Ptaki giną w wieży kościelnej, proboszcz nie reaguje

Siatki umieszczone na kościelnej wieży są w niektórych miejscach nieszczelne, więc gołębie i inne ptaki wlatują do środka i już nie mogą wylecieć. Często z dołu słyszę ich piski i szamotaninę, kiedy próbują wydostać się na zewnątrz – mówi mieszkaniec rzeszowskiego osiedla Kmity. 

Wieża kościoła św. Judy Tadeusza w Rzeszowie

Wieża kościoła w Rzeszowie, która stała się śmiertelną pułapką dla ptaków, przy braku reakcji proboszcza.

Rzeszowianin twierdzi, że siatka znajdująca się na wieży kościoła parafii św. Judy Tadeusza przy ulicy Wita Stwosza jest nieszczelna: Ptaki wlatują do środka i już nie mogą się wydostać. Najgorsze są ich piski i szamotanina, które słychać z dołu, kiedy stoi się pod wieżą. Wiem też, że co jakiś czas wynoszone są stamtąd duże ilości trupów tych ptaków.

Okazuje się, że mieszkańcy zgłaszali już tę sprawę proboszczowi. Prosili, żeby lepiej zabezpieczył siatkę. Do tej pory proboszcz nic z tym nie zrobił – dodaje mężczyzna.

„Gazeta Wyborcza” skontaktowała się w tej sprawie z Jakubem Klimkiem, inspektorem ds. ochrony zwierząt Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt. Zapewnił, że sprawą się zajmie. Od sześciu dni dziennikarze bezskutecznie próbują skontaktować z proboszczem parafii Józefem Stanowskim. Nie udało się to także Stowarzyszeniu.

Byliśmy w kościele, lecz zastaliśmy jedynie wikarego, który zapewnił nas, że sprawę przekaże proboszczowi. Też prosiliśmy o to, żeby duchowny się z nami skontaktował, jednak do tej pory tego nie zrobił – mówi Jakub Klimek.

Źródło ->

Dodaj komentarz

avatar