Egzorcyzmy w Polsce

Egzorcyzmy w Polsce

Polacy coraz częściej szukają pomocy u egzorcysty. Zdaniem naukowców i terapeutów, mamy do czynienia ze swego rodzaju epidemią opętań. Pisze o tym Mariusz Agnosiewicz w miesięczniku „Focus”

Kilkanaście lat temu w Polsce działało tylko kilku egzorcystów. Dziś jest ich ponad stu. W 2007 roku w Częstochowie odbył IV Międzynarodowy Kongres Egzorcystów, a kilka miesięcy później w podszczecińskim Poczerninie rozpoczęła się budowa centrum egzorcyzmowania, jedynego w Europie. Zagranica uznała nasz kraj za „Dolinę Krzemową” egzorcyzmów. Polskie media są ostrożniejsze, choć odnotowują, że egzorcyzmy to rytuał, któremu Polacy poddają się coraz częściej.

Tymczasem psychiatrzy nie mają wątpliwości, że wszystkie objawy u egzorcyzmowanych osób można wyjaśnić – i leczyć ich przyczynę – odwołując się do medycyny. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) również nie dostrzegła w objawach „opętania” niczego nadprzyrodzonego i w 1992 roku umieściła je w międzynarodowym spisie chorób pod symbolem ICD-10.

Filmy zwiększają liczbę opętań

Egzorcyści potrafią wymienić wiele objawów opętania (nawet takie, jak nadużywanie internetu), ale najbardziej typowe to lęk przed sakralnymi przedmiotami lub miejscami (sakrofobia), mówieniem dziwnym językiem, nieodparta skłonność do bluźnienia. Mówi się także o nadludzkiej sile, jaką złe duchy mogą dać swojej ofierze nadludzką siłę oraz o nadnaturalnej wiedzy na temat grzechów innych osób, choć – jak zaznacza autor artykułu – egzorcyści zaczynają się dystansować od takich rewelacji. 

Okazuje się, że na zaburzenia związane z „opętaniami” ewidentny wpływ ma popkultura. Kiedy na ekrany amerykańskich kin ponownie trafił słynny „Egzorcysta”, psychiatrzy odnotowali skokowy wzrost liczby opętań – tak samo jak po premierze filmu w 1973 roku. Wielu ludzi ulega wpływom takich produkcji, wskutek czego pojawiają się u nich objawy histeryczne, wyjaśnia profesor Elizabeth Loftus, psycholog z USA

Ze statystyk „opętań” wynika, że zły duch z reguły jest rodzaju męskiego, a jego ofiary to głównie kobiety, zazwyczaj mocne wierzące i słabiej wykształcone. Demon może popychać do rozwodu, gnębić z powodu zdrady małżeńskiej lub oglądania pornografii. Może również wywoływać pociąg seksualny do osób tej samej płci, pisze Mariusz Agnosiewicz i zauważa, że zły duch inspiruje dokładnie do takich zachowań, które potępia Kościół katolicki.

 Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta diecezji warszawsko-praskie
Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta diecezji warszawsko-praskiej: ‚Kto wychodzi i mówi: „diabeł jest we mnie, diabeł przeze mnie działa”, najprawdopodobniej jest chory psychicznie. Kiedy ktoś jest naprawdę uzależniony od złego ducha, boi się wypowiadać zdania, że to diabeł. Powie raczej: „mam problem, dokucza mi to lub coś innego”, natomiast nie użyje określenia, że sprawcą tego jest diabeł’.

Egzorcyzmy bronią się przed medycyną

Kapłani wierzą, że „opętanie” to skutek działania „siły diabelskiej”, a więc cierpiącą osobę należy wyzwolić spod tego działania za pomocą egzorcyzmów. W języku świeckim egzorcyzmy można opisać jako rytualne wydawanie komend demonowi przez wykwalifikowanego specjalistę (w wersji lżejszej jest to modlitwa, którą odmawiać może każdy ochrzczony). Dzisiejszy Kościół katolicki dzieli opętania na fałszywe (zajmuje się nimi psychiatria) oraz prawdziwe (zadanie dla egzorcystów).

Współczesny katolicyzm stara się przedstawić egzorcyzmy jako terapię alternatywną, która może konkurować z konwencjonalną medycyną. Stara się też przed medycyną bronić, ostrzegając np. że zły duch próbuje odwieść od egzorcyzmowania w ten sposób, że wywołuje symptomy „naturalnych chorób”.  Idąc tym tropem, autor artykułu „Chory z opętania” opublikowanego w „Przewodniku Katolickim” (nr 8/2003) zastanawia się, czy zwykła depresja jest „tylko” chorobą psychiczną, czy może następstwem wpływu demonicznego, pisze Mariusz Agnosiewicz.

