włączając się do dyskusji o deklaracji wiary nauczycieli, nowej inicjatywie fundamentalistów katolickich.

Oświadczenie arcybiskupa to reakcja na wypowiedź minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej, której tematem była deklaracja wiary nauczycieli. Szefowa resortu edukacji zapowiedziała, że będzie bronić neutralności szkoły. Zwróciła uwagę, że nauczyciel ma obowiązek realizowania programu nauczania, natomiast deklaracja wiary zakłada, że będzie uczył tylko tego, czego chce.

Według Kluzik-Rostkowskiej, jeżeli nauczyciel będzie uczył zgodnie z zapisami zawartymi w tej deklaracji, to złamie  konstytucję, która mówi, że wszyscy obywatele mają takie same prawa i obowiązki bez względu na wyznanie i światopogląd oraz złamie przepisy Karty nauczyciela. Pod koniec sierpnia spotkam się z kuratorami oświaty i na pewno poruszymy ten temat, zapewniła minister edukacji.

Bezstronność i neutralność? Pusta deklaracja

Arcybiskup Stanisław Gądecki

Arcybiskup Stanisław Gądecki: ”Bezstronność i neutralność państwa to pusta deklaracja”

W odpowiedzi na te groźby pragnę zauważyć, że w Konstytucji RP nie istnieje sformułowanie »neutralność światopoglądowa«, oświadcza arcybiskup Stanisław Gądecki. Konstytucja mówi natomiast o bezstronności religijnej i światopoglądowej władzy publicznej i państwowej. W myśl tego przepisu organy administracji państwowej mają być bezstronne wobec światopoglądu nauczycieli, rodziców i dzieci, a więc nie mogą narzucać im własnego światopoglądu, pisze przewodniczący Episkopatu. Jednak zaraz dodaje, powołując się na swoją Radę Społeczną (to wspierający arcybiskupa naukowcy), że bezstronność i neutralność państwa to „pusta deklaracja”, która jest „niemożliwa do spełnienia”.

Władze publiczne nie mogą bowiem uchylać się od zajmowania stanowiska w sprawach o fundamentalnym znaczeniu. Gdyby w sprawach nauczania religii Państwo miało być rzeczywiście bezstronne, to nie powinno się tymi sprawami w ogóle zajmować (np. zakazywać czy nakazywać czegokolwiek w tym zakresie). Jest to jednak niemożliwe, uważa arcybiskup.

Można łamać prawo, jeśli jest sprzeczne z sumieniem

Gdy dochodzi do konfliktu między dobrze uformowanym sumieniem a prawem stanowionym, obywatel ma zawsze prawo do sprzeciwu sumienia, przekonuje arcybiskup Gądecki i powołuje się na… kościelny Katechizm:  „Obywatel nie jest zobowiązany w sumieniu do przestrzegania zarządzeń władz cywilnych, jeżeli są one sprzeczne z wymogami porządku moralnego, z podstawowymi prawami osób lub wskazaniami Ewangelii”.

Hierarcha nazywa „kolaboracją” działania zgodne z prawem stanowionym, ale sprzeczne z „prawem Bożym”: Stanowczym nakazem sumienia jest nie podejmowanie formalnego współudziału [kolaboracji formalnej] w tych praktykach, które co prawda zostały dopuszczone przez prawodawstwo cywilne, ale są sprzeczne z prawem Bożym. Takiego współdziałania nie wolno nigdy usprawiedliwiać, ani powołując się na poszanowanie wolności innych ludzi, ani też opierając się na fakcie, że prawo cywilne je przewiduje i nakazuje.

Arcybiskup potępia „laicyzm”

Przewodniczący Episkopatu tłumaczy, że państwo nigdy nie będzie neutralne, ponieważ zawsze opiera się na jakimś światopoglądzie.

W naszym kręgu kulturowym, w tym zwłaszcza w Polsce, najczęściej ma do wyboru albo światopogląd materialistyczny (ateistyczny), albo światopogląd oparty na chrześcijaństwie. Innej możliwości w praktyce nie ma, pisze hierarcha.

I podaje przykład: Jeżeli państwo obejmuje ochroną prawną cały proces ludzkiego życia albo legalizuje przerywanie tego życia w arbitralnie określanym przez siebie momencie, sytuacji ekonomicznej czy zdrowotnej lub pozostawia osobom trzecim decyzję o życiu innych, to nie można nazywać tego bezstronnością prawodawcy.

Arcybiskup uważa, że należy rozróżnić pojęcia „świeckości” i „laicyzmu”. To pierwsze, które jego zdaniem jest do zaakceptowania, oznacza, że państwo nie narzuca nikomu światopoglądu. „Laicyzm” to natomiast postulat zamknięcia religii w sferze życia prywatnego jednostki, co w praktyce oznacza czynną ateizację.

Zdaniem arcybiskupa, Ministerstwo Edukacji samo przyczynia się do tworzenia realnych przesłanek do niepokoju w szkole. Hierarcha obawia się bowiem, że ministerstwo pod pozorem bezstronności może chcieć wprowadzić do szkoły skrajnie ideologiczne programy nauczania oraz zignorować to, że ani społeczeństwo, ani państwo nie powinny zmuszać nikogo do działania wbrew jego sumieniu.

Źródło:episkopat.pl

Dodaj komentarz

avatar