Kościół przeprosi za pedofilię, ale nie chce zadośćuczynić ofiarom

Ko­ściół w Pol­sce już na wstę­pie od­ci­na się od moż­li­wo­ści pła­ce­nia od­szko­do­wań za mo­le­sto­wa­nie przez księ­ży – mówi Marek Lisiński z Fundacji „Nie Lękajcie Się”, która skupia ofiary molestowania seksualnego przez duchownych.

Onet.pl: Bę­dzie Pan na mszy, w cza­sie któ­rej bi­sku­pi prze­pro­szą za pe­do­fi­lię w Ko­ście­le? I na kon­fe­ren­cji na ten temat?

Marek Lisiński z Fundacji ''Nie lękajcie się''

Marek Lisiński z Fundacji ”Nie lękajcie się”, skupiającej ofiary księży pedofilów
 

Marek Li­siń­ski: Nas, jako Fun­da­cji „Nie Lę­kaj­cie Się”, nie bę­dzie na kon­fe­ren­cji. Nie zo­sta­li­śmy za­pro­sze­ni. W ostat­niej chwi­li o. Adam Żak uczy­nił tę kon­fe­ren­cję za­mknię­tą. Nagle też oka­za­ło się, że jest ona tylko dla du­chow­nych. My, jako fun­da­cja, sta­ra­li­śmy się o za­pro­sze­nie od maja. Bez skut­ku. A do­wie­dzie­li­śmy się o niej w dziw­ny spo­sób. Jedna z pre­le­gen­tek cza­sa­mi udzie­la się na na­szym pro­fi­lu na Fa­ce­bo­oku – kry­ty­ku­je nas to­tal­nie za to, że niby wal­czy­my z Ko­ścio­łem. Pod ko­niec kwiet­nia – chyba w emo­cjach – wy­sła­ła nam linka do in­for­ma­cji o kon­fe­ren­cji. To była jej od­po­wiedz na nasze stwier­dze­nie, że Ko­ściół nic nie robi, by pomóc ofia­rom mo­le­sto­wa­nia. Zaraz potem na­pi­sa­li­śmy do o. Żaka proś­bę o umoż­li­wie­nie nam udzia­łu w kon­fe­ren­cji i wy­gło­sze­nie re­fe­ra­tu. Do dziś nie otrzy­ma­li­śmy za­pro­sze­nia.

Na kon­fe­ren­cji fun­da­cji nie bę­dzie, a na mszę Pan – albo przed­sta­wi­cie­le „Nie Lę­kaj­cie Się” – pój­dzie?

Nie wiemy. Ktoś z fun­da­cji może być obec­ny na mszy. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że – poza dzia­łal­no­ścią w fun­da­cji – my wszy­scy pra­cu­je­my za­wo­do­wo. A w fun­da­cji dzia­ła­my jako wo­lon­ta­riu­sze. Czy ktoś od nas bę­dzie na mszy? To za­le­ży od czasu i pie­nię­dzy. Ja je­stem z Gdań­ska, a ko­le­ga z Po­zna­nia, sta­ra­my się jed­nak, żeby ktoś od nas na mszy jed­nak był. Ale tak w ogóle, to co nam ta msza daje?

Padną po­kut­ne słowa bez pre­ce­den­su w pol­skim Ko­ście­le.

Ko­ściół niech się wgłę­bi w dzia­ła­nia na rzecz ofiar mo­le­sto­wa­nia. Cały czas bo­wiem mamy nowe i świe­że przy­kła­dy, jak je­ste­śmy trak­to­wa­ni. W Po­zna­niu do kurii zgło­si­ła się ofia­ra – mo­le­sto­wa­na nie dzie­siąt­ki lat temu, ale teraz – i do­sta­je od­po­wiedź, że oskar­ża­ny ksiądz do die­ce­zji po­znań­skiej nie na­le­ży. I nic wię­cej. Jak taka sy­tu­acja ma się do prze­pro­sin? Do­ce­nia­my gest bi­sku­pów, ale on nie prze­kła­da się na co­dzien­ne życie.

W mo­dli­twie bi­sku­pów mają paść słowa prze­pro­sin za pe­do­fi­lię i przy­my­ka­nie oczu na nią. To jest gest, na który pol­ski Ko­ściół wcze­śniej się nie zdo­był. Bi­sku­pi wy­zna­ją: – Mie­li­śmy ra­to­wać „ma­lucz­kich” Kró­le­stwa Bo­że­go, a sta­li­śmy się na­rzę­dziem zła prze­ciw nim. […] Zgrze­szy­li­śmy, wszy­scy­śmy od Cie­bie od­stą­pi­li, czy to wy­ko­rzy­stu­jąc „ma­lucz­kich”, czy osła­nia­jąc tych, któ­rzy stali się spraw­ca­mi tego zła. Oto dzi­siaj je­ste­śmy po­tę­pia­ni przez ten świat, do któ­re­go zo­sta­li­śmy po­sła­ni jako znak zba­wie­nia. Je­ste­śmy świa­do­mi, że nasze wy­na­gra­dza­ją­ce akty nie będą mogły zma­zać wy­rzą­dzo­nej krzyw­dy ani uśmie­rzyć pa­lą­cej rany na­sze­go su­mie­nia. Pra­gnie­my znowu sta­nąć po stro­nie ma­łych i sła­bych. To tylko fra­ze­sy?

