Ksiądz uderzył chłopca. Prokuratura stawia zarzuty

Naruszenie nietykalności cielesnej – taki zarzut postawiła prokuratura proboszczowi z Obrzycka. Miał uderzyć podczas mszy dziesięcioletniego chłopca

O wydarzeniu w Obrzycku pod Szamotułami zrobiło się głośno w lutym tego roku. Wtedy w filialnym kościele w Piotrowie ksiądz Józef M. – według świadków – spoliczkował dziesięcioletniego chłopca. Świadkowie opowiadali, że w podczas komunii proboszcz upuścił opłatek, a chłopiec chciał go podnieść. Wtedy otrzymał od księdza uderzenie w twarz.

Prokuratura, która przesłuchała świadków i poszkodowanego dziesięciolatka, uznała, że te zeznania są spójne i potwierdzają winę proboszcza. We wtorek postawiła księdzu zarzut naruszenia nietykalności cielesnej. W najbliższych dniach skieruje do sądu akt oskarżenia.

Ksiądz: najważniejsza była ochrona hostii

Ksiądz Józef M.

Ksiądz Józef M., któremu prokuratura zarzuca uderzenie dziecka, nie przyznaje się do winy

Ksiądz Józef M. twierdzi, że jest niewinny. Odparłem wszystkie zarzuty. Mam nadzieję, że definitywnie i że po zapoznaniu się z moją wersją prokuratura umorzy sprawę, powiedział proboszcz dziennikarzom.

A co powiedział prokuraturom? Powtórzył to, co mówił mediom jeszcze przed podstawieniem zarzutów: być może wykonał jakiś gest, ale nie było to uderzenie.

Przyznał, że podczas rozdawania komunii upuścił hostię, a dziecko mogło się tym zaniepokoić i próbować ją podnieść. Mogłem w jakiś sposób powstrzymać je odruchowo drugą ręką. Mój gest mógł być przez to dziecko opacznie zrozumiany, tłumaczył proboszcz i zaznaczył, że najważniejsza była dla niego ochrona hostii. Zaprzeczył, by chłopiec wybiegł z płaczem z kościoła.

Słowo księdza przeciwko wielu słowom świadków

Wersja proboszcza nie przekonała śledczych. Traktujemy ją jako linię obrony. Nie zamierzamy wycofywać się z zarzutów, nie ma potrzeby dodatkowych przesłuchań czy konfrontacji. Zebrane dowody są wystarczające i potwierdzają winę księdza – informuje Michał Franke, szef prokuratury w Szamotułach

Prokurator przyznaje, że zdarzenia w kościele nikt nie nagrał, więc opierać się można jedynie na relacjach świadków. Ale to nie tak, że mieliśmy tylko słowo przeciwko słowu. To było słowo przeciwko wielu słowom, mówi. Przesłuchano kilkunastu świadków. Prokurator podkreśla, że ich relacje były spójne, a dziesięciolatka przesłuchano w obecności psychologa: Nie dopatrzył się konfabulacji.

Wkrótce sprawą zajmie się sąd. Ksiądz Józef M. chciał mediować z rodziną chłopca, ale ta się na to nie zgodziła, dlatego będzie proces sądowy.

Proboszcz nie został odwołany

Co się stanie z księdzem Józefem M.? Na zamkniętym spotkaniu z rodzicami chłopca arcybiskup poznański Stanisław Gądecki miał ich przeprosić za zachowanie proboszcza. Decyzji personalnych jednak nie podjęto.

Czy teraz się to zmieni? Prokuratura na razie nie wie, czy oficjalnie powiadomi abp. Gądeckiego o zarzutach wobec proboszcza. Taki obowiązek zawiadamiania pracodawcy istnieje w przypadku funkcjonariuszy publicznych, którymi księża jednak nie są. Będziemy to jeszcze analizować, powiedział prokurator Franke. Przyznał też, że wobec duchownego prokuratura nie zastosowała żadnych środków zapobiegawczych.

Za naruszenie nietykalności cielesnej grozi księdzu kara grzywny, ograniczenia wolności lub rok więzienia.

„Lubił szarpnąć sobie ministrantów”

Wcześniej o agresywnych zachowaniach księdza mówiła jedna z parafianek. Proboszcz miał wyprosić z kościoła jej syna, który miał głośno zachowywać się na mszy za zmarłego ojca. Po konflikcie z księdzem przestała przychodzić na msze święte.

Wiele razy słyszałam, że szarpał się z innymi. Ministrantów lubił sobie szarpnąć, bo coś tam mu nie przypasowało, mówi parafianka.

Wierni skarżyli się również, że proboszcz za główny cel postawił sobie zaprowadzenie absolutnej ciszy w kościele i jeśli jakieś dziecko płacze, potrafi przerwać liturgię, a nawet wyprosić je z kościoła. Sam proboszcz miał mówić, że małe dzieci nie mają obowiązku i nie muszą przychodzić na mszę.

Źródła: wyborcza.pl, www.polskieradio.pl, www.tvn24.pl

Dodaj komentarz

avatar