To egzorcysta decyduje, czy będzie stosował wobec chorej osoby egzorcyzmy, czy odeśle ją do lekarza. Kościelna zasada przewiduje, że egzorcysta powinien wysłać pacjenta na konsultacje do psychiatry lub psychologa, aby wykluczyć opętanie fałszywe. Ale Kościół dobrze wie, że według medycyny nie istnieje coś takiego jak „prawdziwe opętanie”, a więc rzetelny lekarz nie może skierować pacjenta na egzorcyzmy. Wydaje się więc, że ta zasada jest czysto formalna, a jej cel jest przede wszystkim wizerunkowy – ma ona stworzyć wrażenie, że egzorcysta jest partnerem, a nie rywalem lekarza.

Czym jest „opętanie” według medycyny

Przez wiele lat objawy, które w środowisku religijnym przypisywano opętaniu, medycyna łączyła ze schizofrenią, epilepsją, histerią itd. Współcześnie zostały one przyporządkowane odrębnej jednostce chorobowej pod nazwą zaburzenie transowe i opętaniowe (kod F44.3 w klasyfikacji ICD-10). To odmiana dysocjacyjnego zaburzenia tożsamości, zwanego też osobowością mnogą czy rozszczepieniem osobowości. Dotknięta nim osoba „przełącza się” pomiędzy dwoma tożsamościami, z których jedna jest postrzegana jako duchowa energetyczna, demoniczna, boska, czytamy w artykule. Pacjent wykonuje mimowolne ruchy i dziwne czynności, wydaje z siebie niesamowite dźwięki czy mówi obcymi językami.

Są dowody, że zaburzenie transowe może mieć przyczyny neurobiologiczne, takie jak schizofrenia, padaczka, zespół Tourette’a, depresja egzogenna, delirium, zespół stresu pourazowego (PTSD), demencja, uraz mózgu, alkoholizm czy amnezja funkcjonalna. Ale najczęstszą  przyczyną są urazy psychiczne. Na przykład bardzo typowe „opętanie” pewnej pacjentki z Krakowa zostało zdiagnozowane jako rozszczepienie osobowości na skutek tłumienia jej potrzeb seksualnych podczas pobytu w zakonie. To było powód  „demonicznych” ataków pacjentki na religię. 

Zbadano też przypadek z 1909 roku, kiedy egzorcyzmy przeprowadzono na żydowskiej dziewczynce, rzekomo opętanej przez dybuka (ducha zmarłej osoby). Ale rzeczywistym powodem zaburzeń u dziewczynki było to, że zetknęła się ona ze skrajnym antysemityzmem. Są też badania, z których wynika, że poddawane egzorcyzmom kobiety wcześniej często bywały ofiarami molestowania. Ten rodzaj przemocy do niedawna był tematem tabu, zwłaszcza w środowiskach konserwatywnych, dlatego pacjentki odreagowywały swoje urazy poprzez „demona”.

Medycyna ma wiele środków, które mogą pomóc osobom z objawami „opętania”. Lekarze proponują nie tylko psychoterapię, ale również skuteczne leki przeciwpsychotyczne i przeciwdrgawkowe. Znany jest przypadek Hindusa mieszkającego w Anglii, który cierpiał wskutek „opętania”. Mężczyzna przechodził kolejno różne egzorcyzmy: hinduskie, muzułmańskie i chrześcijańskie, ale pomógł mu dopiero preparat stosowany w leczeniu schizofrenii pod nazwą klopentiksol. Wspomniana wcześniej polska pacjentka doznała częściowej ulgi po przyjęciu środka przeciwdrgawkowego.

Ks. Zbigniew Baran, egzorcysta diecezji przemyskiej
Ks. Zbigniew Baran, egzorcysta diecezji przemyskiej: ‚Trzykrotnie wdawałem się z diabłem w dyskusję i za każdym razem lądowałem „na gnoju”, bawił się mną jak zabawką. Rozkazuję mu więc jedynie w imię Jezusa Chrystusa! Ludzka inteligencja nie może równać się z diabelską’.

Egzorcyści ofiarami własnej wiary

Nauka wyjaśniła w zasadzie wszystkie objawy opętania i zjawiska towarzyszące egzorcyzmom. U osób z zespołem Tourette’a mogą wystąpić takie objawy jak koprolalia (niepowstrzymana chęć przeklinania i znieważania), kopropraksja (to samo, tyle że w odniesieniu do nieprzyzwoitych gestów), glosolalia (bełkot językopodobny, często interpretowany przez obserwatorów jako mówienie nieznanymi językami), ksenolalia (mówienie istniejącymi językami nieznanymi pacjentowi – najczęściej po prostu powtarzanie niegdyś zasłyszanych zwrotów) czy kompulsja bluźniercza (zwana też profanacyjną), wylicza Mariusz Agnosiewicz. 

