Katoliccy „obrońcy życia” obojętni wobec losu urodzonego dziecka

Kiedy dziecko się urodziło, to nikt z żadnych ruchów pro-life, z żadnych fundacji, nikt z popierających profesora Chazana, żaden ksiądz, dosłownie nikt nie zgłosił się, żeby chociaż zapytać, jak można pomóc, co można zrobićmówi ojciec dziecka, które urodziło się po tym, gdy prof. Bogdan Chazan odmówił wykonania aborcji.

Dziecko urodziło się 30 czerwca z wodogłowiem, nierozwijającym się mózgiem, pozbawione części kości twarzoczaszki. Zmarło dziesięć dni później. Wcześniej prof. Chazan przekonywał, iż nic nie wskazuje na to, że dziecko umrze po porodzie.

Matka dziecka, Agnieszka, opowiada, że kiedy w kwietniu zgłosiła się do szpitala w sprawie przysługującej jej zgodnie z prawem aborcji, profesor Chazana w ogóle jej nie badał. Byłam przekonana,   ze ta rozmowa jest formalnością, że dyrektor szpitala chce się upewnić, iż nie byłam namawiana przez lekarzy i że jestem stuprocentowo przekonana.

Okazało się, że to nie formalność. Na początku usłyszałam, że moja ustna i pisemna prośba o przerwanie ciąży mają taką samą wagę. Kiedy do niego przyszłam, wiedział doskonale, jaka jest moja ustna prośba, teraz kłamie, że dowiedział się o moim istnieniu dopiero 14 kwietnia. Wiem, że gdybym ja tego pisma nie napisała, to prof. Chazan by mi nie odpowiedział i dzisiaj dalej oszukiwałby kobiety.

„Najbardziej cierpiało dziecko”

W tym wszystkim najbardziej cierpiało nasze dziecko, mówi Jacek, ojciec zmarłego dziecka. Kiedy się urodziło, to nikt z żadnych ruchów pro-life, z żadnych fundacji, żaden ksiądz, dosłownie nikt nie zgłosił się, żeby chociaż zapytać, jak można pomóc, co można zrobić.  Agnieszka dodaje: Kuria wolała zbierać pieniądze na karę dla prof. Chazana, niż chociażby pomodlić się za nasze dziecko.

Zrobił to, co mógł najgorszego. Kiedy się urodziło nasze dziecko, nie zająknął się słowem w sprawie jakiejkolwiek pomocy, mówi matka zmarłego dziecka. Gdzie jest empatia dla tego, jak twierdzą niektórzy, „uratowanego przez prof. Chazana” dziecka? Gdzie był Kościół? Gdzie był prof. Chazan po urodzeniu naszego dziecka?, dodaje jej partner.

Profesor Chazan nie jest już dyrektorem szpitala

Prof. Bogdan Chazan otrzymał dziś (21.07.2014) wypowiedzenie umowy pracy. O zwolnieniu dyrektora miejskiego szpitala św. Rodziny zadecydowała prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, na podstawie wyników kontroli w placówce: dyrektor szpitala, odmawiając pacjentce prawa do legalnej aborcji i nie wskazując innego szpitala, gdzie zabieg może być przeprowadzony, złamał obowiązujące w Polsce prawo. Postępującego wbrew prawu dyrektora w obronę wzięli duchowni, w tym kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Niektórzy księża wzywali nawet do ekskomuniki prezydent Warszawy, a Tomasz Terlikowski z „Frondy” obwieścił, że głosowanie na nią to grzech. W piątek grupka wiernych ustawiła przed warszawskim ratuszem ambonę i odprawiała tam egzorcyzmy.

Katoliccy zwolennicy prof. Chazana odprawili egzorcyzmy przed warszawskim ratuszem. Ani oni, ani inni katolicy, włącznie z duchownymi, nie zainteresowali się losem dziecka urodzonego po odmowie aborcji przez prof. Chazana

Katoliccy zwolennicy prof. Chazana odprawili egzorcyzmy przed warszawskim ratuszem. Ani oni, ani inni katolicy, włącznie z duchownymi, nie zainteresowali się losem dziecka urodzonego po odmowie aborcji przez prof. Chazana

Źródła: www.wprost.pl, wyborcza.pl

Dodaj komentarz

avatar