Może nie fra­ze­sy i pu­sto­sło­wie, ale niech te słowa prze­ło­żą się w końcu na czyny. Jak się ta mo­dli­twa ma do faktu, że na kon­fe­ren­cję o pe­do­fi­lii w pol­skim Ko­ście­le nie za­pra­sza się przed­sta­wi­cie­li pierw­szej w Pol­sce or­ga­ni­za­cji po­ma­ga­ją­cej ofia­rom pe­do­fi­lii w Ko­ście­le? No jak? Są za­pro­sze­ni pre­le­gen­ci z USA i Nie­miec. A dla­cze­go nie z Ir­lan­dii albo Ho­lan­dii?

Wpra­sza­my się sami do Epi­sko­pa­tu i do pry­ma­sa. I co sły­szy­my? Od­po­wiedz: nie bę­dzie spo­tka­nia, bo od tego jest o. Żak. A o. Żak nie ma dla nas czasu i jeśli już to wy­zna­cza od­le­głe ter­mi­ny. Na mszy opi­nia pu­blicz­na usły­szy, że bi­sku­pi prze­pra­sza­ją ofia­ry pe­do­fi­lii. Ale to ma się nijak do na­szej co­dzien­no­ści.

„Prze­pra­sza­my, wy­bacz­cie” – te słowa padną. Pan je do­ce­nia, ale czy jest to istot­na war­tość?

To jest pe­wien krok – przy­zna­nie, że pro­blem ist­nie­je. Rok temu nawet nie śmie­li­by­śmy ma­rzyć o takim ge­ście. Po zmia­nie pry­ma­sa może się jed­nak stać fak­tem.

Pry­mas Woj­ciech Polak i nun­cjusz abp Ce­le­sti­no Mi­glio­re się po­ja­wią, ale już np. ar­cy­bi­sku­pów Jó­ze­fa Mi­cha­li­ka, Sła­wo­ja Lesz­ka Gło­dzia czy Hen­ry­ka Ho­se­ra albo nie bę­dzie, albo póki co nie afi­szu­ją się oni ze swoją obec­no­ścią…

…a abp Ju­liusz Paetz był na nie­daw­nym spo­tka­niu Epi­sko­pa­tu dot. prze­ciw­dzia­ła­nia nad­uży­ciom sek­su­al­nym w Ko­ście­le. Msza w Kra­ko­wie bę­dzie od­pra­wia­na przez bp. Pio­tra Li­be­rę – a nie przez sa­me­go pry­ma­sa. Z jed­nej stro­ny mszy to nie umniej­sza, ale wska­zu­je, że coś jed­nak jest nie tak, choć nie chce­my się do­szu­ki­wać ja­kichś per­so­nal­nych kwe­stii. Poza tym ta msza po­ja­wi­ła się w ostat­niej chwi­li – wcze­śniej w pro­gra­mie jej nie było.

Roz­ma­wia­łem z jed­nym z księ­ży, który nie chciał się wy­po­wia­dać pod na­zwi­skiem. Stwier­dził, że te prze­pro­si­ny są jakby „ci­cha­czem” – żeby „prze­pra­szam” padło, ale żeby tego jakoś spe­cjal­nie nie na­gła­śniać. Pan też od­no­si takie wra­że­nie?

Je­śli­by nas – kilka osób z fun­da­cji – za­pro­sił do sie­bie pry­mas i w obec­no­ści me­diów po­da­li­by­śmy sobie dło­nie i gdyby wtedy padło „prze­pra­sza”, to byłby to wy­mow­ny gest.

Te przeprosiny są jakby „cichaczem” – żeby „przepraszam” padło, ale żeby tego jakoś specjalnie nie nagłaśniać.
 

A msza z prze­pro­si­na­mi? Prze­cież wiele ofiar mo­le­sto­wa­nia przez księ­ży jest dzi­siaj ate­ista­mi – ode­szli od Ko­ścio­ła. Inni są wie­rzą­cy, ale od struk­tur Ko­ścio­ła trzy­ma­ją się z da­le­ka. Czyli ta msza też jest dla wy­bra­nych.

Pan sobie wy­obra­ża, że ate­ista pój­dzie na mszę, żeby usły­szeć „prze­pra­szam”? Co in­ne­go by­ło­by się spo­tkać w sie­dzi­bie pry­ma­sa albo Epi­sko­pa­tu i usiąść w końcu do stołu, do roz­mów. Tym­cza­sem Ko­ściół w Pol­sce już na wstę­pie od­ci­na się od moż­li­wo­ści pła­ce­nia od­szko­do­wań za mo­le­sto­wa­nie przez księ­ży.