Objawem znanym z wielu opowiadań jest lewitacja – ale nie udało się jej potwierdzić przed niezależnymi obserwatorami. Ponadto egzorcyści mówią, że opętane osoby w czasie napadów przejawiają nadludzką siłę, jak na przykład kobieta z Krakowa. Miała ona ataki również wtedy, gdy trafiła do szpitala. Tamtejszy psycholog obserwował, jak podczas jednego z napadów rzuciła się na księdza, ale nie stwierdził w tym nic nadludzkiego, a jedynie „tarmoszenie”.

Autor artykułu zwraca uwagę, że mrożące krew w żyłach opisy egzorcyzmów nie muszą być efektem celowych zmyśleń. Kapłani, jako osoby głęboko wierzące w istnienie szatana i jego udział w opętaniach, mogą wpaść w pułapkę własnych wyobrażeń.  Przeprowadzający egzorcyzmy ksiądz może nabawić się tzw. paranoi indukowanej (kod F24 w ICD-10). Ma ona dwie odmiany: w pierwszym wariancie ksiądz jest ofiarą zaburzania, a w drugim – jego źródłem, bo wywołuje objawy u egzorcyzmowanej osoby.

Egzorcyzmy szkodzą

I właśnie negatywny efekt egzorcyzmów to najpoważniejszy argument przeciwko ich stosowaniu  jako alternatywnej metody leczniczej. Gdyby nie to, można by je uznać za prymitywną formę psychoterapii lub odmianę placebo, która jeśli nawet nie pomoże, to przynajmniej nie zaszkodzi. Ale przeczą temu badania kliniczne.

Jedno z nich przeprowadzono w Szwajcarii wśród religijnych pacjentów kliniki psychiatrycznej. 129 osób w tej grupie wierzyło, że ich chorobę wywołał „zły duch” lub „demon” – na jego oddziaływanie najczęściej powoływano się przy schizofrenii, zaburzeniach lękowych oraz zaburzeniach osobowości. Aż 104 osoby wcześniej były poddawane egzorcyzmom lub „modlitwie o uwolnienie”. Wielu chorych twierdziło, że po tych obrzędach poczuło się lepiej, jednak lekarze nie dostrzegli poprawy w parametrach klinicznych. Zauważyli natomiast negatywne skutki związane z przerwaniem leczenia medycznego oraz zbyt agresywnymi formami egzorcyzmów. W innych badaniach stwierdzono zjawiska tak poważne, jak przemoc fizyczna ze strony egzorcysty, czy próba samobójcza egzorcyzmowanej osoby i nerwica wywołana lękiem przed mękami piekielnymi.

A więc egzorcyzmy nie tylko nie wywołują efektu placebo – czyli terapeutycznego działania czegoś, co jest teoretycznie obojętne dla zdrowia – lecz jawnie szkodzą osobom, wobec których są stosowane.  Ale przecież u podstaw egzorcyzmów leżą przekonania nie tylko sprzeczne z medycyną, ale również z racjonalnym myśleniem: za przyczynę cierpienia uznaje się wpływ diabła lub grzechy chorego.

Każda forma irracjonalnego postępowania podczas leczenia, również chorób psychicznych, jest niebezpieczna, kiedy zastępuje poprawne medyczne postępowanie, uważa psycholog dr Tomasz Witkowski, autor „Zakazanej psychologii”. Nie można  pozbawiać pacjenta najlepszych możliwości, jakie zna medycyna. Nawet jeśli wszelkie znane medycynie metody postępowania zostały wyczerpane, to stosowanie irracjonalnych metod, zwłaszcza tych budzących silne emocje, może pogorszyć stan jego zdrowia. O wiele łatwiej jest funkcjonować komuś, kto jest świadomy tego, że jego problemy wynikają z zaburzeń chemicznych układu nerwowego, niż temu, kto jest przekonany o wszechwładzy szatana, wskazuje dr Witkowski.

