Czy Kościół naprawdę walczy z pedofilią?

Kardynał Edward M. Egan, były arcybiskup rzymskokatolicki Nowego Jorku, z pewnością nie należy do głównych bohaterów skandali seksualnych, które przez trzy dziesięciolecia niemal bez przerwy miotały Kościołem i duchowieństwem. Ale ucieleśnia on pewien sposób myślenia w kręgu najwyższych rangą duchownych – pisze dziennik „The New York Times”.

Kardynał Edward M. Egan

Kardynał Edward M. Egan wycofał swoje przeprosiny za przestępstwa pedofilskie księży: ‚Nie sądzę, że zrobiliśmy coś złego’.

W 2002 roku kardynał Egan zareagował z wyraźną ambiwalencją na doniesienia o seksualnym wykorzystywaniu dzieci przez księży w jego diecezji. Jeśli z perspektywy czasu odkryjemy również, że być może popełniono błędy w kwestii szybkiego przenoszenia księży i pomocy ofiarom, jestem tym głęboko zmartwiony, napisał w liście do parafian.

Warunkowy charakter przeprosin oraz ich styl nie umknęły uwadze wielu obserwatorów. Ani to, że kardynał mówił o „błędach”, aby opisać sposób zachowania regularnie określany przez prokuratorów jako tuszowanie faktów. Co więcej, po latach kardynał wycofał swoje przeprosiny. Nigdy nie powinienem był tego mówić, oświadczył w 2012 roku. Powiedziałem, że jeśli zrobiliśmy coś złego, to przepraszam, ale nie sądzę, że zrobiliśmy coś złego.

Nowy papież Franciszek dostrzega problem. Wypowiedział się o koszmarze pedofilii. W marcu powołał cztery kobiety i czterech mężczyzn do specjalnej komisji, który ma mu doradzać, jak uporać się z tą dotkliwą skazą.

Choć papież Franciszek cieszy się popularnością, to jednak niektórzy sceptycy zastanawiają się, jakie naprawdę ma poglądy. Nie zjednał sobie grup wspierających ofiary nadużyć seksualnych, kiedy w wywiadzie dla dwóch gazet na początku marca powiedział: Kościół katolicki jest chyba jedyną instytucją publiczną, która działa przejrzyście i odpowiedzialnie. Nikt nie zrobił więcej [w sprawie pedofilii]. Jednak tylko Kościół jest atakowany.

Dla niektórych osób uwagi te zabrzmiały niemal jak obrona w stylu kardynała Egana.

Cały artykuł w „The New York Times” ->
Polskie tłumaczenie całego artykułu ->

Dodaj komentarz

avatar