Jak religia psuje państwo

W Polsce rozgrywa się osobliwy dramat. Państwo jest moralnie szantażowane przez fundamentalizm religijny i abdykuje w obliczu tego szantażu. Pisze o tym pastor Kazimierz Bem. 

Ks. dr Kazimierz Bem
Ks. dr Kazimierz Bem – prawnik, teolog, pastor ewangelicko-reformowany Zjednoczonego Kościoła Chrystusa (UCC, USA), członek redakcji „Pisma er”

Najpierw kilka tysięcy lekarzy podpisało kiepski teologicznie manifest. Zadeklarowali w nim, iż w nosie mają państwo i obowiązujące w nim przepisy. Liczy się za to tylko ich sumienie i w jego „obronie” będą łamać prawo. W odpowiedzi minister zdrowia i ultrakonserwatywny minister sprawiedliwości milczą.

Jednym z sygnatariuszy deklaracji jest wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa. Pomimo tego wojewoda nie widzi powodów, by tę osobę odwołać ze stanowiska. Widać, zapowiedź łamania prawa nie jest niczym ważnym w Polsce.

Inna historia. Ministerstwo Zdrowia przesyła ankietę z zapytaniem, czy w przypadkach przewidzianych przez obecne prawo szpitale wykonują zabiegi usunięcia ciąży i jak często. Cztery szpitale wprost piszą, że pomimo obowiązującego prawa nie wykonują takich zabiegów w żadnym wypadku. Ministerstwo odpowiada, że ankieta nie miała charakteru dyscyplinującego, a informacyjny. Zero konsekwencji.

Kolejny obrazek. Znany profesor w świetle kamer przyznaje, że pomimo obowiązującego prawa, które pozwala mu skorzystać z klauzuli sumienia, on stosuje ją tak, jak mu jest wygodnie. I łamie prawo, zmuszając kobietę do urodzenia dziecka w sytuacji, gdy miała prawo do legalnej aborcji. Dlaczego tak czyni? Ano bo tak mu nakazuje sumienie. Jej sumienie zaś się tutaj nie liczy. Przepisy państwa również.

Dopiero pod naciskiem opinii publicznej minister zdrowia przypomina sobie, że jednak państwo jakieś wymagania wobec lekarzy i publicznych placówek stawia. I w efekcie zleca kontrolę szpitala Świętej Rodziny (ale tylko tego!) oraz wspomnianego profesora, czyli Bogdana Chazana.

W odpowiedzi Rzecznik Praw Obywatelskich, znana konserwatystka, proponuje, by jeszcze bardziej ulżyć lekarzom w ich rozterkach moralnych. Jak? Według niej fikcyjny obowiązek przestrzegania przepisów należy przerzucić na dyrektorów szpitali. Tych samych – jak dyrektor Chazan – którzy już teraz, jak wiele na to wskazuje, nie przestrzegają obowiązującego prawa.

Obecna dyskusja nie jest wbrew pozorom o aborcji, choć tak ją przedstawia polska prawica. Jest to dyskusja o granicach religii i państwa. I o tym co robić, gdy nasze sumienie kłóci się z przepisami prawa.

Jako pastor nie neguję w żadnym wypadku znaczenia sumienia dla etycznego życia. Pamiętam chociażby o francuskich kalwinistach podczas II Wojny Światowej ukrywających Żydów, czy też o kwakrach i pacyfistach, którym sumienie nie pozwala walczyć w szeregach armii. Wiem, że są sytuacje, gdy sumienie zmusza nas do sprzeciwu wobec nieludzkich praw. Gdy państwo nie daje nam innego wyjścia niż złamanie prawa.

Chcę wyraźnie napisać, że Rzeczpospolita Polska w 2014 roku nie tworzy takiej sytuacji dla naszych sumień.

Otóż nikt lekarzy nie zmusza do pracy w publicznych placówkach. Nikt ich nie zmusił do bycia ginekologiem, do zajmowania się trudnymi ciążami. Sami wybrali medycynę, następnie sami wybrali specjalizację, by wreszcie dobrowolnie wybrać miejsce pracy. I teraz – jak wszyscy pracownicy – muszą się dostosować do przepisów pracodawcy.

Jeśli ich katolicka wiara nie pozwala na leczenie wszystkimi prawnie dozwolonymi metodami i we wszystkich okolicznościach dopuszczanych przez to prawo, winni albo zatrudnić się w prywatnych, katolickich placówkach, albo najzwyczajniej w świecie zmienić zawód.

Narzucanie państwu i pacjentom swoich przekonań religijnych niczym nie różni się od narzucenia „niewiernym” szariatu przez islamistów. Czy naprawdę marzy nam się kamienowanie kobiet? Zimny uśmiech posła Gowina czy pełen słodyczy głos profesora Chazana doprawdy niewiele dzieli od żelaznego spojrzenia jednookiego Mułły Omara.

Państwo, które ustępuje fanatykom, nigdy nie zazna spokoju. Religia, która daje się manipulować fanatykom, nie chwali Boga, tylko Bogiem poniewiera. Tak oto stajemy się powoli przestrzenią słabego państwa, złej religii i fikcyjnych obywateli.

Źródło: www.pismoer.pl

Dodaj komentarz

avatar