Ponadto psychiatrzy zwracają uwagę, że jeśli egzorcyzmy czasem przynoszą pacjentowi ulgę, to tylko w zakresie objawów, nie usuwają natomiast przyczyn „opętania”. A jeśli w tej formie przejawia się np. zaburzenie nerwicowe, to nawet skuteczne usunięcie objawów  niewiele pomoże. Tego, co wywołuje poczucie opętania, nie da się skutecznie zmienić, odwołując się do wiary, i dlatego często egzorcyzmy mają charakter gaszenia pożaru benzyną, mówi prof. Jerzy Aleksandrowicz, kierownik Zakładu Psychoterapii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

  Egzorcysta ks. Michał Olszewski
Egzorcysta ks. Michał Olszewski: ‚Opętana kobieta miała w sobie duchy wegetarianizmu. Zapytałem więc, jaka jest przeszkoda do wyjścia, a duchy odpowiedziały: „Nie nakarmisz jej mięsem”. Wtedy poprosiłem księdza, który modlił się razem ze mną, żeby przyniósł kiełbasę, na co Zły zaczął wołać: „Nie, tylko nie kiełbasa, nie waż się, ty klecho”. A wtedy mi się przypomniało, że całkiem niedawno mieliśmy świniobicie, więc mamy też salceson, który jest jeszcze bardziej obrzydliwy dla wegetarian. Powiedziałem więc do księdza: „Przynieś salceson, nie kiełbasę”. Wtedy Zły zaczął krzyczeć: „Nie, błagam, nie”. I sam zwrócił się do tego kapłana: „Słuchaj, nie idź, proszę cię, bądź człowiekiem, nie idź po ten salceson”. Ale on go nie posłuchał i zrobił to, o co prosiłem. Następnie rozkazałem duchowi jeść i po dwóch wepchanych na siłę kawałkach salcesonu duchy wegetarianizmu wyszły’.

Kościół wykorzystuje zaufanie

Jednak racjonalne podejście do medycyny nadal nie jest w Polsce powszechne.  W aptekach dostępne są preparaty homeopatyczne, choć dawno już wykazano, że bazują one na pseudonauce, podobnie jak wszelkiego rodzaju bioenergoterapie czy radiestezja, pisze Mariusz Agnosiewicz. Gabinety „medycyny” alternatywnej dobrze prosperują w każdym większym polskim mieście. Egzorcyzmy po prostu wpisują się w ten nurt.

A ten irracjonalny nurt dodatkowo wzmacniany jest przez nieufność Polaków wobec specjalistów, zwłaszcza tych zajmujących się zdrowiem psychicznym. Natomiast wysokim zaufaniem nadal cieszą się księża. W większości są oni zapewne dobrymi specjalistami od teologii i duszpasterstwa, ale w kwestii problemów psychicznych ich przeciętna wiedza nie jest większa od wiedzy ich petentów,  zauważa Paweł Krukow, neuropsycholog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Dr Witkowski dodaje: Obawiam się, że renesans egzorcyzmów jest wynikiem niskiej jakości usług psychologicznych i psychiatrycznych z jednej strony, a rosnącej tolerancji na pseudonaukowe formy terapii z drugiej. Sprzyja temu również stan prawny: dzisiaj w Polsce psychoterapeutą może zostać każdy, kto zarejestruje działalność gospodarczą. Trudno się dziwić, że pacjenci gdzie indziej szukają pomocy. Egzorcyści teoretycznie podlegają kontroli biskupów, ale hierarchowie Kościoła katolickiego nie są specjalistami w dziedzinie psychiatrii. Nie wymagają od egzorcystów prowadzenia statystyk – nie wiadomo, ilu „opętanych” zostało uwolnionych od „demonów”, nieznane są również długofalowe skutki tej „terapii”. Prawdopodobnie egzorcyści blokują wielu chorym dostęp do psychiatry albo opóźniają rozpoczęcie racjonalnego leczenia. Psycholog społeczny dr Jarosław Klebaniuk uznaje to wręcz za jeden z objawów walki ideologicznej i ekonomicznej Kościoła. Niedługo doczekamy się, że egzorcyści będą pobierać państwowe pensje, podobnie jak kapelani i katecheci, mówi psycholog. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie, pisze autor artykułu, bo wtedy z pewnością staniemy się światowym centrum opętań i ich pseudoleczenia.

Źródła: www.focus.pl, egzorcyzmy.katolik.plpl.aleteia.org, chrystuskrol.przemyska.pl  

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Liczba wątków
0 Liczba odpowiedzi w wątkach
0 Followers
 
Przejdź do najczęściej ocenianego komentarza
Przejdź do najpopularniejszego wątku
1 Liczba autorów komentarzy
czarna9610 Autorzy najnowszych komentarzy
najnowszy najstarszy oceniany
czarna9610
czarna9610

Straszne, nie przypuszczałam że jest aż tak źle. Egzorcyzmy powinny być zakazane, zwątpiłam czy my naprawdę żyjemy w XXI wieku i cywilizowanym kraju