Jak po­ja­wił się pro­blem, to od razu bi­sku­pi po­wie­dzie­li: nie, nie wy­pła­ca­my od­szko­do­wań. A czym my się róż­ni­my od ofiar z Ir­lan­dii, Nie­miec, Włoch, USA, Ho­lan­dii…? My mu­si­my cho­dzić do sądów, a w in­nych kra­jach od­by­ło się to ugo­do­wo.

No i co teraz?

Mamy mie­sza­ne uczu­cia co do tych prze­pro­sin, mszy i kon­fe­ren­cji. Ile ofiar mo­le­sto­wa­nia, tyle opi­nii. Jedni chcie­li­by je­chać i pi­kie­to­wać, ale wtedy za­rzu­co­no by nam, że ata­ku­je­my Ko­ściół i je­ste­śmy jego wro­ga­mi.

Ostat­nio nawet o. Żak na­pi­sał do nas, że na­wią­zu­je­my nie­wła­ści­we so­ju­sze. Ja nie wiem, o co cho­dzi. Na­wią­za­li­śmy so­ju­sze, ale z po­dob­ny­mi or­ga­ni­za­cja­mi z in­nych państw – np. z ame­ry­kań­skim SNAP – z Ir­land­czy­ka­mi, Wło­cha­mi mamy pod­pi­sa­ne listy in­ten­cyj­ne. I to jest nie­wła­ści­wy so­jusz? Prze­cież z żadną par­tią po­li­tycz­ną się nie wią­że­my.

„Prze­pra­szam” bę­dzie do głębi szcze­re…

Nie.

…czy wy­mu­szo­ne?

Ra­czej wy­mu­szo­ne i nie prze­kła­da­ją­ce się na co­dzien­ną pomoc ofia­rom, które cały czas zgła­sza­ją się do wielu kurii.

Kto we­dług Pana mógł wy­mu­sić taki gest?

Nie wiem. I nie wiem, czy to „prze­pra­szam” jest pod pu­bli­kę, żeby po­wie­dzieć „ro­bi­my coś, po­ma­ga­my, czego wy jesz­cze chce­cie?”. A jak ofia­ry za­czną krzy­czeć, to póź­niej od­po­wie­dzą: – No prze­cież was prze­pro­si­li­śmy.

My te prze­pro­si­ny przyj­mu­je­my, bo to ważny krok, ale – po­wta­rzam – niech on się w końcu prze­ło­ży na co­dzien­ne dzia­ła­nia kurii. Dziś ofia­ry nie mogą się do­pro­sić swo­ich praw. Po zgło­sze­niu spraw o mo­le­sto­wa­nie do or­ga­nów ści­ga­nia, ofia­ry – jak w Po­zna­niu, co opi­sa­ła „GW”- są osa­cza­ne i ata­ko­wa­ne. Jak to ma się do prze­pro­sin?

Po mszy po­kut­nej po­li­ty­ka władz ko­ściel­nych się zmie­ni? Ma Pan taką na­dzie­ję?

Ko­ściół ma dziś po­przez ojca Żaka – takie od­no­si­my wra­że­nie – swój spo­sób dzia­ła­nia: wszel­kim od­szko­do­wa­niom mówi sta­now­czo „nie”. A me­dial­nie i pu­blicz­nie ofe­ru­je pomoc psy­cho­lo­gów, te­ra­pie…

Ro­zu­mie­my to, ale gro ofiar jest ate­ista­mi. I teraz: czy osoba mo­le­sto­wa­na, bę­dą­ca ate­istą zwró­ci się do Ko­ścio­ła z proś­bą o pomoc? Mam wąt­pli­wość.

I co ważne: Ko­ściół zaj­mu­je się tylko przy­szły­mi ofia­ra­mi. Oni będą po­ma­gać, ale przy­szłym ofia­rom oraz pró­bo­wać za­po­bie­gać krzyw­dze­niu ludzi w przy­szło­ści.

W Pana oce­nie to ro­dzaj ja­kiejś „gru­bej kre­ski”?

Takie mamy wra­że­nie. Na nie­ofi­cjal­nym spo­tka­niu z o. Ża­kiem jak i w ofi­cjal­nych wy­po­wie­dziach du­chow­nych nie ma mowy o ofia­rach sprzed lat. Czyli nie ma nic o nas. O nas, któ­rzy je­ste­śmy „prze­ter­mi­no­wa­ni”, a spra­wy są przedaw­nio­ne. O ofia­rach z lat. 50., 60., 70., 80. się nie mówi. Tu Ko­ściół mil­czy. Nie wiem, czy dla­te­go że boi się ewen­tu­al­nych od­szko­do­wań, bo tych ofiar sprzed lat jest aż tak dużo?

Wciąż też nie wiemy, dla­cze­go przed­sta­wi­cie­le hie­rar­chii ko­ściel­nej nie chcą się z nami spo­tkać.

Źródło ->

Dodaj komentarz

avatar